Zaczynał jako 10-latek w Domu Kultury na Chynowie. Dziś Marcin Nitschke – wielokrotny mistrz Polski w snookerze – prowadzi jedną z najmocniejszych kuźni talentów w kraju i zaprasza na wielkie granie w Zielonej Górze. „Mamy boom” – mówi wprost.
Snooker jeszcze niedawno wielu myliło z bilardem. Dziś w Zielonej Górze to rozgrywki z wymagającą publicznością. Marcin Nitschke, twórca Nitschke Akademia Snookera, podkreśla, że na efekty pracuje się latami. – Ludzie się z nas śmiali: znowu z tym snookerem… A dziś wiemy, jak bardzo trzeba być w sporcie konsekwentnym – mówił w wywiadzie dla LCI.
Jak się zaczęła ta przygoda? Bardzo prosto: od miejsca, w którym młodzi szukali zajęcia. – W Domu Kultury na Chynowie snookera zapoczątkował Waldemar Matuszkiewicz. Graliśmy w ping-ponga, w bilarda, później powstał snooker i tak się zaczęła kariera – wspomina Nitschke.
Dziś największą dumą nie są medale, ale ludzie. Nitschke podkreśla, że prawdziwy mistrz to ten, który wychowa następców. – Powiedziano mi kiedyś, że mistrzem jest ten, który wyszkoli swoich. Mamy trzech zawodowców z Zielonej Góry i to cieszy – zaznacza. I wymienia m.in. Adama Stefanowa, Mateusza Baranowskiego i Antka Kowalskiego.
Akademia działa w trybie sportowej „fabryki”. Są podziały na grupy, plan treningów i selekcja dopasowana do wieku oraz poziomu. – Zajęcia są co wtorek i czwartek, a my wyłapujemy zawodników i zawodniczki. Wczoraj zabrakło nam stołów – śmieje się.
Talent w snookerze nie zawsze widać od razu. Liczy się systematyczność. – Po pierwszym, drugim roku widzimy predyspozycje: czy dziecko przychodzi na czas, czy się angażuje – mówi Nitschke. I podkreśla, że akademia nie jest tylko dla najlepszych. – Jesteśmy dla każdego. Nie szkolimy przecież tylko mistrzów.
W lutym Zielona Góra ma znów żyć snookerem. Nitschke zaprasza na turniej, w którym będzie bronił tytułu.
– W dniach 13–15 lutego zapraszam do Zielonej Góry, na Moniuszki 16. Wstęp jest wolny – zachęca. – Przyjdźcie, zobaczcie. Może wam się spodoba?




