Czy rekonstrukcja ma być ucieczką do przodu po klęsce w wyborach prezydenckich i słabnących notowaniach gabinetu D.Tuska? Jak dzisiaj wygląda sytuacja na polsko-niemieckiej granicy? Kto liczy się w walce o stanowisko marszałka województwa?
Gościem Lubuskiego Centrum Informacyjnego był Marek Cebula – wojewoda lubuski i wiceprzewodniczący lubuskiej PO.
Jaki był i jest główny cel rekonstrukcji rządu Donalda Tuska?
Myślę, że to, aby do Polaków dotarło, że to jest rząd skuteczny, taki, na jaki czekała większość Polaków po 2023 roku. Koalicja 15 Października miała sprawić, że Polacy poczują taką natychmiastową zmianę i wydaje się, że tu musimy się uderzyć w pierś, że po półtora roku działalności nie uzyskaliśmy takiej informacji zwrotnej od Polek i Polaków, że to jest sprawny, skuteczny rząd na miarę naszych czasów.
Pana zdaniem zmiany personalne są w stanie przykryć to, czego się nie udało zrobić?
Uważam, że są w stanie przyspieszyć albo zmienić sposób podejścia do tej samej sprawy. I zakładam, że te osoby, które zostały wskazane przez premiera Donalda Tuska będą miały większą sprawczość. Mam wrażenie, że czasami jesteśmy za grzeczni w stosunku do osób, które w latach 2015-2023 pełniły władzę w Polsce i doprowadziły Polskę do tego, co zapowiadały w Nowej Soli, czyli Polska w ruinie – w ruinie zarówno administracyjnej, jeśli chodzi o sądownictwo i wymiar sprawiedliwości, ale także jeśli chodzi o stosunki z Unią Europejską, na świecie, ale też z naszymi sąsiadami. Brak sięgnięcia po środki z KPO…
Ta retoryka mogła zadziałać w kampanii wyborczej w 2023 roku. Dzisiaj wyborcy pokazali obecnemu rządowi czerwoną kartkę w wyborach prezydenckich. To nie jest tak, że ta rekonstrukcja ma być taką ucieczką do przodu rządu, który ma słabe notowania?
Jestem tym zaskoczony. Przecież mamy najniższą inflację, mamy wzrost gospodarczy, mamy realny wzrost płac. Zatrzymaliśmy to, co było, że tak powiem, utrapieniem też Polaków, czyli napływ migrantów spowodowany przez rząd, który pozwalał handlować polskimi wizami za granicą. I nagle się okazuje, że Polacy źle oceniają ten rząd. Przecież gdybyśmy zostali dalej w tym systemie, to myślę, że dzisiaj mielibyśmy właśnie to, przed czym przestrzega między innymi PiS i prawa strona sceny politycznej, czyli rozróby w wielu miejscach, bo tych migrantów byłoby dużo więcej. Dzisiaj dane po wprowadzeniu kontroli na granicach wskazują, że udało się ograniczyć migrację do Polski niemalże do zera.
Czy właśnie kwestia granicy najlepiej nie obrazuje tego, że ta druga strona potrafi cały czas lepiej bazować na emocjach Polaków i potrafi je, mówiąc wprost, wykorzystywać? Ruch Obrony Granic i cała ta akcja z nielegalną migracją została umiejętnie wykorzystana politycznie.
Ruch Obrony Granic tak naprawdę stał się organizacją, która łamie przepisy w Polsce, która działa na zlecenie. Została dodatkowo obnażona ich polityka na zasadzie lansowania się i chęci zaistnienia w mediach społecznościowych. Okazuje się, że nie ma tysięcy migrantów, którzy mieli przekraczać granicę, którzy mieli być podrzucani przez stronę niemiecką. Okazuje się, że oni niczego tak naprawdę nie skontrolowali i nie wymusili. Donald Tusk już w marcu zapowiadał wprowadzenie kontroli, więc to nie jest reakcja na Ruch Obrony Granic.
Czyli tutaj też zawiodła komunikacja?
Tak, zgadzam się tu całkowicie. Rząd nie potrafił skutecznie z Polakami się komunikować. To totalnie zaniedbany obszar. Być może dlatego, że nam się wydaje, że wszyscy wszystko wiedzą. To jest nieprawda. Ludzie poddają się prostym hasłom, prostym przekazom. Dają się też trochę wpuszczać w kanał. Mówiąc tak bardzo kolokwialnie i brzydko, nie powinien być może nawet takiego słowa używać, ale dajemy sobie pewne rzeczy wmówić. I nagle przyjeżdżają media na granicę do Słubic, do Gubina i mówią „no ale gdzie są ci migranci, te tysiące migrantów?” I słubiczanie, gubiniacy mówią, że ”Tu nikogo nie ma, zobaczcie, most jest pusty. Tu nikt nie przechodzi, nikt nikogo nie podrzuca, nikt nigdzie nie przechodzi. Gdzie są te tysiące tych migrantów, o których jest mowa w mediach ogólnopolskich?”
Pan jako wojewoda podpisałby się dzisiaj pod stwierdzeniem, że Polska ma problem migracyjny na tej zachodniej granicy pod kontrolą?
Pod pełną kontrolą. Podpisuję się pod tym. Nie ma możliwości, żeby nam ktoś podrzucał kogokolwiek. Dzisiaj mamy 52 miejsca kontroli granicznych na polsko-niemieckim pograniczu województwa lubuskiego i one są pod pełną kontrolą służb. Straż Graniczna jest wspomagana przez żandarmerię wojskową, przez policję, ale też przez Krajową Administrację Skarbową, przez Straż Ochrony Kolei i wszystkie szlaki wodne, kolejowe, drogowe, piesze, pieszo-rowerowe są pod pełną kontrolą służb w województwie lubuskim. Podpisuję się obiema rękoma pod tym stwierdzeniem. Jestem o tym przekonany. Możemy czuć się bezpiecznie.
Cała rozmowa:




