Powoli przestajemy się oglądać na ulicy za ludźmi o azjatyckiej czy afrykańskiej urodzie. Nawet w tak jednorodnym społeczeństwie coraz liczniejszą grupę stanowią imigranci spoza Unii Europejskiej. Debata o naszej gościnności i granicach ksenofobii coraz bardziej „rozjeżdża” się między społecznymi obawami a gospodarczą i demograficzną rzeczywistością.
Najnowszy sondaż United Surveys by IBRiS dla Wirtualnej Polski pokazuje wyraźnie, że większość Polaków opowiada się za ograniczeniem liczby imigrantów spoza Unii Europejskiej. Aż 66,3 proc. badanych uważa, że powinno być ich mniej, z czego 44,1 proc. wskazuje na potrzebę wprowadzenia zdecydowanych restrykcji. Tylko 5,5 proc. respondentów popiera zwiększenie napływu imigrantów, a 22 proc. opowiada się za utrzymaniem obecnych zasad.
Jak na Wiejskiej
Opinie ankietowanych są silnie uzależnione od poglądów politycznych. Wyborcy prawicowej opozycji (PiS i Konfederacja) niemal jednomyślnie – w 92 proc. – chcą ograniczenia imigracji spoza UE. W elektoracie partii tworzących obecną koalicję rządzącą przeważa natomiast stanowisko bardziej umiarkowane: 52 proc. opowiada się za utrzymaniem obecnej polityki migracyjnej, a 31 proc. za jej zaostrzeniem. Badanie przeprowadzono w dniach 19–21 grudnia 2025 r. na reprezentatywnej próbie 1000 dorosłych Polaków.
Sondażowe nastroje kontrastują jednak z twardymi danymi dotyczącymi rynku pracy. Według eksperymentalnych badań Głównego Urzędu Statystycznego, na koniec czerwca 2024 r. cudzoziemcy stanowili 6,7 proc. wszystkich pracujących w Polsce – ponad 1 mln osób pochodzących z ponad 150 państw. To nie marginalny dodatek do gospodarki, lecz istotny element jej funkcjonowania, szczególnie w branżach dotkniętych chronicznym niedoborem pracowników.

Coraz mniej Ukraińców
Najliczniejszą grupą obcokrajowców pracujących w Polsce pozostają obywatele Ukrainy – 707,9 tys. osób. Ich udział wśród wszystkich cudzoziemców wykonujących pracę wynosi 67,2 proc., ale systematycznie spada. W porównaniu ze styczniem 2022 r. to spadek o 6,1 punktu procentowego. Przyczyn jest kilka: część Ukraińców wyjechała dalej na Zachód, inni wrócili do kraju lub zmienili status pobytowy.
Mimo to Ukraińcy nadal pełnią kluczową rolę w sektorach takich jak budownictwo, przemysł czy logistyka. Dla wielu firm ich obecność jest warunkiem utrzymania ciągłości produkcji i usług. Badanie Polskiego Instytutu Ekonomicznego pokazuje, że około jedna trzecia firm w Polsce zatrudnia cudzoziemców, a w dużych i średnich przedsiębiorstwach ten odsetek jest jeszcze wyższy. Co piąta firma deklaruje, że zniknięcie cudzoziemców z rynku pracy miałoby dla niej poważne konsekwencje.
Robi się egzotycznie
Na tle malejącego udziału Ukraińców coraz wyraźniej rysuje się inny trend: dynamiczny wzrost liczby migrantów z Azji i Ameryki Łacińskiej, zwłaszcza z Kolumbii. Jeszcze w 2015 r. w Polsce pracowało zaledwie 108 Kolumbijczyków. Pod koniec marca 2025 r. było ich już 16,3 tys. To jedna z najszybciej rosnących grup migrantów zarobkowych.

Kolumbijczycy trafiają głównie do przemysłu, budownictwa, logistyki i przetwórstwa, uzupełniając luki kadrowe tam, gdzie brakuje rąk do pracy. Najczęściej osiedlają się w województwie mazowieckim, rzadziej w regionach peryferyjnych. Coraz częściej deklarują też chęć dłuższego pobytu, a nawet osiedlenia się w Polsce na stałe. Z punktu widzenia pracodawców stanowią stabilną i relatywnie młodą siłę roboczą, częściowo zastępując migrantów z Ukrainy.
Jednocześnie państwo stopniowo zaostrza regulacje. Od 15 sierpnia 2024 r. Kolumbijczycy pracujący w Polsce muszą posiadać wizę niezależnie od długości pobytu. To próba większej kontroli nad migracją, ale też sygnał, że władze dostrzegają skalę i znaczenie tego zjawiska.
Robi się egzotycznie
Debata o imigracji spoza UE w Polsce coraz bardziej „rozjeżdża” się między społecznymi obawami a gospodarczą rzeczywistością. Sondaże pokazują lęk przed nadmiernym napływem cudzoziemców i potencjalnymi zagrożeniami dla spójności społecznej. Dane ekonomiczne wskazują jednak, że bez pracy migrantów wiele sektorów miałoby poważne problemy kadrowe, a tylko niewielka część firm byłaby w stanie szybko zastąpić ich pracownikami z Polski.
W tym sensie imigranci – zarówno Ukraińcy, jak i coraz liczniejsi Kolumbijczycy – nie tyle zagrażają polskiemu społeczeństwu, ile stają się jednym z filarów rynku pracy. Kluczowe pytanie nie brzmi więc dziś, czy ich potrzebujemy, ale jak prowadzić politykę migracyjną, która z jednej strony odpowie na obawy społeczne, a z drugiej nie zahamuje rozwoju gospodarki.





