Plaga wypadków na hulajnogach elektrycznych. Lekarze biją na alarm!

Plaga wypadków na hulajnogach elektrycznych. Lekarze biją na alarm! – Nasi pacjenci to głównie dzieci w wieku od 9 do 12 lat – mówi Wojciech Brandt, pracownik SOR-u, który sam na co dzień korzysta z hulajnogi.
Szpital w Gorzowie notuje dramatyczny wzrost liczby wypadków z udziałem dzieci poruszających się na hulajnogach elektrycznych. – To już plaga – mówią lekarze.

Lek. Tomasz Grzechnik

Tylko w ostatnim tygodniu hospitalizowano sześciu nieletnich z poważnymi obrażeniami głowy i złamaniami. Najmłodszy miał zaledwie 9 lat. Wszyscy byli bez kasków…

Na specjalnie zwołanej konferencji prasowej w gorzowskim szpitalu chirurdzy i lekarze ze Szpitalnego Oddziału Ratunkowego podkreślali, że problem przybiera dramatyczne rozmiary. – Praktycznie nie ma tygodnia bez pacjentów po wypadkach na hulajnogach elektrycznych – alarmował dr Tomasz Grzechnik, ordynator chirurgii dziecięcej. – Niestety, dominują urazy głowy i złamania, często wymagające skomplikowanych operacji.

Praktycznie nie ma tygodnia bez pacjentów po wypadkach na hulajnogach elektrycznych

Lekarze wskazują, że zdecydowana większość dzieci jeździ bez kasków i znajomości podstawowych zasad ruchu drogowego. – Mamy chłopca z pękniętą czaszką i krwiakiem wewnątrzczaszkowym. To mogło skończyć się tragedią – mówił dr Grzechnik.

Wojciech Brandt, pracownik gorzowskiego SOR-u i jednocześnie użytkownik hulajnogi, nie krył obaw: – Sam nigdy nie pozwoliłbym swoim dzieciom na korzystanie z hulajnogi elektrycznej. To sprzęt wymagający odpowiedzialności. Widzimy na co dzień, że 10–12-latkowie jeżdżą bez żadnych zabezpieczeń, a przy większych prędkościach to igranie ze zdrowiem, a nawet życiem.

Trzy zasady, które mogą uratować życie:

  1. Kask obowiązkowy – najlepiej z osłoną brody.
  2. Zakaz jazdy w dwie osoby – w ostatnim tygodniu aż cztery wypadki dotyczyły dzieci jeżdżących parami.
  3. Znajomość przepisów – konieczność posiadania karty rowerowej i świadomość zasad ruchu drogowego.

Lekarze podkreślają, że hulajnoga nie jest zabawką, lecz pojazdem, który może rozpędzić się do kilkudziesięciu kilometrów na godzinę. Coraz częściej dochodzi też do nielegalnego usuwania fabrycznych ograniczników prędkości, co dramatycznie zwiększa ryzyko.

Nie chcemy, by hulajnogi zniknęły z ulic – zaznaczył dr Brand. – To szybki i ekologiczny środek transportu. Ale jeśli dzieci nie będą zabezpieczone, to liczba ciężkich urazów będzie tylko rosła.

Przewijanie do góry
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.