Jaki znak twój? Oczywiście winne grona

Jaki znak twój? Oczywiście winne grona
Często nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak mocno historia Zielonej Góry związana jest z winiarstwem. O tym obliczu Winnego Grodu rozmawiamy z Szymonem Płóciennikiem, dziennikarzem, regionalistą, członkiem zarządu Fundacji Tłocznia.

Oprowadzasz po Zielonej Górze setki wycieczek. Czy koncentrujesz się na winnej historii miasta?

800 lat historii Winnego Grodu tak splotły dzieje miasta i winiarstwa, że nawet gdybym nie chciał i tak ten temat się pojawia i to często niespodziewanie. Z reguły wycieczki meldują się na Wzgórzu Winnym, chociażby za sprawą dobrego parkingu. Mamy jeden ze znaków rozpoznawczych naszego miasta, palmiarnię. Oczywiście musimy wspomnieć, że sercem tego obiektu jest domek winiarski  Augusta Gremplera, który zbudowano w 1818 roku. Na starych fotografiach jak stoi samotnie na szczycie wzgórza. A później prowadzę wycieczkę wzdłuż rzędów winnej latorośli, gdzie możemy ocenić różnice między różnymi jej szczepami.

 

Jaki znak twój? Oczywiście winne grona
Tak wyglądało Wzgórze Winne zanim powstała palmiarnia

Tradycja jest ważnym elementem tzw. kultury winiarskiej. Czy pozostałości po dawnych winnicach mogą zaskakiwać?

Takim przysłowiowym wow są piwnice winiarskie, ludzie są zaskoczeni ich liczbą i wielkością. Naszą dumą jest Sala Szeptów, w której rozmawiamy. To pomieszczenie miasta, które dzierżawimy jako Fundacja i stanowi wymarzone miejsce do snucia opowieści, warsztatów, wykładów… Klimatu dodają mu surowe ściany i sklepienia z cegły, akustyka, zabytkowe kadzie i beczki. I możemy tutaj opowiedzieć historię Augusta Seidla, który tę piwnicę zabudową. Według ostrożnych szacunków mogła pomieścić 300 tys. litrów wina.

Jaki znak twój? Oczywiście winne grona

Dziś przez miasto wiodą gości bachusiki. Na co jeszcze zwróciłbyś uwagę przechodniów?

Mówienie o ratuszu jest już nieco truizmem, gdyż wiadomo, ze w mieście, w którym działa tylu winiarzy musi być wiele odniesień. Zacznijmy od piwnic, gdzie wina składowano i prowadzono wyszynk, a zakończmy na dekor elewacji. Ale staram się zwracać uwagę na punkty mniej oczywiste. Na przykład kiść szklanych winogron na kamienicy, w której mieści się sklep ze słodyczami. Ma 125 lat i kiedyś świeciły, wabiąc miłośników wina.

Jaki znak twój? Oczywiście winne grona

Twoje ulubione punkty wycieczki?

Trzy pomniki winiarek. I o dziwo zawsze podkreślam urodę wcale nie tych najstarszych, a  pomnik znajdujący się na skwerze pomiędzy ul. Jedności i ul. Sobieskiego, autorstwa zielonogórskiej artystki Haliny Kozłowskiej-Bodek, postawiony w 1979. Został wykonany z gozdnickiej kamionki. Nawiązuje zarówno do winiarstwa, jak i targowej tradycji miasta.

A bardzo intrygująca historia sanatorium winnego przy ul. Botanicznej.?

Ha, sam wielokrotnie o nim pisałem. W Zielonej Górze, ale i w całych Niemczech modna była ampeloterapia. Lekarze zachęcali do ograniczenia spożywania posiłków i skoncentrowanie się na piciu dużych ilości soku wyciskanego z winogron. Nawiasem mówiąc, można go będzie wkrótce spróbować, podczas winobrania w Zaborze, w Lubuskim Centrum Winiarstwa. Znany nam już Seidel na fali tej mody dorobił się majątku, prowadząc sprzedaż wysyłkową. A sanatorium przy Botanicznej? Było, ale dedykowano je osobom chorym na gruźlicę. Zapewne takie placówki u nas działały, ale niekoniecznie przy ul. Botanicznej. Słowem, to raczej taka miejska legenda.

Jaki znak twój? Oczywiście winne grona

Ile czasu powinniśmy zarezerwować na taki winiarski spacer.

To zależy od nas. Poszperajmy w Internecie, szukając informacji i ruszajmy na dwu, trzygodzinną wyprawę. Nie będzie nudno.

Przewijanie do góry
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.