Czekamy na święta przez cały rok, a potem jesteśmy zmęczeni przygotowaniami i zakupami. Jak dobrze i przyjemnie spędzić święta po swojemu rozmawiamy z Piotrem Z. Kamratem, psychologiem i psychoterapeutą.
– Zbliżający się koniec roku to dla wielu z nas czas ogromnego zmęczenia – mówi Piotr Zbigniew Kamrat, psychoterapeuta z Centrum Zdrowia Psychicznego w Zielonej Górze. – Z jednej strony organizm domaga się odpoczynku, z drugiej jesteśmy bombardowani bodźcami, reklamami i oczekiwaniami, że wszystko musi być idealne: dwanaście potraw, perfekcyjna choinka, umyte okna. Tymczasem warto zatrzymać się i zapytać siebie oraz domowników, czego naprawdę potrzebujemy. Podzielmy obowiązki, zrezygnujmy z perfekcjonizmu i pamiętajmy, że święta nie są konkursem na najlepszą gospodynię, ale czasem, który ma być przyjemny także dla tych, którzy je przygotowują.
Święta potrafią też obnażać samotność albo stać się areną krępujących pytań przy dużym rodzinnym stole. – To tylko trzy dni w roku, one nie determinują całego naszego szczęścia – podkreśla psychoterapeuta. – Jeśli ktoś jest sam, może to być moment refleksji i impuls do odezwania się do kogoś bliskiego, a jeśli mierzymy się z natarczywymi pytaniami, warto ćwiczyć asertywność lub po prostu zmienić temat. Najważniejsze jednak, by nie stawiać sobie wygórowanych oczekiwań. Zróbmy święta po swojemu – w domu, w podróży, z tradycyjnymi potrawami lub zupełnie inaczej – tak, aby były naprawdę wypoczynkiem i źródłem przyjemności, a nie powodem do rozczarowań po ich zakończeniu.




