Październik minął pod znakiem różowej wstążki i zdrowia kobiet. Teraz pora na panów i wąsaty listopad. Symbol, który dosłownie mamy pod nosem, ma przypominać o konieczności regularnych badań. Porozmawiamy o tym, dlaczego są tak ważne, z naszym gościem – urologiem Maciejem Salagierskim.
Movember – czyli fuzja słów moustache (wąsy) i November (listopad) – to nie tylko pretekst do zapuszczenia modnego zarostu, ale przede wszystkim globalny ruch zwracający uwagę na męskie zdrowie.
Ta głośna rozmowa ma w Polsce szczególne znaczenie: rak prostaty to najczęściej diagnozowany nowotwór u mężczyzn. W początkowej fazie nie daje żadnych objawów, więc tylko profilaktyka pozwala go rozpoznać. Szczęśliwie, jest chorobą o bardzo wysokiej wyleczalności – ale tylko pod warunkiem wczesnego wykrycia.
Jak Pan ocenia świadomość Polaków na temat męskiego zdrowia?
Świadomość jest coraz lepsza, zwłaszcza w młodym pokoleniu, ale wciąż daleka od ideału. Na szczęście rośnie wiedza o badaniach profilaktycznych, choć kobiety nadal są bardziej świadome niż mężczyźni. Mamy nadzieję, że dzięki akcjom profilaktycznym wzrośnie liczba wyleczonych przypadków nowotworów. Dysponujemy coraz lepszymi metodami diagnostycznymi, które pozwalają na wcześniejsze rozpoznanie choroby. Dla mnie prawdziwym sukcesem jest wykrycie nowotworu na takim etapie, gdy można go całkowicie wyleczyć, a nie wtedy, gdy jest już za późno. Dlatego zachęcam panów do regularnych badań profilaktycznych i wizyt u urologa. Warto też pamiętać, że ogromną rolę w tym procesie odgrywają lekarze rodzinni.
Czy mężczyźni wciąż traktują badania urologiczne jako temat tabu?
Tak, to wciąż delikatny temat. Dotyczy to zwłaszcza nowotworów jąder, które pojawiają się u młodych mężczyzn między 20. a 40. rokiem życia. Na szczęście rak jądra, nawet w późnej fazie, jest wyleczalny – kluczowe jest wczesne wykrycie i samoobserwacja. Kolejną pocieszającą wiadomością jest to, że zachorowań jest niewiele – około 50 przypadków w całym województwie rocznie.
Kiedy pada diagnoza „rak prostaty”, często pojawia się panika. Również, strach przed trudnym okresem terapii. Czy od razu oznacza ona ciężki i inwazyjny procesu leczenia?
Chciałbym podkreślić, że nie każdego pacjenta należy od razu poddawać agresywnemu leczeniu. Wiele przypadków raka prostaty nie stanowi wyroku. W krajach skandynawskich nie każdego chorego się operuje czy naświetla — coraz częściej stosuje się tzw. aktywną obserwację. Jak trafnie zauważył mój kolega, doktor Jasiński, rak prostaty to nie rak trzustki – w wielu przypadkach przebiega łagodniej i daje duże szanse na skuteczne leczenie.
Kiedy mężczyzna powinien wykonać pierwsze profilaktyczne badania w kierunku raka prostaty i czy wiek jest tu jedynym kryterium, czy powinny nas skłonić do tego także jakieś sygnały ostrzegawcze?
Rak prostaty we wczesnej fazie nie daje żadnych objawów klinicznych, więc tylko profilaktyka pozwala go rozpoznać. Zaleca się, by mężczyźni od 50. roku życia kontrolowali się w poradni urologicznej, a od 45. roku wykonywali test PSA. Wczesne wykrycie daje szansę na całkowite wyleczenie.
Co młodsi mężczyźni mogą zrobić, by zmniejszyć ryzyko raka prostaty w przyszłości?
Uprawiając sport, aktywność fizyczną, ograniczając podaż, zwłaszcza węglowodanów, co więcej unikając czynników ryzyka, takich jak palenie papierosów, jesteśmy w stanie poprawić zwykle długość życia i jakość życia. […] Dieta śródziemnomorska jest standardem. Aktywny tryb życia. Okresowe badania profilaktyczne, czyli wykonywanie chociażby raz do roku markera PSA.
Movember coraz częściej też zahacza o temat zdrowia psychicznego mężczyzn. Jak Pan to ocenia?
Na pewno, dobrostan psychiczny to część definicji zdrowia według WHO. Wsparcie psychiczne dla pacjentów onkologicznych jest niezbędne – to ważny element procesu leczenia i obszar, który należy dalej rozwijać.




