Przejście graniczne w Sękowicach, poniedziałkowe przedpołudnie… Na poboczu drogi stoi patrol straży granicznej, sto metrów dalej patrol policji. Lizak idzie w ruch, pogranicznicy zatrzymują samochód dostawczy z przyciemnionymi szybami. Rzut okiem do wnętrza auta, sprawdzenie bagażnika. Niemieckie starsze małżeństwo zmierza na zakupy. – Dzisiaj jest tutaj większy ruch – słyszymy. – Po weekendzie i utrudnieniach w Świecku i Słubicach wielu kierowców postanowiło wybrać inne przejścia…
Od 7 lipca polskie kontrole prowadzone są w 52 punktach na granicy z Niemcami i w 13 na granicy z Litwą. Krytycy tego posunięcia sugerują, że to odpowiedź na wprowadzenie podobnych kontroli przez naszego zachodniego sąsiada. Od początku strona polska krytykowała to rozwiązanie, nie co do zasady, ale sposobu wprowadzenia tej broni w walce z nielegalną emigracją w praktyce. Efektem były korki na najważniejszych przejściach granicznych. Z jednej strony paraliżowało to transport drogowy, z drugiej dewastowało przygraniczną współpracę.
– Zarówno niemieckie, jak i polskie kontrole wpływają koszmarnie na naszą działalność – słyszymy od handlowców w Gubinie i Sękowicach. – Nie ma klientów. Zapaść rozpoczęła się podczas pandemii, a obecnie jeszcze się pogłębiła. I tutaj nie chodzi o samo sprawdzanie na granicy, które jest wyrywkowe i mniej staranne w przypadku mieszkańców pogranicza. Jednak niemiecki klient jest taki, że jak przeczyta o utrudnieniach, korkach to nie przyjedzie. Mimo że u nas są one niezauważalne. Szczególnie dotyczy to osób, które przyjeżdżały z miejscowości bardziej odległych od granicy.

Czy nasze służby do kontroli są przygotowane?
– Poza piątkiem ruch na przejściach jest całkowicie płynny – mówi lubuski wojewoda Marek Cebula. – Nie kontrolujemy wszystkich aut, a takie, które mogą przewozić niepożądane osoby. Straż graniczna została wzmocniona przez żandarmerię wojskową, żołnierzy obrony terytorialnej, administracji celnej. Wszystkie punkty są oznakowane, sprawnie i profesjonalnie przygotowane.
Zdaniem wojewody kontrole pokazują, że nic złego na granicy się nie dzieje, a informacje powielane przez niektóre media, to jedynie sianie zamętu z politycznym przesłaniem. Do Polski z Niemiec trafiają pojedyncze osoby i to na podstawie podpisanych międzynarodowych umów. Udowadniamy też, że po uszczelnieniu naszej wschodniej granicy skutecznie utrudniamy działanie grupom przestępczym.
Idą przez zieloną
W ciągu pierwszego tygodnia kontroli na lubuskim odcinku polsko-niemieckiej granicy sprawdzono 24 tys. samochodów i 66 tys. osób. Jak zapewniają służby, w większości przypadków kontrole przebiegają sprawnie i nie powodują większych utrudnień. Do problemów doszło jednak podczas weekendu w Świecku i Słubicach, gdzie na ruch wpłynęły i jedne, i drugie kontrole. Jak słyszymy, że o takie problemy nie jest trudno, skoro jednego dnia przez to przejście przejechało 44 tysiące pojazdów.

Cytując jednego z naszych rozmówców, przez przejścia graniczne pchałby się nielegalnie tylko debil, skoro bez problemu można przejść przez mniej uczęszczane mosty lub bezpośrednio przez Nysę. Generał Monika Musielak, komendant Nadodrzańskiego Oddziału Straży Granicznej, zapytana o to, czy do łask przemytników powracają stare szlaki przemytnicze, wiodące przez tzw. zieloną granicę, przyznaje, że przemytnicy starają się znaleźć antidotum na każde działania policji i straży granicznej, zmieniają metody działania. Dziś kurierzy zostawiają nielegalnych emigrantów stosunkowo daleko od zachodniej granicy.
– Na procesy migracyjne, które zwalczamy, należy spojrzeć szeroko – mówi gen Musielak. – Jeśli my intensywniej pracujemy bezpośrednio na granicy, grupy modyfikują sposoby działania. Nadal identyfikujemy zjawisko, że ci, którzy nielegalnie do Polski dotarli, szukają miejsc, w których mogą sforsować granicę. Ujawniamy zwiększoną aktywność szlaku wiodącego przez zieloną granicę. Kontrola przez naszych sąsiadów została przywrócona już w 2023, my chcemy zapanować nad ruchami migracyjnymi, również przybyszów, którzy zostali zawróceni. Jeśli obie strony zapanują nad nimi, mamy szansę uporządkować sytuację.
Jak dodają pogranicznicy, sytuacja jest coraz bardziej klarowna, w dużej mierze mamy do czynienia z tzw. migracją wtórną, czyli próbami nadużywania procedur, które zostały wszczęte w którymś państwie unijnym. W naszym przypadku ponad 50 proc. zdarzeń powodują obywatele Ukrainy, którzy nadużywają swoich praw.

Według jakiego klucza wybierają samochody do kontroli pogranicznicy? Jak tłumaczą funkcjonariusze, sytuacja jest poddawana nieustannej analizie i jest ona punktem wyjścia do typowań. Ponadto funkcjonariusze bazują na wieloletnim doświadczeniu. Jeden z podstawowych typów to busy i samochody osobowe z przyciemnionymi szybami.
Sprawa doświadczenia
– To jest paranoja – mówi kierowca tira odpoczywający na parkingu przy stacji benzynowej. – W jednym miejscu kontrolują, w innych nielegalni emigranci przechodzą. A za wszystko płacimy my, kierowcy. Zobaczcie, co się dzieje w Świecku i w Jędrzychowicach.
Co zatem dzieje się w Świecku? Cóż, do korków na wyjeździe z Polski w piątek doszły się i na wjeździe. Wojewoda, pogranicznicy i drogowcy szukają wyjścia. Już wiadomo, że zostaną uruchomione dodatkowe pasy umożliwiające bardziej płynną kontrolę, ale wymaga to zmiany organizacji ruchu w rejonie przejścia.
– Pewnie, porządek musi być, ale ja też widzę, że mniej jest u nas Niemców – słyszymy w Gubinie. – Ale szczerze mówiąc jakichś nielegalnych emigrantów to tutaj, na mojej ulicy też nie widziałem. Nie wiem, czy tutaj się nie pokazują, czy ich nie ma. A jeśli prawdą jest to drugie, to nie wiem, po co te kontrole?
Podczas konferencji prasowej zorganizowanej na przejściu w podgubińskich Sękowicach, ani starosta krośnieńska, ani burmistrz Gubina, ani wójt gubińskiej gminy zapewnili, że nie odnotowali w ostatnich dniach pogorszenia stanu bezpieczeństwa. Podobnie, jak nie widzą jakiegoś negatywnego wpływu na codzienne życie. Podobnie pytani na bazarze goście z Niemiec.
– Dojechaliśmy tutaj bez problemów i zakładam, że tak samo wrócimy do domu – mówi pakujący zakupy do bagażnika mieszkaniec drugiego brzegu Nysy. – A porządek przecież musi być, prawda?
Statystycznie rzecz biorąc…
Ukazał się nowy sondaż Opinia24 dla RMF FM. Zapytano w nim Polaków, co sądzą na temat przywrócenia kontroli na granicach z Niemcami i Litwą. Z badania wynika, że 57,8 proc. pytanych pozytywnie ocenia decyzję rządu, w tym 27,5 proc. zdecydowanie dobrze, a 30,3 proc. „raczej dobrze”. Tylko 10,2 proc. respondentów krytycznie oceniło tę decyzję (4,8 proc. zdecydowanie źle, 5,4 proc. raczej źle). Z kolei 22,1 proc. badanych wybrało odpowiedź „ani dobrze, ani źle”. 9,9 proc. ankietowanych nie miało zdania w tej sprawie.




