Jaki będzie tegoroczny finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Zielonej Górze? Jakich atrakcji mogą spodziewać się mieszkańcy? Czy czekają nas niespodzianki? Gościem wtorkowej „Rozmowy dnia” LCI był Radosław Brodzik – szef zielonogórskiego sztabu WOŚP.
Choć do 34. Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy zostało zaledwie kilkanaście dni, przygotowania w Zielonej Górze trwają od miesięcy. Jak podkreśla Radosław Brodzik, szef zielonogórskiego sztabu WOŚP, pierwsze spotkania organizacyjne odbyły się już latem.
– Tak naprawdę zaczęliśmy już w sierpniu. To był moment, żeby zobaczyć, kto chce z nami grać: wolontariusze, organizatorzy, ludzie od logistyki – mówił Brodzik.
Dziś zielonogórski finał to imponująca machina. Jak podkreśla szef zielonogórskiego sztabu, w samą zbiórkę zaangażowanych będzie 325 wolontariuszy, a łącznie – wraz z osobami technicznymi, artystami i organizatorami – niemal 450 osób.
– To pokazuje, jak wielką siłą jest czynnik ludzki. Bez ludzi, ich pomysłów i energii, nic by się nie wydarzyło – wskazywał.
Tegoroczny finał odbędzie się dwutorowo: w hali CRS oraz pod Filharmonią Zielonogórską. Decyzja była podyktowana bezpieczeństwem i pogodą.
– Styczeń bywa kapryśny. Dla nas najważniejsze jest bezpieczeństwo uczestników – zaznaczał Brodzik i wyliczał atrakcje, które czekać będą na mieszkańców: m.in. morsowanie, bieg „Policz się z cukrzycą”, koncerty, licytacje oraz wyjątkowe połączenie trzech lokalnych klubów sportowych – Zastalu, Lechii oraz Falubazu.
W tym roku celem zbiórki WOŚP jest diagnostyka i leczenie chorób przewodu pokarmowego u najmłodszych pacjentów, co zdaniem Brodzika jest szczególnie istotne, ponieważ ten temat jest często bagatelizowany, a bardzo poważny. „Samo nagłośnienie problemu już jest ogromną wartością – mówił Brodzik.
Cała rozmowa:




