Co dzieje się z Bezpartyjnymi Samorządowcami po wyborach parlamentarnych? Czy wystartują w kwietniowych wyborach samorządowych? Gościem „Rozmowy Dnia” LCI był Sławomir Kowal – radny lubuskiego sejmiku (Bezpartyjni Samorządowcy), kandydat na burmistrza Żagania.
Bezpartyjni Samorządowcy nadal są panu bliscy?
Samorządowcy byli, są i będą bliscy mojemu sercu. Ogólnopolski ruch samorządowy jest potrzebny, ale jeden ruch, a nie kilka, bo dzisiaj mamy kilka. To nie ma sensu, tu trzeba się zjednoczyć. Bezpartyjni samorządowcy muszą mieć swój ruch, swojego reprezentanta, czy on się będzie nazywał „Bezpartyjni Samorządowcy”, czy „Tak dla Polski”, czy „OK samorząd”.
Po wyborach parlamentarnych, w których zanotowaliście wynik zdecydowanie poniżej oczekiwań, można odnieść wrażenie, że inicjatywa pn. „Bezpartyjni Samorządowcy” jest w rozkładzie.
Nie ma żadnego rozkładu, bo nigdy nie było żadnego wielkiego ruchu. To są ludzie przywiązani do samorządu, do idei samorządów, do praworządności, a nie do rozdawnictwa foteli politycznych. To ludzi jednoczyło. Wybory ogólnopolskie, gdzie niewątpliwym sukcesem ruchu Bezpartyjnych Samorządowców było znalezienie się w tej szóstce, która wystartowała w całym kraju, ale wynik był jaki był. Niestety. Natomiast my, w Lubuskiem, nie mamy się czego wstydzić. Osiągnęliśmy jeden z najwyższych wyników, choć oczywiście spodziewaliśmy się wyższego. Polska scena polityczna jest niestety spolaryzowana politycznie. I tyle.
Uważa Pan, że błędem było to, że BS wystartowali w wyborach parlamentarnych? Ten słaby wynik nie odbije się czkawką przy wyborach samorządowych?
Zgadzam się z tym, że nie będąc przygotowanym ogólnopolsko, bo tak się na końcu okazało, to był błąd. Nie jesteś przygotowany? To nie startujesz. Po drugie, nie zgadzam się z tym, że wpłynie to na wybory samorządowe. Jeszcze raz podkreślam, że musi dojść do połączenia ruchów samorządowych w jeden organizm. Powinni być silni liderzy ogólnopolscy. Nie wyobrażam sobie, żeby w danym województwie startowały dwa czy trzy ruchy, które są z idei bezpartyjne. To jest bezsens.
W lubuskim sejmiku pozostał Pan sam, nie ma już klubu Bezpartyjnych Samorządowców. Jednoosobowo jest Pan również w koalicji. Ma Pan o to żal do W. Maciuszonka i S. Muzyki?
W koalicji jestem, oczywiście, że tak. Nie ma klubu Bezpartyjni Samorządowcy, jestem ja, z imienia i z nazwiska – Sławomir Kowal. Nie mam żalu do nikogo. Za chwilę zweryfikują ich wyborcy. Każdy jest kowalem swojego losu, niech robią sobie co chcą, ja się nie przywiązuję do tego rodzaju sytuacji. Sam powiedziałem na początku, gdzie jestem, więc zrobię swoje do końca. Nie będę robił z siebie „Kałuży 2”.
Fakty są jednak takie, że aktualnie Maciuszonek jest w klubie PO, Muzyka w klubie Lewicy, a Patryk Lewicki, który dowodził kampanią parlamentarną BS jeszcze kilka miesięcy temu, dzisiaj jest w Trzeciej Drodze.
Każdy za siebie odpowiada. Jeżeli każdy z nich, czy Muzyka, czy Maciuszonek, czy Lewicki, mówił, że ruchy polityczne ich nie interesują, bo to jest partia polityczna, a dzisiaj przeszli do tych partii politycznych, to są ich indywidualne wybory. Kibicuję im. Jak sam powiedziałem, za chwilę są wybory samorządowe, wkrótce ich wyborcy zweryfikują.
Czy w kontekście nazwisk, o których rozmawiamy, nie uważa Pan, że tego typu ruchy szkodzą idei, z którą szliście od lat do wyborów? Nagle ta bezpartyjność nie jest potrzebna, a wręcz przeciwnie, zaczyna się być częścią tych partii. Dla wyborców jest to chyba nie do końca zrozumiałe.
Raz, że to nie jest do końca zrozumiałe, a dwa to oni biorą odpowiedzialność za to, co robią. Nie będę tego oceniał. Moje zdanie na ten temat jest jasne. Każdy za siebie odpowiada, każdy jest kowalem swojego losu. Jako samorządowiec pracuję ze wszystkimi. Nie dzielę ludzi na niebieskich, zielonych czy czerwonych. Samorządowcy pracują ze wszystkimi opcjami politycznymi dla dobra danego samorządu. Koalicja 15 Października złożona jest z kilku opcji politycznych. To też pokazuje, czego Polacy chcą. Nie damy już władzy jednej partii, patrzcie sobie na ręce i rządźcie. Jeśli to przetrwa i będzie się rozwijało – super. Ja jestem za.
Ma Pan jakiś wpływ na to jak będą wyglądały listy Bezpartyjnych do lubuskiego sejmiku?
Ja się nie zajmuję „Bezpartyjnymi Samorządowcami”, nie jestem członkiem. Jestem samorządowcem, byłem w klubie BS, bo startowałem z tej listy. Ze względu na moją pracę zawodową znam ludzi z Bezpartyjnych Samorządowców, oczywiście.
To kto teraz Bezpartyjnymi w Lubuskiem dowodzi?
Nie wiem. Ja się tym nie zajmuję. Czy Bezpartyjni wystawią listy gdziekolwiek? Nie wiem, nie interesuje mnie to. Wiem, że należy połączyć ruchy samorządowe.
To, że zdecydował się Pan wystartować w wyborach na burmistrza Żagania to też jest pokłosie tej klęski Bezpartyjnych? To dlatego nie chciał Pan już do sejmiku startować, woli Pan wrócić do Żagania?
Nie, Bezpartyjni w województwie lubuskim nie zaznali żadnej klęski. Zrobili jeden z najlepszych wyników w Polsce. To po pierwsze. Po drugie, Żagań to moje miasto, w którym pracowałem przez 11 lat, a które się obecnie nie rozwija. Dlatego chciałbym przede wszystkim ugasić ten pożar, który płonie w Żaganiu od 11 lat. Chcę, żeby miasto się rozwijało, oczywiście we współpracy z zarządem województwa lubuskiego, we współpracy z wojewodą lubuskim, we współpracy z Koalicją 15 Października. Żagań tego potrzebuje, Żagań nie może być w samorządowej klasie okręgowej. Żagań, jako samorząd, musi wrócić do ligi mistrzów.
Cała rozmowa:




