Nie mam nic do powiedzenia

Nie mam nic do powiedzenia Szczypta soli - felieton Magdalena Podhajecka

Rację każdy ma swoją. A czy jest bliżej, czy dalej prawdy – tego już nie wie nikt. Na dobrą sprawę każda nowa informacja wydaje się nas od niej oddalać. Nie chodzi tu już nawet o ilość, a o jakość. Zaufanie to towar deficytowy. Bo komu wierzyć w tym przesycie wiadomości? Nie ufamy mediom, lekarzom, sobie nawzajem. Politycy sami pozbawiają się wiarygodności, a naukowcy coraz częściej przegrywają nie z argumentami, a z samozwańczymi ekspertami. Ten ogrom informacji, niekiedy tak sprzecznych, że to aż niewiarygodne, sprawia, że często nie mam do powiedzenia już nic.

Taka apatia informacyjna to trochę przeciążenie, trochę poczucie bezradności, trochę po prostu zmęczenie – kryzysami, politycznymi przepychankami, aferami, niepokojem. To, co kiedyś było ważne lub alarmujące, teraz po prostu sobie gdzieś tam jest. To nie tak, że nam nie zależy. Przeciwnie — często zależy nam aż za bardzo. Wyłącza się ewolucyjnie „nowszy” płat mózgu, a włączają się bardziej pierwotne reakcje, czyli: walcz albo uciekaj oraz zastygnij, czyli właśnie ten paraliż, gdzie sami już nie wiemy, co myśleć.

Może się też zdarzyć, że w stanie przeciążenia informacjami i braku zaufania do instytucji, nauki, polityki, mediów – mózg szuka wroga. Teorie spiskowe podsuwają tego wroga na tacy: „oni chcą cię oszukać”, „światem rządzą elity”, „naukowcy ukrywają prawdę”. Nieważne kto – ważne, że jest ktoś, przeciwko komu można się uzbroić. To reakcja „walcz”, ubrana w narrację.

No i ucieczka. Gdy nie mamy zaufania do źródeł, szukamy gdzie indziej – w astrologii czy tarocie. Bo czemuś wierzyć trzeba, a tu są proste odpowiedzi na trudne pytania. Zamiast mierzyć się z tym, co tu i teraz, próbujemy uspokoić swoją niepewność próbami przewidzenia przyszłości. Zbyt wiele zależy od tych, którym już nie wierzymy. A skoro nie da się zaufać faktom, to zostają znaki.

No to komu wierzyć? Narracji jest tak wiele, że sama już czasami nie wiem. A przecież w czasach kiełkującej, czy może już nawet narastającej niepewności jedynym pewnikiem jest nasza odpowiedzialność za to, w co wybieramy wierzyć. Cóż, mój horoskop na ten tydzień mówi, że faza wzrastającego Księżyca przynosi przywracanie ładu tam, gdzie wcześniej panował chaos. I co tu więcej dodawać?

Przewijanie do góry
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.