Wystarczy minus cztery?

Wystarczy minus cztery? Zakola i meandry. Andrzej Flügel
Obrady sztabu kryzysowego trąciły kabaretem. Premier pyta, jak wygląda sytuacja zaśnieżonego peronu w Mławie. Szef kolei uspakaja, że jest opanowana. Po chwili wojewoda dolnośląski melduje, że na autostradzie A4 tir wpadł w poślizg i tworzy się korek – pisze Andrzej Flügel w felietonie „Zakola i meandry”.

Pan Bogdan, oglądając w ostatni dzień starego roku meldunki, jak to północno-wschodnia część naszego kraju walczy ze śniegiem, przypomniał sobie stary dowcip z PRL-u, przywoływany, kiedy jakikolwiek śnieg i mróz paraliżowały kraj: „Nam nie trzeba Bundeswehry, nam wystarczy minus cztery”. Nawiązywał on do tego, że nie ma co się obawiać, jak to propaganda mówiła, imperialistów i ich wojsk, bo wystarczy śnieg i już leżymy na łopatkach.

Oglądając, jak na Warmii i Mazurach 40 centymetrów śniegu zablokowało drogi i niektóre linie kolejowe, pan Bogdan pomyślał, jakby wyglądał nasz kraj, gdyby nadeszło coś takiego, jak zima stulecia. Jako człowiek ze starym PESEL-em pamięta ją dobrze. Tyle że wtedy były ponadmetrowe zaspy, a temperatura spadła do minus trzydziestu. Biorąc pod uwagę to, co działo się w północno-wschodniej części naszej żyznej i pięknej ojczyzny w dwóch ostatnich dniach starego roku, kraj doznałby straszliwej klęski i dosłownie stanął. Nie wiem nawet, czy pomógłby sztab kryzysowy.

À propos owego sztabu. Panu Bogdanowi obrady tego gremium, transmitowane przez telewizje informacyjne, trąciły kabaretem. Oto premier dużego, ważnego i ponoć silnego kraju w środku Europy pyta, jak wygląda sytuacja zaśnieżonego peronu na stacji w Mławie. Szef kolei uspakaja, że jest opanowana. Po chwili wojewoda dolnośląski melduje, że na autostradzie A4 tir wpadł w poślizg, zablokował jedną jej nitkę i tworzy się korek. Do tego ciągłe podziękowania dla strażaków i policjantów. Czy naprawdę peronem w Mławie i tirem blokującym nitkę autostrady musi zajmować się premier? Aż strach pomyśleć, o czym w takim sztabie będą gadać, jeśli rzeczywiście nasz kraj ogarnie choćby w połowie to, co działo się w Polsce na przełomie lat 1978/1979. Wtedy za bezradność, chaos, dramaty ludzi koczujących na dworcach wszyscy winili smutny i niewydolny w żadną stronę ustrój, w myśl którego, kiedy coś się dzieje, najpierw zwołuje się zebranie zamiast działać.

Gdyby doszło do podobnej klęski, bo to, co mieliśmy do tej pory, trudno jeszcze ją nazwać, kogo będzie można winić dzisiaj? Wszak od czasu upadku komuny w Polsce upłynęło już ponad trzydzieści lat, a jak spadnie trochę śniegu i mocniej powieje, wydaje się, że jest podobnie bezradnie i chaotycznie.

Przewijanie do góry
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.