Jest źle – co dalej z edukacją zdrowotną?

Jest źle – co dalej z edukacją zdrowotną?
Lubuskie nie stało się wyjątkiem na mapie Polski. U nas, podobnie jak w innych regionach kraju, na edukację zdrowotną zapisało się stosunkowo niewielu uczniów. Przyglądając się tylko lubuskim stolicom, szczególne mocno uderzają wyniki ze szkół ponadpodstawowych. Dla przykładu w Zielonej Górze w tej kategorii wiekowej na przedmiot będzie chodzić 13 proc. wszystkich osób. Czy w kolejnych latach trend się odwróci? A może chętnych będzie już jedynie mniej?

O tym, że edukacja zdrowotna stała się tematem politycznym, nie trzeba nikogo przekonywać. Prawa strona sceny politycznej uderzała w program przedmiotu, punktując jej zdaniem nieodpowiednie treści, podczas gdy zwolennicy podkreślali jego niezbędność dla dobrostanu dzieci. Ostatecznie na edukację zdrowotną zapisał się niewielki procent uczniów, ale według sporej grupy osób wpływ na to bardziej niż medialne zamieszanie miała kwestia dobrowolności wyboru lekcji.

– W momencie, kiedy przedmiot jest nieobowiązkowy i mamy nadal przeładowane godzinowo szkoły, a szkoła w Polsce nie jest rzeczą lubianą przez uczniów, to wiadomo, że każda godzina bez lekcji staje się dla uczniów cenna. Nieobowiązkowe zajęcia, jakkolwiek by nie były ciekawe oraz potrzebne, będą częściej nie wybierane niż wybierane – uważa Anita Kucharska-Dziedzic, posłanka Lewicy.

W liczbach sprawa prezentuje się następująco. W Gorzowie Wlkp. na edukację zdrowotną zapisano 4103 uczniów z 10483 młodych, co daje nieco ponad 39 proc. uczniów. Podobnie wygląda sprawa w Zielonej Górze. Tutaj wynik pozostaje jedynie nieco lepszy, bo do zajęć przystąpiło ok. 45 proc. wszystkich osób ze szkół podstawowych oraz ponadpodstawowych.

– Jestem zawiedziona, bo to są bardzo wartościowe zajęcia, które dają młodzieży kompetencje do brania odpowiedzialności za swoje życie. Tam mamy blok, który mówi chociażby o czytaniu etykiet, zdrowiu fizycznym, zdrowiu psychicznym, czy o kwestiach związanych z chorobami przenoszonymi drogą kropelkową. Jest mnóstwo dobrych treści – komentuje dane zielonogórska radna Agnieszka Chyrc, zasiadająca w komisjach zajmujących się edukacją oraz zdrowiem.

Jednocześnie radna zaznacza, że liczby mogłyby lepsze, gdyby w temat bardziej zaangażowali się rodzice, którzy często nawet nie przyjrzeli się podstawie programowej. Szczególnie niskie zainteresowanie widać w szkołach ponadpodstawowych. W Zielonej Górze przedmiot wybrało 13 proc. uczniów, a w Gorzowie Wlkp. 24 proc. młodzieży. Można zatem postawić sobie pytanie, czy gminy powinny włączyć się w promocję edukacji zdrowotnej? O planowane działania w tym zakresie zapytaliśmy w gorzowskim magistracie.

– Sądzę, ze edukacja zdrowotna w Gorzowie ma przed sobą dobrą przyszłość. Kiedy uspokoją się emocje wokół przedmiotu, kiedy zwycięży świadomość znaczenia zdrowego stylu życia – zarówno wśród uczniów, jak i rodziców, zainteresowanie tematyką zdrowia, profilaktyki i aktywności fizycznej będzie stopniowo rosnąć – przekonuje Małgorzata Domagała, z-ca prezydenta do spraw inwestycji, edukacji I polityki społecznej – Miasto dostrzega, że edukacja zdrowotna to nie tylko przedmiot, ale przede wszystkim sposób kształtowania postaw – prozdrowotnych, społecznych i odpowiedzialnych. Takie postawy będziemy promować, a to powinno się przełożyć na większe zainteresowane edukacją zdrowotną – dodaje.

Statystyki nie zmieniają faktu, że edukacja zdrowotna w wielu szkołach wystartowała, do czego jeszcze na długo przed pierwszym gwizdkiem musieli przygotować się pedagodzy. Sprawdziliśmy w lubuskim oddziale Związku Nauczycielstwa Polskiego, jakie są pierwsze głosy dydaktyków nauczających przedmiotu? Usłyszeliśmy, że w wielu przypadkach nauczyciele pozostają sfrustrowani, bo ze względu na dobrowolność wyboru przedmiotu i wypisywanie się uczniów w części placówek trwa organizacyjne zamieszanie.

– Na dzień np. 30 września w jakiejś klasie są te zajęcia z edukacji zdrowotnej i chodzi załóżmy 15 uczniów, a po miesiącu może się okazać, że tam został jeden, czy też dwóch uczniów. Wtedy dyrektor stoi przed dylematem, żeby przeorganizować plan i zrobić zajęcia międzyklasowe dla uczniów na tym samym poziomie – powiedział nam Zenon Siwiński, prezes lubuskiego okręgu ZNP.

Przypomnijmy, że zajęcia z edukacji zdrowotnej nie podlegają ocenie i nie mają wpływu na promocję ucznia do kolejnej klasy.

Przewijanie do góry
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.