Na głowie nosi koronę, w sercu – pasję zmieniania świata. Oliwia Mikulska z Żar, Miss Polski 2025, pokazuje, że prawdziwe piękno to nie tylko wygląd. Świeżo upieczona Ambasadorka Województwa Lubuskiego mówi nam, jak wykorzystuje swój tytuł, by działać, wspierać innych i inspirować młodzież.
Co dziś oznacza tytuł miss?
To nie tylko korona, ale przede wszystkim narzędzie do działania. Tytuł to coś, co pokazuje, ile można zdziałać i ile można robić dla ludzi, dla siebie. Miss to ktoś, kto pokazuje wartości i mówi głośno o problemach, o rzeczach ważnych i ważniejszych, które powinno usłyszeć znacznie więcej osób, niż słyszy.

Jesteś bardzo aktywna w wolontariacie i akcjach charytatywnych. Patrząc na Lubuskie, co według Ciebie wymaga największej zmiany? Gdybyś mogła wybrać jeden problem, którym zajęłabyś się jako Miss, na czym chciałabyś skupić uwagę i dlaczego?
Patrząc na Lubuskie, uważam, że to w gruncie rzeczy problem ogólnopolski – dzieci i młodzież nie zawsze są słuchane. Problemy często zamiatane są pod dywan, a ja głównie pracuję jako wolontariuszka właśnie z dziećmi. Pomagam im uświadomić, że są warte więcej, niż myślą, i że mogą spełniać swoje marzenia – w czym sama, myślę, jestem dobrym przykładem

Nosisz tytuł najpiękniejszej Polki – a gdybyś miała przyznać tytuł „Miss Lubuskiego” jakiemuś miejscu w naszym regionie, co by wygrało?
Myślę, że każda placówka wspierająca rozwój i ambicje ludzi. Mogą to być na przykład domy kultury – nie mówię tu o szkołach, które są zobowiązane stawiać na edukację. Chodzi raczej o miejsca, w których ludzie z dobrych chęci sami starają się coś robić, organizować różne działania czy wydarzenia, żeby inni mogli się rozwijać, kształcić i w pełni wykorzystać swój potencjał.




