Prawo musi też chronić pracodawcę. Rzemieślnicy o kształceniu dualnym

Prawo musi też chronić pracodawcę. Rzemieślnicy o kształceniu dualnym Podczas spotkania omówiono zmiany m.in. w prawie oświatowym.
Warsztaty w Cechu Rzemieślników i Przedsiębiorców w Gorzowie Wlkp. pokazały, że nowe przepisy mają szansę ułatwić współpracę między uczniami a pracodawcami, ale wymagają dobrej znajomości praw i obowiązków obu stron. 8 września w siedzibie cechu odbyło się spotkanie warsztatowe poświęcone zmianom w systemie kształcenia dualnego. Przepisy wciąż wymagają doprecyzowania, bo nie wszystkie są łatwe do interpretacji.

Młodociany pracownik to też pracownik, ale nie zawsze jest to zrozumiałe przez uczniów. W konferencji wzięli udział rzemieślnicy, przedsiębiorcy oraz prawnicy, którzy na co dzień mierzą się z wyzwaniami zatrudniania młodocianych pracowników.

Uczeń to pracownik młodociany

Starszy Cechu Ryszard Migdał podkreślił, że jednym z największych problemów jest brak świadomości wśród młodych ludzi, czym w praktyce jest kształcenie dualne.
Uczniowie w tym systemie są pracownikami młodocianymi i obowiązuje ich kodeks pracy. Mają zaliczony okres nauki zawodu do stażu pracy, przysługuje im urlop, wynagrodzenie, a pracodawca odprowadza składki ZUS i podatek. Ale to nie są już zwykli uczniowie, którzy przychodzą do zakładu, żeby się przyglądać. To pracownicy, którzy mają obowiązki wobec firmy. Wielu młodych ludzi tego nie rozumie. Chcieliby tylko spędzić miło czas, nie pobrudzić się, a tymczasem praca wymaga zaangażowania i wysiłku. Musimy kształcić nie tylko umiejętności, ale i etos pracy – mówił Migdał.

Co po stronie pracodawcy, a co po stronie pracownika?

Rzemieślniczka prowadząca salon fryzjerski Ewa Janus zwróciła uwagę, że prowadzenie praktycznej nauki zawodu to duże obciążenie dla przedsiębiorców.
Wkładamy w to nie tylko pieniądze, ale też ogrom swojego czasu i serca. Trzeba przygotować stanowiska pracy, kupić sprzęt, zapewnić uczniowi opiekę i wsparcie. A jednocześnie chcemy, żeby młodociani rozumieli, że to jest praca. To nie są już szkolne zajęcia, na które można podejść lekko. Oni powinni mieć świadomość, że są pracownikami, że ciąży na nich odpowiedzialność. Tylko wtedy z młodych ludzi mogą wyrosnąć dobrzy rzemieślnicy – podkreśliła.

Radca prawny Adam Korolewicz dodał, że w relacji uczeń–pracodawca wciąż jest wiele niejasności.
Największe problemy pojawiają się, gdy młodociany spowoduje szkodę. Zgodnie z prawem trudno jest przypisać mu pełną odpowiedzialność – odpowiadają za niego rodzice albo opiekunowie. Pracodawca, który włożył wysiłek w szkolenie, nierzadko zostaje z problemem sam. Jednocześnie sam musi pilnować drobiazgowej dokumentacji, bo nawet za niewielkie niedociągnięcia grożą wysokie kary. To rodzi poczucie niesprawiedliwości. Dlatego potrzebne są dalsze zmiany, które ułatwią pracodawcom funkcjonowanie – chociażby elektroniczne formularze czy uproszczenie obowiązków biurokratycznych – wyjaśniał Korolewicz.

Zmienia się prawo – rząd reaguje na głos rzemieślników

Dyrektor Biura Cechu Magdalena Borowczak-Florczak zaznaczyła, że spotkanie miało przede wszystkim charakter informacyjny.
Prawo oświatowe zmienia się dynamicznie, a ustawa o kształceniu dualnym była w tym roku nowelizowana już po raz drugi. Chcemy, żeby nasi rzemieślnicy byli na bieżąco i wiedzieli, co mówić zarówno uczniom, jak i ich rodzicom. Ważne jest też, że te zmiany idą w dobrym kierunku. Rząd reaguje na nasze postulaty, a to daje nadzieję, że zawód rzemieślnika odzyska należne mu miejsce w gospodarce. Tak było w Niemczech, gdzie rzemiosło stało się fundamentem rynku pracy – i my wierzymy, że w Polsce też możemy ten dobry duch rzemiosła wskrzesić – mówiła Borowczak-Florczak.

Wyzwania i perspektywy

Najważniejszą z ostatnich zmian jest odejście od uzależnienia refundacji wynagrodzeń od zdania egzaminu zawodowego. – To duży krok naprzód. Wcześniej pracodawca mógł zostać bez pieniędzy tylko dlatego, że uczeń nie przystąpił do egzaminu. Teraz wreszcie docenia się nasz wysiłek niezależnie od tego, jaką decyzję podejmie młodociany – podkreślali uczestnicy spotkania.

Jednocześnie rzemieślnicy wskazywali, że zwrot kosztów nadal jest zbyt niski. – Rzeczywisty koszt utrzymania młodocianego pracownika to ok. 74 tysiące złotych. Tymczasem refundacja jest siedmiokrotnie mniejsza. To pokazuje, że przed nami jeszcze długa droga, żeby przedsiębiorcy mogli w pełni odczuć, że państwo wspiera ich wysiłek w szkoleniu młodzieży – zaznaczyła Ewa Janus.

Spotkanie zakończyła wspólna dyskusja nad dalszymi postulatami środowiska wobec ustawodawcy. Uczestnicy byli zgodni: zmiany idą w dobrym kierunku, ale potrzebna jest konsekwentna praca nad uproszczeniem procedur i jasnym podziałem obowiązków między pracodawcą a młodocianym pracownikiem. Chodzi m.in. o kwestię podchodzenia do egzaminu czeladniczego, czy dofinansowania kształcenia młodocianego pracownika.

– Zmieniła się już ustawa o rzemiośle. Są to zapisy, o które apelowały środowiska rzemieślnicze, a to one właśnie budują gospodarkę. Pracujemy jeszcze nad zapisami dotyczącymi kształcenia uczniów i współpracy cechów i izb ze szkołami oraz nad finansowaniem tego procesu – podkreśla posłanka Krystyna Sibińska, przewodniczącą Parlamentarnego Zespołu ds. Rzemiosła i Przedsiębiorczości.

Podczas spotkania poruszono także kwestię nowych wymogów, jakich na pracodawców nakłada ustawa tzw. Kamilka.

Przewijanie do góry
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.