Lubuski mikrofon: Prosto z Biura Senatorskiego senatora Władysława Komarnickiego. Rozmowa z senatorem – samorządowcem, przedsiębiorcą i wieloletnim społecznikiem, który w czerwcu 2025 r. otrzymał tytuł Honorowego Obywatela Miasta Gorzowa Wielkopolskiego. To wyróżnienie podsumowuje nie tylko działalność polityczną senatora, ale przede wszystkim jego wieloletnie zaangażowanie społeczne i wsparcie dla lokalnych inicjatyw.
Redakcja: Jak Pan odebrał decyzję o uhonorowaniu tym tytułem podczas uroczystej sesji Rady Miasta?
Senator Władysław Komarnicki: To dla mnie wyróżnienie szczególne, ponieważ związane jest z miejscem, któremu poświęciłem większość swojej aktywności zawodowej i społecznej. Traktuję je jako dowód uznania za otwartość, z jaką prowadzone jest Biuro Senatorskie. Od początku mojej pracy w Senacie zakładałem, że będę dostępny dla mieszkańców i organizacji pozarządowych – i tak jest do dziś. Tytuł ten jest także podsumowaniem wielu działań, które podejmowałem na rzecz lokalnej społeczności – zarówno jako senator, jak i wcześniej jako przedsiębiorca. Trzy razy różne stowarzyszenia, ludzie i instytucje namawiały mnie, aby mogły zgłosić moją osobę do tego wyróżnienia. Odmawiałem. Teraz jednak, gdy przybywa lat, traktuję je szczególnie, bo związane z moim kochanym miastem.
Redakcja: Wspomina Pan często o pomocy hospicjum św. Kamila i siostrze Michaeli Rak. To jedna z pierwszych dużych społecznych inicjatyw?
Senator: Zgadza się. Moja współpraca z siostrą Michaelą Rak i wsparcie dla hospicjum rozpoczęły się jeszcze przed objęciem mandatu senatorskiego. To była trudna, ale bardzo ważna lekcja – zrozumiałem, jak istotne jest godne towarzyszenie ludziom w ostatnich chwilach życia. Zorganizowałem wówczas bale charytatywne, które przynosiły znaczące wsparcie finansowe placówce. Takie działania wymagają determinacji i długofalowego zaangażowania, ale dają wymierne efekty.
Redakcja: Znany jest Pan również z pomocy organizacjom wspierającym dzieci z autyzmem. Jak wyglądała ta współpraca?
Senator: Wspierałem jedno z lokalnych stowarzyszeń, które znalazło się w bardzo trudnej sytuacji. Udało się pozyskać wsparcie instytucjonalne i przebudować dawny dom kultury w opłakanym stanie, potem stowarzyszenie doczekało się nowej siedziby. Dziś służy jako nowoczesna placówka edukacyjna dla dzieci ze spektrum autyzmu. Szczególne podziękowania należą się marszałkowi Marcinowi Jabłońskiemu, który zawsze był otwarty na zwykłą pomoc drugiemu człowiekowi, a zwłaszcza dzieciom oraz dyrektorowi Jakubowi Piosikowi – bez ich współpracy to przedsięwzięcie nie byłoby możliwe.
Redakcja: Jak Pan odebrał protesty niektórych radnych PiS podczas sesji, na której przyznano Panu tytuł Honorowego Obywatela?
Senator: Uważam, że każdy ma prawo do wyrażania swojej opinii. Niemniej jednak, reakcja mieszkańców obecnych na sali oraz liczba wyrazów poparcia, które otrzymałem – zarówno osobiście, jak i w formie wiadomości – pokazały, że moja działalność jest doceniana przez społeczność lokalną. Tytuł honorowy jest wynikiem wniosku złożonego przez wiele organizacji społecznych i pozarządowych – to one najlepiej znają realne efekty mojej pracy.
Redakcja: Jakie są Pana obecne priorytety w działalności społecznej?
Senator: Jednym z aktualnych projektów, nad którym intensywnie pracuję, jest stworzenie centrum tenisowego dostępnego dla dzieci i młodzieży z mniej zamożnych rodzin. Tenis to piękna, ale kosztowna dyscyplina, dlatego powołaliśmy stowarzyszenie, które będzie umożliwiało dzieciom trenowanie za symboliczną opłatą. Dzięki współpracy z prezydentem Gorzowa Jackiem Wojcickim udało się pozyskać ponad 5 hektarów terenu pod inwestycję. Liczę, że z pomocą środowiska sportowego, w tym m.in. Tomasza Kucharskiego – mistrza olimpijskiego i dyrektora szkoły sportowej – projekt ten przyczyni się do rozwoju młodych talentów w regionie.




