Wuj i siostrzeniec

Wuj i siostrzeniec Zakola i meandry. Andrzej Flügel
Po latach wujowych opowieści i dziwnych min przy rodzinnym zjazdach siostrzeniec dokona selekcji i ustali, kto jest godny, by siedzieć przy wspólnym stole, a kto nie – pisze Andrzej Flügel w felietonie „Zakola i meandry”.

Pan Bogdan z przerażeniem oglądał, co w ostatnich dniach swego urzędowania wygadywał ustępujący prezydent. To już nie były, jak wcześniej, teksty, które można przyrównać do gadek wuja dziwaka podczas uroczystości rodzinnej. Takie, które rodzina znająca teksty owego wuja traktuje ze wzruszeniem ramion, bo wie, co on powie. Tym razem było już o ewentualnym wieszaniu myślących inaczej. Doszła do tego mimika, jakieś wyszukane groźne pozy, kojarzące się raczej ze słabym aktorstwem niż wypowiedzią człowieka, który, niestety, sprawował ważny urząd aż przez dziesięć lat.

Nowy prezydent z kolei przeraził pana Bogdana nie poglądami, bo te są znane od dawna, ale tembrem głosu czy wręcz okrzykami w każdym swoim wystąpieniu, obojętnie od tego, czy mówił przed Sejmem, czy na wiecu do zgromadzonej wokół przychylnej sobie ludności.

Czemu on tak krzyczy? – pytał sam siebie pan Bogdan i zaraz jako historykowi z wykształcenia przypomniały mu się znane i groźne postacie z historii, które z powodzeniem stosowały okrzyki na wiecach i spotkaniach.

Trzymając się rodzinnych porównań: nowy pan prezydent w całym swoim zachowaniu, tym, co i jak mówił, jawił się panu Bogdanowi jak niesforny siostrzeniec, który, owszem, potrafił pokonywać sprawnie kolejne szczeble kariery, ale – o czym wie rodzina – sprzyja ludziom, którym imponuje dyktatura, podlana nacjonalistycznym sosem. Dodatkowo jak trzeba, potrafi dać w mordę, czego nie ukrywa przed bliskimi. Jakby tego było mało, teraz już wyraźnie zaznacza, że obchodzi go tylko ta część familii, która popiera jego poglądy.

Teraz na tej wirtualnej uroczystości rodzinnej po wuju dziwaku wygłosił przy toastach tak głośną mowę, obfitującą w groźby, że część wujów i ciotek myślących nieco inaczej niż siostrzeniec, który niespodziewanie zrobił taką karierę, przeszedł dreszcz…

Pozostając jeszcze w narracji rodzinnej, to narzekając na dziwnego wuja, a potem groźnego siostrzeńca, warto zaznaczyć, że stali się ważnymi osobami głównie dzięki biernej postawie reszty. Niech więc nie narzekają, że po latach wujowych opowieści i dziwnych min przy rodzinnym zjazdach siostrzeniec dokona selekcji i ustali, kto jest godny, by siedzieć przy wspólnym stole, a kto nie.

Sami tego chcieliście…

Przewijanie do góry
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.