Kiedyś Odra w Krośnie Odrzańskim miała inne znaczenie. Nie była tylko rzeką, która grozi okolicznym mieszkańcom powodzią. Miasto było ośrodkiem skupiającym szyprów i budowniczych łodzi. Mieszkali tutaj też rybacy i żeglarze, a życie kręciło się wokół Odry. Wokół rzeki i piastowskiego zamku.
Zapewne tekst poświęcony odrzańskiemu Krosnu powinniśmy rozpocząć od zamku i starówki, ale przecież naszą główną bohaterką jest rzeka. Oto latem 2007 roku znaleziono w Krośnie wraki dwóch barek. Dzięki niskiemu stanowi wody i zapaleńcom, miejscowym miłośnikom historii. Statki nieprzypadkowo znalazły się w Krośnie. Obok Wrocławia, Bytomia Odrzańskiego, Nowej Soli, Kostrzyna i Szczecina to miasto było ośrodkiem skupiającym szyprów i budowniczych łodzi. W 1749 roku mieszkało tutaj 39 szyprów i rybaków oraz 32 żeglarzy.
Odrzańscy ludzie
To byli prawdziwi odrzańscy ludzie, a statek z wielkim, czworokątnym żaglem był ich domem. Jego właścicielem był szyper, który zazwyczaj pływał po Odrze, jej dopływach i kanałach wraz z całą rodziną. Do obsługi statku potrzeba było czterech – pięciu ludzi. Badania dendrologiczne jednej z desek pobranych z dna potwierdziły, że drzewo, z którego ten fragment statku wykonano, sądząc po słojach, ścięto w 1774 roku. To najprawdopodobniej data budowy statku. Z kolei próbki pobrane z burt mówią o tym, że po roku 1785 remontowano najbardziej wystającą jej krawędź. Wiadomo także, że statek pływał jeszcze po roku 1799, o czym świadczą datowania próbek z desek sosnowych pokładu. Ta jednostka była wyjątkowo długowieczna – służyła ponad ćwierć wieku, a zgodnie ze źródłami odraki były użytkowane zazwyczaj najwyżej 12 lat.

Drugi z wraków pochodzi zapewne z lat 70. XIX wieku i był to tzw. Butzkahn. Oceniono to na podstawie konstrukcji – w tym czasie zaczęto korzystać bowiem z tzw. stewy belkowej (metalowego wzmocnienia), którą zastosowano ze względu na parowce używane do holowania i konieczności zmniejszenia oporu statków. Odkrycie w Krośnie to było pierwsze znalezisko wyspecjalizowanych statków przeznaczonych do żeglugi odrzańskiej.
Także informacje o statkach odrzańskich nie są specjalnie bogate. Ich zaletami były silna konstrukcja, stosunkowo niewielka szerokość, równoległe burty ułatwiające żeglugę w kanałach i pod prąd rzeki oraz żagiel wymagający nielicznej załogi. Zakończenie łodzi tworzyły kafy – wygięte ku górze deski dna. Odraki z końca XVIII wieku miały okazałe kafy, które stanowiły blisko jedną trzecią długości statku. Jednostki te w latach 70. przez kanał Bydgoski wpłynęły także na Wisłę, gdzie po drobnych przeróbkach stały się… berlinkami.
Wrota do Polski
We wczesnym średniowieczu Krosno było wrotami do Polski, które ryglowały tzw. krośnieńskie trojaczki, czyli grody w Krośnie, Gostchorzu, Połupinie. Słynny kompleks wczesnośredniowiecznych umocnień w okolicy Krosna Odrz. został odkryty przypadkowo. Wcześniej było wiele koncepcji lokalizacji słynnego, chociażby z relacji niemieckich kronikarzy krośnieńskiego grodu, w tym trzy najpowszechniejsze. Pierwsza sytuowała gród w okolicy szosy gubińskiej na wysokości Raduszca Nowego. Według zwolenników drugiej gród był w miejscu zamku piastowskiego, a jeszcze inny w punkcie, gdzie dziś stoi kościół św. Andrzeja. Tymczasem gród był, w całkiem innym miejscu. O odkryciu zadecydowała… grupa drzew. Jak opowiadali badacze – tak jakoś dziwnie się układały. I był to strzał w dziesiątkę.

Był to gród plemienny Słowian, albo lechickich, albo łużyckich. Może było to plemię Słubian…? Jednak z pewnością nie Dziadoszan, oni tak daleko na północ się nie zapuszczali. Pierwszą historyczną wzmiankę o Krośnie Odrzańskim spotykamy u Thietmara (X/XI wiek). Wynika z niej, że Krosno Było silną twierdzą. Gród związany był z rozbudowanym systemem obronnym, w skład którego wchodziły gród w Krośnie i gród cyplowy w Gostchorzu oraz w Połupinie. Archeolodzy mówią o nich czasem ciepło… trojaczki. Wały były ulokowane między tymi osadami. Umocnienia zataczają łuk od Bobru powyżej jego ujścia, aż do południowego brzegu pradoliny pod Połupinem, następnie biegną w kierunku Odry na wprost cyplowego grodziska w Gostchorzu. Na północnym wschodzie linię obronną stanowiły moczary.
Zamek książęcy
Henryk Brodaty często odwiedzał Krosno Odrz. Wtedy to zamek (jak już wiemy wybudowany na miejscu drewnianego obiektu, ale nie grodu) stał się ważną warownią obronną Dolnego Śląska. W czasie najazdu tatarskiego schronienie znalazła tu Jadwiga Śląska. Stąd tak często postaci te przewijają się w opowieściach o dawnym Krośnie.
Skrzydło południowe z krużgankami dobudowano w XVI w. Aż trudno uwierzyć, że do niedawna było zasypane gruzem, pochodzącym z zawalonych ścian wewnętrznych i sklepień. Centrum dolnego miasta zostało zniszczone w 1945 roku, a szkoda, że bezmyślność sołdatów pozbawiła nas pięknej starówki. Ale spójrzmy na drugi brzeg rzeki, gdzie znajdziemy wspaniałe zabytkowe wille. No i winnica w Gostchorzu z szampanami. Przepraszam, winami musującymi, które stały się specjalnością okolicy. Mamy również nieco kontrowersyjny port, który jest bardzo uzależniony od poziomu wody. Za bardzo. No i oczywiście most. Kto go „wyprodukował”? Naturalnie Beuchelt.

Most z orłami
Właśnie zakończyła się operacja podniesienia o blisko dwa metry konstrukcji tego zabytkowego mostu. Operacja ma na celu ma na celu podniesienie bezpieczeństwa przeciwpowodziowego (umożliwi skuteczne prowadzenie akcji łamania lodu) oraz podwyższenia klasy żeglowności do piątej. Przeprawa domagała się remontu, gdyż zbudowana w 1905 roku musi przenieść ruch na poziomie około 15 tys. pojazdów na dobę.
Od wieków w tym miejscu kursowały promy i łódki. Później stanął most typu holenderskiego, czyli podnoszony, złożony z trzynastu jarzm mostowych. Niestety była to konstrukcja uciążliwa dla żeglarzy i bardzo wrażliwa na kolejne wezbrania. Na przykład w 1876 kry lodowe niemal zniosły go w dół rzeki. Stąd konieczność wybudowania nowej przeprawy. Zadecydowano, że stanie nieco na wschód od dotychczasowej. Przeprawa została wybudowana ze środków państwowych, przy wsparciu samorządu miejskiego. Koszt inwestycji wyniósł 356 000 marek. Prawdopodobnie projekt został zapożyczony od królewskiego inspektora budowlanego Rautenberga, twórcy mostu w Brzegu. W trakcie realizacji projektu wyburzono kilka budynków, a także fragmenty średniowiecznych murów miejskich. Prace rozpoczęły się już w 1903 r. od wzniesienia jednego filara w nurcie rzeki i jednego brzegowego. Uroczyste otwarcie przeprawy nastąpiło 10 czerwca 1905 r. Początkowo jako pierwszy miał przejechać przez niego wóz z obornikiem, ale ostatecznie odstąpiono od tego, uznając, że nie będzie to godne tej schludnej i nowej budowli. Oficjalnie pierwszą osobą, która przeszła przez most był kapitan armii von Götzen, a pierwszym pojazdem – powóz konny radcy podatkowego Kadego.

Konstrukcja jest stalowa, nitowana, i ma długość 146 metrów. Jak powiedzą fachowcy jest to trójprzęsłowa belka Gerberowska, oparta na czterech podporach, z łożyskami stalowymi. Most został zniszczony w 1945 i przez lata zniszczone fragmenty zastąpiono drewnianymi przęsłami. W konstrukcji zachowało się wiele pierwotnych zdobników, m.in.: wsporniki pod lampy oświetleniowe i ażurowe portale przy filarach. W okresie Republiki Weimarskiej most zdobiły podwieszone w górnej części dwa czarne, heraldyczne orły.
O krośnieńskich zabytkach i atrakcjach można wiele opowiadać, ale na nas już czas. Ruszamy w dół Odry.




