Scenariusz tej afery napisany był w redakcjach – Marcin Jabłoński ws. rzekomej afery WORD (WIDEO)

Scenariusz tej afery napisany był w redakcjach – Marcin Jabłoński ws. rzekomej afery WORD (WIDEO)
Wracamy do konferencji prasowej, która odbyła się 30 października w Biurze Zamiejscowym Urzędu Marszałkowskiego z siedzibą w Gorzowie Wlkp. Marcin Jabłoński Marszałek Województwa Lubuskiego odniósł się do decyzji szczecińskiej prokuratury o umorzeniu śledztwa w sprawie rzekomej afery WORD. Z kolei wiceprzewodniczący lubuskiego sejmiku, mecenas Jerzy Wierchowicz chce skierować sprawę publikacji rządowych mediów do sądu.

– Od samego początku uważaliśmy, że cały scenariusz tej afery napisany był w redakcjach, byłych niestety, mediów publicznych. To były zmyślone oskarżenia. W tej sprawie przesłuchano dziesiątki pracowników WORD-u, wielu pracowników Urzędu Marszałkowskiego, posłów, członków Zarządu Województwa. Po tylu miesiącach prowadzonego postępowania prokurator nie dopatrzył się żadnych podstaw, żeby kontynuować tę sprawę – mówił podczas konferencji prasowej w Gorzowie Wlkp. marszałek województwa lubuskiego Marcin Jabłoński. -Najzabawniejsze było to, że zarzucono temu prokuratorowi w tekstach, które dzisiaj widziałem, że działał w sposób obliczony na jakieś korzyści dla siebie wynikające ze zmiany, która nastąpi po wyborach. Bardzo ciekawa konstatacja. Chcę też państwu powiedzieć, że mam nadzieję, że w końcu będę mógł przestać używać słowa, którego nie lubię i które ciężko mi wypowiadać. Słowa, które pojawiało się w moich wypowiedziach w ostatnich miesiącach, mianowicie „szczujnia”. Ale dopóki się nie zmienią osoby, które odpowiadają za byłe media publiczne, obawiam się, że będę zmuszony czasami do tego słowa wrócić. Zastanawiałem się nawet, jak się odnieść do niektórych osób, które kreowały cały ten negatywny wizerunek samorządu województwa w kontekście tego wyimaginowanego skandalu w WORD-zie. Pan redaktor Życzkowski, którego już od kilku lat określamy pojęciem „lubuski Kurski”, powiedział, że on gotów jest być nie tylko lubuskim Kurskim, ale nawet lubuskim Obajtkiem. A mi się zwyczajnie wydaje, że on i jego koledzy nie są ani Kurskim, ani Obajtkiem, tylko Mejzami lubuskiego dziennikarstwa – skomentował marszałek.


Do sprawy odniósł się również Jerzy Wierchowicz, prawnik i wiceprzewodniczący Sejmiku Województwa Lubuskiego: – Jako Zarząd Województwa i radni spotkaliśmy się z olbrzymim hejtem ze strony tak zwanych mediów publicznych. Ten hejt nie może pozostać bez konsekwencji. Już dzisiaj zapowiadam zgromadzenie materiału, który pozwoli na to, by postawić, być może także przed sądem, tych hejterów, których nie nazywam dziennikarzami. To nie są dziennikarze, to są osoby funkcyjne, które wypełniają rolę powierzoną im przez obecnie jeszcze rządzącą partię, gdyż te słowa pełne nienawiści, te słowa, które były zniesławiające, te słowa, które były pomówieniami w ewidentny sposób naruszały dobre imię całego Zarządu Województwa, ówczesnej pani marszałek, obecnego pana marszałka czy pani poseł i to nie może zostać bez konsekwencji. Sądzę, że panowie (których nazwisk nie wymienię, gdyż te nazwiska nie przejdą mi przez usta, ale wiemy wszyscy, o kogo chodzi), mogą być pewni tego, że ta akcja polityczna, akcja pełna hejtu, nienawiści, która miała i nadal ma miejsce, nie pozostanie bez echa i mogą się liczyć z odpowiedzialnością służbową i pewnie z odpowiedzialnością cywilną bądź karną, gdyż na pewno zebrany materiał pozwoli na złożenie stosownych pozwów lub aktów oskarżenia. To jest moja zapowiedź. Wiem, że brzmi groźnie. Proszę państwa, abyście nie odbierali tego jako zwalczania wolności słowa, gdyż to, co się działo i niestety nadal się dzieje w mediach publicznych, nie ma nic wspólnego z wolnością słowa. Jest to naruszanie podstawowych kanonów etyki dziennikarskiej. Ci ludzie, którzy to nadal robią, powinni odpowiedzieć nie tylko tym, że utracą swoje stanowisko służbowe, ale także winni ponieść odpowiedzialność cywilną bądź karną i to już dzisiaj zapowiadam, co może rzeczywiście wydać się państwu drastyczną zapowiedzią. Ale to wszystko, co złego się działo, nie może pozostać bez echa – mówił mecenas Wierchowicz.

Orlenowskie media podgrzewały atmosferę półtora roku. Przypomnijmy, że prokuratura umorzyła śledztwo ws. rzekomego mobbingu i molestowania seksualnego w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego w Gorzowie Wlkp.

Konferencja prasowa z 30 października 2023 r.


Prokurator umorzył śledztwo w sprawie:

-mającego miejsce w okresie od 1 czerwca 2020 r. do 22 grudnia 2021 r. w Gorzowie Wlkp. złośliwego i uporczywego naruszania praw pracowniczych Magdaleny Szypiórkowskiej przez Dyrektora Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Gorzowie poprzez podważanie jej pozycji zawodowej, zaniżaniu oceny przydatności zawodowej, podważanie kompetencji, izolowania jej z zespołu współpracowników, zlecanie prac niezgodnych z jej zakresem obowiązków, wydawanie poleceń sprzecznych z zasadami współżycia społecznego zmierzających do kontrolowania pracowników, udzielania zaniżonych podwyżek płac, tj. o czyn z art. 218 par. 1a kk;


-mającego miejsce w okresie od 1 czerwca 2020 r. do 22 grudnia 2021 r. w Gorzowie Wlkp. poprzez nadużycie stosunku zależności wynikającego z relacji pracodawca – pracownik i wykorzystanie trudnej sytuacji osobistej i materialnej, doprowadzenie Magdaleny Szypiórkowskiej do obcowania płciowego i poddania się innym czynnościom seksualnym, tj. o czyn z art. 199 par. 1 kk.
Zawiadomienie w tej sprawie złożyła do prokuratury w czerwcu 2022 r. ówczesna marszałek Elżbieta Anna Polak po tym, jak w tzw. mediach narodowych zaczęły ukazywać się artykuły o rzekomych nieprawidłowościach w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego w Gorzowie Wlkp.

Przewijanie do góry
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.