Czy kampania samorządowa jest nudna i bezbarwna? Czy można ją robić na luzie i bez zadęcia, pokazując siebie wprost, w humorystyczny sposób? Czy łączenie aktywności kampanijnej i służbowej to dobry pomysł? Czy te światy, które łączy polityka, są od siebie zależne? Czy rację mają ci, którzy twierdzą, że wszystko, każda aktywność, jest kampanią wyborczą na koszt podatnika? Jak, jako lider, ocenia listę Koalicji Obywatelskiej w okręgu nr 5 do sejmiku? Kto zostanie prezydentem Nowej Soli? Czy przyszłością lubuskiej kolei jest współpraca z Dolnym Śląskiem i Wielkopolską?
Gościem „Rozmowy Dnia” LCI był Grzegorz Potęga – członek zarządu woj. lubuskiego, kandydat KO w wyborach do sejmiku.
-Przede wszystkim nie chcę udawać w tej kampanii człowieka, którym nie jestem. Nie będę robił tylko i wyłącznie filmików, które będą mnie ukazywały jako mega poważnego urzędnika, który dniami i nocami siedzi i podpisuje stosy dokumentów. Na pewno tak nie będzie i nie będzie też tak, że będę w każdym filmie biegał przebrany za Grzegorza Michała, bo to jest nie niemożliwe i niewykonalne. I też nie o to w tym chodzi – mówił Potęga, który w swoim wyborczym spocie bezpośrednio nawiązywał do popularnego polskiego serialu „1670”, który kilkanaście dni temu otrzymał nagrodę „Orła” w kategorii najlepszego filmowego serialu fabularnego.
Przekonywał on również, że dla niego najważniejszy jest kontakt z drugim człowiekiem, a w kampanii styczność z drugim człowiekiem jest naturalnym środowiskiem, w którym można jeszcze lepiej poznać problemy i oczekiwania wyborców.
-Staram się pokazać siebie jako takiego normalnego, przeciętnego człowieka, którego interesują różne sprawy w życiu, również samorząd, który go bardzo mocno pociąga, ale też kultura, w szczególności film oraz sport. Tych aktywności mam bardzo dużo i miałem na przestrzeni lat. Ja się dobrze czuję w kontakcie z drugim człowiekiem, z jego spojrzeniami, z jego wypowiedziami. Chętnie się spotykam z ludźmi. To wszystko wskazuje na to, że tę kampanię będę chciał jednak prowadzić w taki sposób. Bardzo otwarty, dynamiczny i zwracający uwagę nie tylko na to, co się udaje, ale też z czym mamy problemy – podkreślał członek zarządu województwa lubuskiego.
Cała rozmowa:


