Demokratyczny przewrót w lubuskim PSL (WIDEO)

Demokratyczny przewrót w lubuskim PSL (WIDEO)

Choć mówiło się o tym od miesięcy, to niewielu chyba wierzyło, że wydarzy się naprawdę. A jednak. Stanisław Tomczyszn, który pełnił rolę prezesa lubuskich struktur PSL od stycznia 2021 roku (najpierw tymczasowo po śmierci Jolanty Fedak, a później wygrywając wybory w partii) przegrał walkę o fotel prezesa ludowców w naszym regionie z Łukaszem Poryckim.

W lubuskim PSL wrzało od miesięcy, narastały konflikty, rysował się wyraźny podział, który swój początek miał wyraźnie w momencie, gdy rozeszły się drogi Stanisława Tomczyszyna i Arkadiusza Dąbrowskiego. Dawni przyjaciele, mistrz i uczeń, albo jak mówili niektórzy ojciec i syn, na końcu stanęli przeciwko sobie, choć twarzą zmian tzw. „frakcji młodych” był Łukasz Porycki, który pogodził wśród lubuskich ludowców wiele środowisk przeciwnych polityce dotychczasowego prezesa i wygrał starcie stosunkiem głosów 88-71.

Postawił na złych doradców

– Czynników jest wiele. Przede wszystkim sposób, w jaki został potraktowany Zbigniew Kołodziej, kiedy został odwołany z zarządu województwa 30 minut przed sesją sejmiku. To też kwestia ludzi, którzy otoczyli Tomczyszyna i byli po prostu jego złymi doradcami. On z niezrozumiałych powodów otoczył się ludźmi, którzy chcieli w PSL zrobić karierę na skróty – to tutaj Arkadiusz Dąbrowski doszukuje się przyczyn porażki Stanisława Tomczyszyna.

Dąbrowski, który był sekretarzem lubuskich struktur PSL podczas kadencji Tomczyszyna i tę samą funkcję pełnił pod rządami Łukasza Poryckiego, wskazuje że koniunkturaliści, którzy zaczęli pojawiać się w PSL mieli nadrzędny cel – przejąć stanowiska ludzi Dąbrowskiego, a później całą partię.

– Nigdy nie sądziłem, że będę musiał wystąpić przeciwko osobie, którą uważałem kiedyś za wielkiego przyjaciela. Bo to nie jest tajemnica, że to Stanisław Tomczyszyn otworzył dla mnie drzwi do wielkiej polityki, ale ja musiałem po prostu zadbać też o moich przyjaciół, bo nie mogliśmy pozwolić, żeby po tym, kiedy haniebnie wpuściliśmy na nasze listy Łukasza Mejzę, żeby ludzie podobnego pokroju przejęli władzę w Polskim Stronnictwie Ludowym – podkreśla Dąbrowski.

Zasypać podziały

Odwołanie Zbigniewa Kołodzieja, jak wspominał wcześniej Dąbrowski, było punktem zwrotnym, o czym podczas wyborów w PSL wspominało wielu działaczy. Sam Kołodziej nie ma wątpliwości, że było to gwoździem do politycznej trumny Tomczyszyna.

– To wszystko, co działo się w partii było już nie do zniesienia. Podziały postępowały i było tylko jedno wyjście – zmiana prezesa. Musieliśmy porozumieć się, więc najrozsądniejszą opcją był Łukasz Porycki – mówi Kołodziej.

Jego zdaniem wynik wyborów jasno pokazuje, że w partii jest dwugłos, ale nie ma też wątpliwości, że Porycki jest gwarantem przyzwoitości i uczciwości, a to podstawa, by scalać i budować.

– Najważniejsze, żeby była uczciwość w podejmowanych decyzjach, a nie notoryczne oszukiwanie się nawzajem. Po prostu podstawą jest to, żeby nabrać do siebie zaufania i wspólnie działać. Wiadomo, nie wszyscy są zadowoleni z tej sytuacji, ale uważam, że z czasem ta współpraca wróci na odpowiednie tory i będziemy potrafili działać nie tylko wewnętrznie, a przede wszystkim będziemy potrafili przekonywać do naszej wizji Lubuszan – podsumowuje Zbigniew Kołodziej.

Gościem środowej (8 października) „Rozmowy dnia” LCI był Arkadiusz Dąbrowski:

 

Przewijanie do góry
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.