Piłkarze Victorii Szczaniec w sobotę na własnym terenie pokonali Zorzę Ochla i wciąż mają komplet punktów w rozgrywkach klasy okręgowej. Kibice obejrzeli dobry mecz ciekawie zbudowanych zespołów. Nie zabrakło także kontrowersji.
„Patrząc na składy obu zespołów, troszkę pachnie tutaj Arabią Saudyjską, jakże popularną w ostatnim czasie” – tak na sobotnie (2 września) spotkanie zapraszał z przymrużeniem oka jeden z działaczy. I Victoria, i Zorza przed sezonem ściągnęły bowiem kilku znanych i naprawdę potrafiących grać w piłkę zawodników. Ale to dobrze, bo dzięki temu było co oglądać.
Zorza miała pretensje o brak rzutu karnego i faul na bramkarzu
Gospodarze objęli prowadzenie już w 6 minucie. Jędrzej Jakimowicz zagrał w kierunku Mateusza Świtały, a ten przepchnął obrońcę, uprzedził bramkarza i było 1:0. Tymczasem goście odpowiedzieli po siedmiu minutach. Wojciech Okińczyc wygrał pojedynek główkowy z Marcinem Iwanem, a po chwili i wybornym podaniu od Krzysztofa Wierzbickiego znalazł się w sytuacji sam na sam, którą pewnie wykorzystał.
Zorza bardzo groźnie atakowała zwłaszcza prawym skrzydłem. Z kolei Victoria mocno podkręcała tempo, regularnie wykorzystując dalekie przerzuty piłki. W pierwszej połowie mieliśmy także kontrowersję. Przyjezdni mieli spore pretensje do sędziego za to, że nie podyktował rzutu karnego. W przerwie meczu Okińczyc przekonywał arbitra, że czekał na podanie, ale kolega z prawego skrzydła nie mógł dograć piłki, bo był faulowany przy linii końcowej boiska.
Na początku drugiej połowy Zorza przycisnęła miejscowych, miała przewagę, na prowadzenie jednak nie wyszła. Zrobiła to natomiast Victoria. W 62 minucie przy dośrodkowaniu z prawej strony zderzyli się: próbujący złapać piłkę Konrad Motykiewicz ze Świtałą, a z okazji skorzystał Artur Błaszczak, trafiając do siatki. I tu kolejna kontrowersja, bo goście byli pewni, że Świtała faulował Motykiewicza. Ale sędzia miał inne zdanie…
Końcówka należała już do gospodarzy. W 90+1 minucie wynik na 3:1 ustalił Gracjan Lewicki, który po podaniu od Świtały znalazł się „oko w oko” z bramkarzem. Dodajmy, że sędzia pokazał osiem żółtych kartek w pół godziny. Pierwszą w 66 minucie, ostatnią w 90+6.
Rzut wolny dla Victorii Szczaniec. Strzela Jędrzej Jakimowicz. Sędzia jednak nie uznał tej bramki
Krzysztof Wierzbicki: Myślę, że przegraliśmy fizycznością
– Parę błędów arbitra było. Ale my też nie ustrzegliśmy się swoich błędów w obronie – skomentował Krzysztof Wierzbicki, piłkarz Zorzy, zapytany o kontrowersje. – Bardzo zacięty mecz, dużo walki, dużo krzyków. Niestety, przegraliśmy 1:3.
– Myślę, że przegraliśmy fizycznością – dodał Wierzbicki. – Drużyna ze Szczańca grała długą piłkę, próbowali strącać głową i z tego robili sytuacje. I tutaj mieli nad nami przewagę.
Na co stać Zorzę w tym sezonie? – Staramy się grać ładną piłkę, a do tego chcemy wygrywać mecze, po prostu – skwitował Wierzbicki.
Gracjan Lewicki: Jesteśmy kondycyjnie lepiej przygotowani od rywali
– Strzelamy bramkę na 1:0, powinniśmy poukładać grę i przetrwać, ale zaraz dostajemy kontrę i do przerwy kończymy 1:1 – analizował Gracjan Lewicki, piłkarz Victorii. – Po naszej drugiej bramce przeciwnicy mówili, że był jakiś faul. Ale strzelamy tę drugą bramkę, dokładamy moją pod koniec meczu i widzimy wynik 3:1 dla nas, trzy punkty dopisujemy i z tego się cieszymy.
Z czego wynikała dominacja miejscowych w ostatnich minutach spotkania? – Wydaje mi się, że te końcówki, gdzieś od 70 minuty, że jesteśmy kondycyjnie lepiej przygotowani od zespołów, z którymi graliśmy dotychczas – ocenił Lewicki. – Dużo przestrzeni się robi, dużo miejsca, przeciwnicy nie nadążają i zdobywamy bramki w końcówkach, dopisujemy trzy punkty do tabeli.
Radość Victorii Szczaniec, która odniosła czwarte zwycięstwo w czwartym meczu
Fotogaleria z meczu Victoria Szczaniec – Zorza Ochla








































































