Koszykarze Zastalu Zielona Góra odnieśli efektowne zwycięstwo w Orlen Basket Lidze. Na wyjeździe wysoko pokonali PGE Start Lublin. Aż pięciu zawodników gości miało dwucyfrowy dorobek punktowy, a Andy Mazurczak trafił wszystkie rzuty.
PGE Start Lublin – Zastal Zielona Góra 77:91 (15:23, 22:31, 18:25, 22:12)
PGE Start: Mack 16 (7/8 za dwa, 5 fauli), Put 9 (1×3), Krasuski 5 (1×3), Hawkins 4 (5 asyst), Griffin 2 oraz Wright 18 (1×3), Ford 13 (3×3), Pelczar 8 (2×3), Szymański 2, Kępka 0, Turewicz 0.
Zastal: Garrison 17 (3×3, 7 asyst), Mazurczak 17 (5/5 z gry, 2×3, 7 asyst), Maughmer 14 (4/5 za dwa, 2/2 za trzy), Fayne 11 (5/8), Cartier 7 (2×3, 7 zbiórek) oraz Szumert 17 (5/7 za dwa, 1×3, 9 zbiórek), Woroniecki 6 (1×3), Sulima 3, Matczak 2 (5 fauli), Sitnik 1.
Zastal prowadził już 26 punktami
W sobotnim (15 listopada) meczu Zastal prowadził od pierwszej do ostatniej minuty. No, z wyjątkiem 9 sekund, kiedy Start wyrównał na 7:7. I to był jedyny remis, nie licząc oczywiście wyniku 0:0. Zielonogórzanie kontrolowali to spotkanie, w połowie trzeciej kwarty powiększając przewagę do 27 punktów.
Co ważne, Zastal wygrał zbiórkę 37:35. Drugi plus, bardzo duży, za lepsze dzielenie się piłką – 26:11 w liczbie asyst. Do tego wyraźna przewaga w punktach zdobytych z „pomalowanego” – 44 (22/35, 62,9 proc.) przy 28 (14/25, 56 proc.) Startu. A co do poprawy? Na pewno skuteczność z linii rzutów wolnych (14/22, 63,6 proc.).
Łyżka dziegciu do beczki miodu
Arkadiusz Miłoszewski, trener Zastalu: – Wygraliśmy fajnie pierwszą połowę, ale druga była troszeczkę martwiąca dla mnie. Dokładam troszeczkę dziegciu do tej beczki miodu. Nie możemy z 26 punktów przewagi zjechać na 14.
Trener Miłoszewski przyznał, że klub pracuje nad rozwiązaniem kontraktu z Petarem Rakiceviciem.
Filip Put, kapitan PGE Startu: – Można przegrywać po walce. Dzisiejszy mecz przegraliśmy, ale nie po walce. Było 10 minut walki.




