Nasze Alcatraz

Nasze Alcatraz Zakola i meandry. Andrzej Flügel
Dziś, w dobie szybkości informacji, górę wzięło dziennikarstwo telefoniczne i mailowe. Nie szukamy świadków, nie pogłębiamy sprawy. Przykładem jest brawurowa próba ucieczki z zielonogórskiego aresztu – pisze Andrzej Flügel w felietonie „Zakola i meandry”.

Panu Bogdanowi co chwilę wskakują na Facebooku kawałki tekstów i filmików z różnych portali. Dodatkowo jakieś kontrowersyjne, czasem idiotyczne wpisy posłów. Są z różnych opcji, ale z przewagą, nie wiedzieć czemu, prawicowych.

Sam się zastanawia nad tym, skąd ten przechył w prawo. Z drugiej strony, dzięki temu może czasem z przerażeniem dowiedzieć się naocznie, jak wygląda propagandysta udający dziennikarza. Ostatnio obejrzał, jak podczas dyskusji w telewizji, przybudówce największej partii opozycyjnej, prowadzący nawet nie udawał sympatii do prawicowego rozmówcy i antypatii do gościa z drugiej strony politycznego sporu. Tamten mógł snuć swój tekst spokojnie, temu drugiemu przerywał, bezczelnie komentował jego wypowiedzi, kontrował nie jak rozjemca, ale strona w dyskusji. Na szczęście, gość nie pękł, co zdarza się wielu zaproszonym tam w roli kwiatka do kożucha i po to, aby uniknąć zarzutu jednostronności. Wkurzył się, powiedział, co myśli o takim prowadzeniu audycji, i w trakcie programu wyszedł ze studia.

I tak wygląda dziś dziennikarstwo. Oczywiście, nie dotyczy to tylko prawej strony. Z tej drugiej też zdarzają się tylko miłe pytania, przepytywanie gościa niemal na kolanach, włażenie rozmówcy wiadomo gdzie i poruszanie problemów, które nie sprawią kłopotów człowiekowi zaproszonemu na wywiad.

Dziś liczy się szybkość, najlepiej, jak się wymyśli krzyczący tytuł, po którym nieszczęsny człowiek wejdzie do tekstu i chwilę w nim zostanie, po czym wyjdzie wkurzony, że nic nie znalazł. Czytelnika zastąpił użytkownik. Zresztą, już niedługo redaktorów zastąpi sztuczna inteligencja. To dopiero będzie jazda! Dziś, w dobie szybkości informacji, górę wzięło dziennikarstwo telefoniczne i mailowe, czyli nie szukamy świadków, nie pogłębiamy sprawy. Pytamy rzecznika jakiejś instytucji, dajemy nieco przerobiony komunikat policyjny i cześć. Przykładem jest brawurowa próba ucieczki z zielonogórskiego aresztu, zakończona śmiercią. Osadzony, jak wynika z oficjalnych komunikatów, przebił strop, wyszedł na dach i próbując przedostać się na sąsiedni budynek, spadł, w efekcie ponosząc śmierć. Mamy więc nasze lokalne Alcatraz. Temat jak najbardziej do pociągnięcia. Niestety, nasze media, podawszy pierwszą ogólnikową dość informację, na razie milczą…

Przewijanie do góry
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.