Chwilo trwaj!

Chwilo trwaj! Zakola i meandry. Andrzej Flügel
Prawdziwa próba pewnie dopiero przed nami. Chyba że Rosja, zobaczywszy reakcję krajów NATO, odpuści, bo dojdzie do wniosku, że nie da rady – pisze Andrzej Flügel w felietonie „Zakola i meandry”.

Pan Bogdan z zaciekawieniem patrzył, jak po akcji z rosyjskimi dronami nad wschodnią Polską nasze elity i strony politycznego sporu przez moment mówiły jednym głosem, bez walenia się po głowach. Można było powiedzieć „Chwilo trwaj!”, bo to rzeczywiście była jedna chwila.

Po krótkim antrakcie w sporach zaczęło się. Pytania, dlaczego ludność poinformowano o siódmej rano, a nie zaraz po tym, jak ruskie drony wleciały na nasze niebo. Teksty o braku systemów ochrony przed tymi powietrznymi bezzałogowymi paskudami i jeszcze kilka podobnych. Premier odpowiedział na grubo, chyba za ostro, w internecie i wszystko wróciło do normy, czyli stałej walki politycznej, obojętnie na jaki temat, w jakim momencie i czy jest potrzeba, czy nie. Po prostu nasze elity już tak mają!

Pana Bogdana w związku z tą sprawą denerwowało też jakieś wielkie zadęcie. Specjalne podziękowanie lotnikom przez premiera, transmitowane przez telewizję tak, jakby strącili eskadrę wrogich samolotów, a nie kilka nieuzbrojonych dronów. Bezustannie powtarzane podziękowania dla obrońców granic, kiedy tymczasem oni zrobili to, co do nich należy, i tyle.

Fajnie, że ten incydent pokazał solidarność krajów sprzymierzonych, i to dobrze, że – jak powiedział wicepremier – tej nocy, w odróżnieniu od innych w naszej historii, nie byliśmy sami. Tyle że prawdziwa próba pewnie dopiero przed nami. Chyba że Rosja, zobaczywszy reakcję krajów NATO, odpuści, bo dojdzie do wniosku, że nie da rady.

Pana Bogdana martwi to, że prezydent USA, mimo iż ma relację od swego przyjaciela, czyli naszego prezydenta, powtarza, że nie wyklucza pomyłki, bo przecież nasz kraj nawiedziło 19 dronów, a nie jeden! Otoczenie naszego prezydenta, które ciągle podkreśla, jakie świetne układy ma ich szef z Donaldem Trumpem, potrafi pięknie tłumaczyć, co przywódca wolnego świata miał i ma na myśli. Co chciał powiedzieć, mówiąc coś zupełnie innego, więc sobie z interpretacją kolejnych jego tweetów czy zdań rzuconych dziennikarzom spokojnie radzi.

Tylko czy ktoś w to uwierzy? To już zupełnie inna kwestia…

Przewijanie do góry
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.