Kto będzie nowym lubuskim marszałkiem, a kto wejdzie do zarządu województwa? O tym mamy przekonać się 18 sierpnia, ale spekulacje trwają nieprzerwanie od momentu ogłoszenia rezygnacji przez Marcina Jabłońskiego. Spośród wielu nazwisk potencjalnych kandydatów na nowego marszałka dwa wybrzmiewają najgłośniej, to Grzegorz Potęga oraz Sebastian Ciemnoczołowski – obecni wicemarszałkowie.
Zapowiedzi polityków Koalicji Obywatelskiej na kilkanaście dni przed wyborem nowych władz regionu wskazują jednoznacznie, że poza personaliami nie zmieni się nic jeśli chodzi o układ sił – marszałek i dwóch wicemarszałków to miejsca Platformy Obywatelskiej, a dwa stanowiska członków zarządu przypadną Polskiemu Stronnictwu Ludowemu. Nie jest jednak wykluczone, że może w tym wszystkim namieszać polityka centralna i ustalenia na szczeblu Koalicji 15 Października, czego świadkami byliśmy po wyborach samorządowych w 2024 roku.
Zmiany u ludowców?
Choć PSL raczej martwić się nie musi, bo jak zapewnia sekretarz partii w Lubuskiem Arkadiusz Dąbrowski umowa koalicyjna nadal obowiązuje i stanowiska członków zarządu są pewne, to już to, kto te miejsca zajmie nie jest przesądzone.
– Potrzebna jest pewna zmiana, by dodać energii. Zbigniew Kołodziej zapewne w zarządzie pozostanie, ale myślę, że drugim członkiem zarządu powinien zostać ktoś młodszy, by działać z animuszem, by wykazywać się większą aktywnością – podkreśla Dąbrowski.
Sekretarz ludowców w województwie lubuskim nie wyobraża sobie, by Jacek Urbański pozostał na swoim stanowisku, a jego naturalnym następcą może być Łukasz Porycki, chociaż nie jest to jedyna opcja.
– Porycki sprawdzał się wcześniej jako wicemarszałek. Jest bardzo dobrze postrzegany w świecie kultury, ponieważ za jego czasów nakłady na tę dziedzinę były rekordowe. Nie można jednak zapominać, że dobrym kandydatem na członka zarządu byłby Marek Halasz, obecny sejmikowy radny – dodaje Dąbrowski.
Status quo Polski 2050
Partia Szymona Hołowni jest częścią rządzącej województwem koalicji i ma swoich dwóch przedstawicieli w lubuskim sejmiku, którzy formalnie wciąż należą do klubu Trzeciej Drogi. Od początku kadencji przedstawiciel Polski 2050 piastuje stanowisko wiceprzewodniczącego sejmiku. Nic nie wskazuje na to, by w tej kwestii miało się coś zmienić.
– Rozmowy trwają, ale mają ona charakter zdecydowanie bardziej centralny niż lokalny. Lokalnie nas nikt do rozmów nie zaprosił, ale na poziomie Koalicji 15 Października rozmowy są i zobaczymy, co przyniosą – przekonuje Maja Nowak, lubuska posłanka Polski 2050.
Czy działacze Polski 2050 mają swoje oczekiwania i konkretne propozycje personalne, co do kształtu nowego zarządu województwa? Maja Nowak mówi o tym wprost.
– Wcześniej umowa koalicyjna dotyczyła Trzeciej Drogi, a teraz po rozstaniu obu partii jesteśmy osobnymi bytami, więc chcielibyśmy wziąć na siebie część odpowiedzialności za województwo, jako Polska 2050. Będziemy do końca zabiegać o to, by jeden z członków zarządu przypadł naszemu ugrupowaniu – wyjaśnia posłanka.
PiS jest obserwatorem
Radni Prawa i Sprawiedliwości na wybór nowego zarządu województwa mogą patrzeć z pewnego rodzaju dystansem, bo nie mają na to realnie żadnego wpływu. Jednak w sejmiku pozostają jedynym klubem opozycyjnym, który regularnie dość twardo recenzuje poczynania władz regionu. Jakie są ich oczekiwania?
– Najpierw przyjmiemy rezygnację marszałka Jabłońskiego, bo to jest najważniejsze. Jeśli chodzi o jego następcę to tak naprawdę nie wiemy, jakie są propozycje. Chcielibyśmy jako radni znać nazwiska chociaż tydzień wcześniej, bo musi się odbyć klub i musimy porozmawiać o naszej decyzji. Poznawanie nazwiska kandydata w ostatniej chwili, podczas sesji, to nie jest poważne traktowanie samorządu. To nie powinno tak wyglądać – mówi Elżbieta Płonka, wiceprzewodnicząca sejmiku z ramienia PiS.
Czy w ostatecznym rozrachunku, gdy kandydatury będą znane, istnieje możliwość, że klub PiS poprze kandydata PO na marszałka? Radny Zbigniew Kościk nie ma żadnych wątpliwości.
– Byliśmy i nadal będziemy merytoryczną opozycją. Wyobrażam sobie spotkanie naszego klubu z kandydatem na marszałka przed głosowaniem. To byłby dobry punkt wyjścia do współpracy. W końcu wszystkim nam zależy na dobru województwa, chociaż inaczej to czasami definiujemy – podsumowuje radny PiS.




