Coś się jednak zmieniło…

Coś się jednak zmieniło… Zakola i meandry. Andrzej Flügel
Bywa, że w komentarzu do weta prezydent podnosi sprawy, których w ustawie nie ma! To już jest czysta aberracja i dowód, że dla niego i jego ekipy cel jest jeden: obalić rząd! – pisze Andrzej Flügel w felietonie „Zakola i meandry”.

Pan Bogdan w pierwszych dniach nowego roku doszedł do tych samych od lat stwierdzeń, że jest znów starszy. Kiedy był młodym człowiekiem, nie miał z tym najmniejszego problemu, bo co za różnica, że ma się 32 albo 33 lata? Gdy się ma z przodu poważną cyfrę, to już ma znaczenie. Może się jedynie pocieszyć, że podobne myśli ogarną kiedyś tych, dla których upływ lat na razie nie ma znaczenia.

W polskiej polityce lata upływają, a nic się nie zmienia. Opozycja łapie się każdej okazji, żeby dopiec rządowi. Ten z kolei na ataki ma stałą odpowiedź, że kiedy dzisiejsza opozycja dowodziła krajem, popełniała jeszcze więcej błędów. I koło się zamyka…

Coś się jednak zmieniło. Pan Bogdan z zaskoczeniem patrzy na działalność prezydenta. Jego wiecowe okrzyki, czepianie się rządu w każdej wypowiedzi, toczenie z nim wojenki w każdej praktycznie sprawie, no i wetowanie ustaw.

Także takich, w których podpis głowy państwa wydawałby się oczywisty. Niektóre uzasadnienia sprzeciwów są wykrętne i niezrozumiałe nawet dla jego niemających klap na oczach sympatyków. Bywa, że w komentarzu do weta prezydent podnosi sprawy, których w ustawie nie ma! To już jest czysta aberracja i dowód, że dla niego i jego ekipy cel jest jeden: obalić rząd! W tym układzie jakiś pomysł na reformowanie czegokolwiek i naprawianie tego, co nie funkcjonuje dobrze, a jeszcze do tego zmienianie i ulepszanie tego, co pisowcy przez osiem lat zepsuli, stoi pod wielkim znakiem zapytania.

Inna sprawa to taka, że pan Bogdan z pewnym smutkiem tu i ówdzie widzi, jak ludzie nowej władzy bezrefleksyjnie wchodzą w buty poprzedników. Zarówno w tak zwanej polityce centralnej, jak i samorządowej. To prawda, że wygląda to lepiej, nie jest tak drastyczne i ostentacyjne, jak to było wcześniej, tylko co z tego? Miało nie być protegowania swoich, miało być stawianie na fachowość i wiedzę, a nie legitymację czy wspólnotę poglądów. Nie jest to jakieś masowe, dojmujące, ale tu i ówdzie, niestety, jest.

Dlatego trzeba zrobić wszystko, by nie zmarnować tych prawie dwóch lat do wyborów. Znaleźć sposób, by robić swoje mimo obstrukcji prezydenta, ale też starać się, by nawet w najmniejszym stopniu nie kopiować tego, co tamtym odebrało w końcu władzę.

Przewijanie do góry
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.