Krystyna Sibińska: – Kontrole poselskie w sprawie Odry pokazały kompletny chaos organizacyjny (WIDEO)

Krystyna Sibińska: – Kontrole poselskie w sprawie Odry pokazały kompletny chaos organizacyjny (WIDEO)
Zakończył się cykl kontroli poselskich posłów Koalicji Obywatelskiej w instytucjach centralnych i regionalnych w sprawie Odry. – Skoro ta odpowiedzialność jest tak rozproszona, to ciężko sprawnie działać i znaleźć winnych katastrofy- mówiła posłanka Krystyna Sibińska, gość LCI.

Kontrola poselska daje możliwość wejścia do instytucji państwowych posłom w celu zweryfikowania działań dotyczących danego problemu, zjawiska. – To dodatkowe działanie poza interpelacjami. Mimo tego, że składamy mnóstwo interpelacji, to nie zawsze otrzymujemy odpowiedź w terminie albo jest ona bardzo lakoniczna, zdawkowa. Kontrola poselska to możliwość przyjrzenia się np. dokumentom na miejscu- mówi gość LCI.

Posłowie Koalicji Obywatelskiej weszli kilka miesięcy temu np. do kuratoriów oświaty w związku z procedowanymi wcześniej zmianami w systemie edukacji, chodziło o tzw. Lex Czarnek. Te przepisy ostatecznie nie weszły w życie. Posłowie KO sprawdzali, czy są dowody na argumenty ministra edukacji, jakoby do kuratoriów spływały tysiące skarg na działalność organizacji pozarządowych w szkołach. – Po naszej wizycie m.in. w lubuskim kuratorium okazało się, że takich skarg w ogóle nie ma – mówi poseł Sibińska.

Chaos w instytucjach rządowych ws. Odry

W związku z katastrofą ekologiczną na rzece Odrze posłowie Koalicji Obywatelskiej wzięli pod lupę wszystkie instytucje odpowiedzialne za podjęcie działań w tej sprawie. – Rozpoczęliśmy od instytucji centralnych. Nasi koledzy posłowie byli w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego, u Głównego Inspektora Ochrony Środowiska, w Wodach Polskich. Chcieliśmy sprawdzić jaki był przepływ informacji i dlaczego te reakcje były opóźnione. W naszych nadodrzańskich województwach sprawdzaliśmy jak to działało regionalnie. Taką kontrolę odbyliśmy wspólnie z posłami: Katarzyną Osos, Waldemarem Sługockim, Tomaszem Aniśko. Byliśmy u Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska, w Wodach Polskich w zlewni w Gorzowie Wlkp. i Zielonej Górze, w Lubuskim Urzędzie Wojewódzkim. Najciężej było o informacje w Wodach Polskich. To wg. mnie instytucja niewydolna. To nie wody polskie, tylko bagno polskie. Dla nich najważniejsze są np. zakupy aut, a nie merytoryczne działanie. PiS ma tendencję do centralizowania instytucji, a to spowodowało spóźnione reakcje ws. Odry. Podam przykład. Na kontroli w wojewódzkim inspektoracie środowiska wyszło np. że działający na piętrze inspektorat nie odpowiada za szybkość badań i wyznaczanie które są priorytetowe. To wyznacz centrala. Kiedyś była to jedna instytucja, która mogła sprawnie działać. Wojewódzki inspektor nie może na cito zlecić jakichś działań, musi czekać na zgodę Warszawy – mówiła poseł Krystyna Sibińska. Jak dodała podczas kontroli w Lubuskim Urzędzie Wojewódzkim posłowie prześledzili, kiedy były pierwsze informacje o śniętych rybach w Odrze, a kiedy podjęte zostały pierwsze działania. – Pierwsze takie sygnały były już 27 lipca, pochodziły ze stopnia wodnego w Oławie. Zostały przekazane do Wód Polskich i do PZW oraz wojewódzkiego inspektora ochrony środowiska w dolnośląskim. Dopiero 5 sierpnia informacje te są przekazane do wojewodów, a także do Głównego Inspektora Ochrony Środowiska. Informacje o działaniach WIOŚ były dla wojewody na tamten moment wystarczające. Dopiero potem były podejmowane działania służb nadodrzańskich. Wcześniej to wędkarze i mieszkańcy ratowali Odrę. Dopiero 10 września WIOŚ w Zielonej Górze informuje Wydział Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego LUW o pojawieniu się śniętych ryb na odcinkach Odry w lubuskiem. Wiadomo było, że te ryby pojawią się w jej dolnym odcinku, dlaczego nie działano wcześniej? 11 sierpnia dopiero rozpoczęły się działania wojewody w postaci sztabów. 12 sierpnia wojewoda wysyła do RCB wniosek o uruchomienie alertu do mieszkańców terenów nadodrzańskich. Ja nie otrzymałam tego alertu wtedy, dużo później – mówi Krystyna Sibińska.

Biznes leży

Jak nam mówią właściciele firm poszkodowanych w wyniku zanieczyszczenia Odry, pieniądze wprowadzone przez rząd na pomoc dla nich mogą wcale do nich nie trafić. Te regulacje tak bardzo na szybko przygotowane przez rząd bez konsultacji powodują, że o to wsparcie może się ubiegać przedsiębiorca, który nie ma nic wspólnego z Odrą, ale prowadzi działalność na terenie gminy nadodrzańskiej, która jest wymieniona w ustawie.

Posłowie KO rozmawiali także ostatnio z przedsiębiorcami z branży gastronomicznej. – To co usłyszeliśmy jest porażające, ponieważ wielu z nich najpierw dotknęła pandemia, a w tej chwili dotyka straszliwa drożyzna. Branża gastronomiczna to przecież chłodziarki, lodówki, ekspresy, to również energia do wytwarzania pieczywa, wyrobów cukierniczych. 78% przedsiębiorców z branży gastronomicznej podaje, że są bliscy zamknięcia i rzeczywiście tak jest. Ja dostaje ciągle od nich różne ogłoszenia, które się ukazują, że ludzie wyprzedają swój sprzęt bo firmy padają. To katastrofa dla całych rodzin. Rząd prosi tę branżę o cierpliwość. Tej cierpliwości po prostu nie ma. Poprosiliśmy o natychmiastowe powołanie Gospodarczego Sztabu Kryzysowego, ale żeby w tym zespole byli przedsiębiorcy zrzeszeni w różnych izbach. Pomoc z kolejnych tarcz nie zawsze trafiała do tych osób, które były rzeczywiście poszkodowane – mówiła posłanka.

Zapraszamy do obejrzenia i wysłuchania rozmowy:

Przewijanie do góry
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.