Rynek e-commerce ma się u nas w kraju świetnie. Według danych GUS tylko w czerwcu sprzedaż artykułów przez internet była o 8 proc. wyższa niż w tym samym okresie rok wcześniej. Dodatkowo eksperci Fulfilio zwracają uwagę na systematycznie rosnący udział żywności w koszykach zakupowych. W sieci coraz chętniej szukamy także samochodów i części motoryzacyjnych. Ich sprzedaż wzrosła prawie 4-krotnie.
– Choć nie notujemy już spektakularnych skoków jak w czasie pandemii, polski e-commerce wyraźnie wkroczył na ścieżkę stabilnego, systematycznego wzrostu. Od dłuższego czasu udział sprzedaży online w całkowitej sprzedaży detalicznej utrzymuje się powyżej 8 proc. i rośnie w ujęciu rocznym. To zdrowa, przewidywalna dynamika, która wyróżnia nas na tle dojrzałych rynków Europy Zachodniej takich jak Niemcy czy Francja, gdzie e-handel rozwija się dziś nieco wolniej – tłumaczy Rafał Kuczmarski, dyrektor sprzedaży w Fulfilio.
Podkreśla się, że Polacy nie boją się zakupów. – Dzisiejszy wzrost nie opiera się wyłącznie na impulsach zewnętrznych, ale na coraz większym zaufaniu Polaków do zakupów online, rosnącej dostępności asortymentu i coraz lepszej jakości obsługi – komentuje Kuczmarski.
W czerwcu Polacy kontynuowali zakupową ofensywę w Internecie. W ten sposób chętnie zamawiamy np. książki oraz meble. W statystykach mocno „na zielono” świeci się także rynek motoryzacyjny, jego udział w całym rynku rośnie w zawrotnym tempie. Chodzi nie tylko o części, ale także samochody i motocykle. – Nikogo nie dziwi kupowanie przez Internet ubrań, kosmetyków, gadżetów czy jedzenia. Jednak rynek e-commerce otwiera się na nowe grupy towarów, pojawia się coraz więcej sklepów oferujących mniej dostępne wcześniej produkty – uważa Kuczmarski – Jako społeczeństwo jesteśmy coraz mocniej zdigitalizowani, coraz pewniej czujemy się w środowisku online i nabywamy coraz szerszy asortyment – dodaje. Tylko w 2024 r. Polacy kupili przez internet towary warte 131 mld zł. Do 2028 r. ta kwota ma wzrosnąć do 190 mld zł, kiedy jeszcze w 2020 r. w sieci zostawialiśmy „raptem” kilkadziesiąt miliardów złotych.
Informacja na podstawie komunikatu Fulfilio




