Baba temu winna

Baba temu winna Komentarz Magdalena Podhajecka

Uczestnikom tegorocznego Marszu Niepodległości ponownie pomyliły się wojny. Ta umowna, listopadowa data, miała łączyć. Miała przypominać, że wolność to nie jest dana, lecz przywilej okupiony walką i ofiarą. I trochę tak jest, tylko że Marsz, zamiast oddawać hołd dawnym bohaterom, pokazuje, że tę wolność sami, bez żadnego okupanta, wyrywamy sobie nawzajem z rąk.

Podczas gdy jedni, tradycyjnie, składali wieńce, Warszawa paliła race. Tam, wśród biało-czerwonych flag, między Bogiem, honorem i ojczyzną, toczyła się kolejna, współczesna wojna – o światopogląd, o macice i o kanapy. W samym środku tego „patriotycznego” zgiełku, Młodzież Wszechpolska dostarczyła wizualnego podsumowania tej nowej batalii. Baner „Kotki i psiecka nie zastąpią Ci dziecka!” – jasno wskazywał, w czym tkwi dzisiejsze, według nich, zagrożenie dla Narodu.

Czy to jest miejsce na takie transparenty? Zdecydowanie nie. Zawłaszcza, że to nie był apel. To było obrzucanie winą. Ale najgorszy jest kontekst. Bo hasło nie było skierowane do abstrakcyjnego Polaka, lecz do bardzo konkretnego wroga. Według załączonego do sloganu obrazka – za „wymieranie narodu” odpowiedzialne są kobiety. Wyłącznie. Bo nikogo więcej, oprócz owego psiecka tam nie było. W końcu: to one zachodzą w ciążę. Szkoda tylko, że gdy mowa o prawach i autonomii kobiet, nagle o tym się zapomina.

Marsz Niepodległości, z roku na rok, coraz wyraźniej pokazuje, że walka o Polskę niepodległą od obcych mocarstw została zastąpiona walką o Polskę niepodległą od… Polaków, którzy myślą inaczej. Prawdziwa walka toczy się dziś nie na ulicach, ale w umysłach – o to, by zrozumieć, że siła Narodu leży w różnorodności i we wzajemnym szacunku dla osobistej autonomii, a nie w przymusowej jednolitości. I dopóki będziemy tę wolność wyrywać sobie nawzajem, Marsz pozostanie smutnym symbolem podziału.

Wracając do samego plakaciku – sugeruje fałszywą równoważność, na której poległa kiedyś moja koleżanka, mówiąc: „w przyszłym roku chcę albo psa, albo dziecko”. Pies albo dziecko? To jak powiedzieć: „Albo kupię sobie storczyka, albo pole uprawne”. Autorzy baneru, zakładając, że ktokolwiek może zastąpić jedno drugim, pokazują, jaki sami mają stosunek do dzieci…

Przewijanie do góry
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.