Karolina Hampel i Aleksander Wostal w niedzielę byli najszybsi na trasie Krośnieńskiej 10. Dziewiątą edycję biegu ukończyło 35 kobiet i 95 mężczyzn. W końcówce wyścigu zawodnicy musieli się zmierzyć z wymagającym podbiegiem na ul. Piastów.
Od początku niedzielnego (27 sierpnia) biegu ton rywalizacji nadawali: Jacek Stadnik i Aleksander Wostal. Dość szybko rozerwali sześcioosobową grupę, którą tworzyli wspólnie z Marcinem Zagórnym, Damianem Makowieckim, Adamem Śledziem i Przemysławem Tokarkiem. Z kolei wśród pań prowadzenie od razu objęła debiutująca w Krośnieńskiej 10 Karolina Hampel.
Krośnieńska 10 – wyniki
Kobiety
- Karolina Hampel (Szymanowski Team Zielona Góra) – 40.23
- Ewelina Michnowicz (Krosno Odrzańskie) – 42.13
- Ewa Hajkowicz (Gubin) – 46.52
Szczegółowe wyniki biegu kobiet znajdziesz TUTAJ
Mężczyźni
- Aleksander Wostal (Streamsoft/Progresscontrol.pl Zielona Góra) – 33.16
- Jacek Stadnik (Zielona Góra) – 34.00
- Marcin Zagórny (Sport Team Radnica) – 34.13
Szczegółowe wyniki biegu mężczyzn znajdziesz TUTAJ
Karolina Hampel: Początek musi być zawsze mocny
Karolina Hampel oceniła swój debiut jako udany. – Jak najbardziej – podkreśliła. – Tym bardziej że w ogóle nie wiedziałam, czego się spodziewać po trasie. Jedyne, co widziałam, to podbieg w trakcie rozgrzewki, no i wiedziałam, że na to muszę siły zachować. Ogólnie jestem bardzo zadowolona, bo długo nie biegałam żadnych takich zawodów, tym bardziej na 10 kilometrów, i była okazja się sprawdzić. Z powodzeniem, chociaż liczyłam, że złamię 40 minut. Ale jeszcze jest czas.
Czy podbieg ul. Piastów faktycznie był morderczy, jak to określało wielu zawodników? – W sumie tak – przyznała zwyciężczyni. – On jest długi, ale jeżeli to już jest finisz, ostatni kilometr, to tak naprawdę pokonuje się go w sekundach i nawet się nie zwraca uwagi na to, że jest długi.
Taktyki są różne, tymczasem Karolina od razu podyktowała mocne tempo i odskoczyła rywalkom. – Tak, i w sumie takie było założenie. Wiedziałam, że jak prześpię start, to później już stracę przewagę psychologiczną i nie będę potrafiła się w tym wszystkim odnaleźć. Początek musi być zawsze mocny – tłumaczyła.
Aleksander Wostal: Przyspieszyłem na podbiegu przy jeziorze
– Jestem zadowolony ze zwycięstwa. Z czasu nie bardzo, bo pierwsze pięć kilometrów, praktycznie najłatwiejszą część trasy, przetruchtaliśmy sobie, a tam można było naprawdę zyskać więcej czasu – skomentował Aleksander Wostal. – Dopiero na tych cięższych odcinkach tempo wzrosło i mimo że się zmęczyłem, to czas nie najlepszy.

Aleksander Wostal był zadowolony ze zwycięstwa, ale z czasu już nie za bardzo
Kiedy nastąpił decydujący atak w rywalizacji z Jackiem Stadnikiem? – Od grupy się oderwaliśmy gdzieś na drugim kilometrze. No i z Jackiem biegliśmy tak do piątego, piątego i pół kilometra – relacjonował Olek. – Wtedy na podbiegu przy jeziorze [w Łochowicach – red.] jeszcze bardziej przyspieszyłem i udało się tam urwać.
Czy po tym ataku przyszły zwycięzca oglądał się za siebie i sprawdzał, czy przeciwnik odrabia straty? – Kusiło, żeby się obejrzeć, żeby nie forsować się jeszcze bardziej, ale jakoś nie uległem tej pokusie – uśmiechnął się Olek.
Fotogaleria z Krośnieńskiej 10















































































































































