Bajer ponad wszystko

Bajer ponad wszystko Zakola i meandry. Andrzej Flügel
Skoro politycy stale stosują zasadę ściemniania i odwracania kota ogonem, nie ma się co dziwić obywatelom, że też twórczo stosują tę zasadę tu i teraz. Wystarczy spojrzeć dookoła – pisze Andrzej Flügel w felietonie „Zakola i meandry”.

Pan Bogdan nie może już słuchać polityków, którzy mają usta pełne frazesów, nieustannie podkreślając, że jedynym motywem ich działania jest dobro obywateli. Dla nich ponoć suweren jest najważniejszy. Słowa Polska, Polacy, polskość odmieniają przez wszystkie przypadki. To właśnie dla naszej strudzonej ludności od świtu do nocy pracują ciężko, czasem ponad siły. Znoszą wszelkie trudny, niegodności. Mało tego, nie dość, że nie zawsze docenia się to, co robią, to są niejednokrotnie narażani na bezpodstawne ataki, a nawet hejt. Takie teksty padają z każdej strony naszej sceny politycznej. Ta kreacja bidulek pracujących od świtu do nocy i działających zawsze ze szlachetnych pobudek upowszechniła się i jest bezczelnie stosowana.

Czasem ktoś się wyłamie i nieopatrznie zapominając o tej zasłonie dymnej, jaką stosują politycy, powie bez ogródek, jak jest. Tak jak ostatnio lubuski poseł, pytany o nagraną i upublicznioną scenkę, kiedy on plus ówczesny minister sportu oraz ciągle obecny szef Polskiego Związku Piłki Nożnej wyraźnie pod wpływem śpiewają „Barkę”, czyli ulubioną pieśń naszego papieża, powiedział całkiem szczerze, że jak ludzie wypiją, to i śpiewają. I trudno się z tym nie zgodzić!

Pan Bogdan pomyślał sobie, że skoro politycy, wyjąwszy sytuacje, kiedy się zapominają, stale stosują zasadę ściemniania i odwracania kota ogonem, nie ma się co dziwić obywatelom, że skoro przynosi im to korzyść, to twórczo stosują tę zasadę tu i teraz. I tak się dzieje! Wystarczy spojrzeć dookoła i nie chodzi tu o jakiejś wielkie sprawy, ale te przyziemne, najzwyklejsze. Bajer, ściemnianie i wciskanie kitu powoli staje się coraz bardziej powszechne i co najgorsze, akceptowalne. Pewnie wszyscy się z tym stykamy i przykłady można mnożyć.

Pan Bogdan kiedyś oddał samochód do naprawy. W autoryzowanej stacji obsługi powiedzieli mu, że taka awaria, jak w jego aucie, zdarza się raz na sto przypadków. Kiedy zapytał, dlaczego zdarzyła się akurat jemu, powiedzieli z rozbrajającą szczerością i uśmiechem od ucha do ucha, że właśnie jego samochód jest tym jedynym przypadkiem. Taki pech…

Przewijanie do góry
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.