Opiekunowie wolontariuszy z zielonogórskiej Budowlanki twierdzą, że negatywne oceny współczesnej młodzieży nie są obiektywne, a młodzi chętnie angażują się w akcje charytatywne. Widać to również podczas przygotowań do Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.
W szkole przy ul. Botanicznej Wielka Orkiestra zaczęła już we wtorek grać i… śpiewać. Dosłownie. Bo na scenie karaoke wystąpili nauczyciele, a młodzież licytowała bilety wstępu na ten koncert. Na wydarzeniu stawił się zielonogórski sztab Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.
– Budowlanka jako pierwsza szkoła w Zielonej Górze zgłosiła się do nas z własnej inicjatywy – mówi Agnieszka Chyrc. – To jest bardzo ważne, że nie był to pomysł ani nauczycieli, ani rodziców czy sztabu, tylko oddolny. Uczniowie chcieli przyłączyć się do WOŚP. Mają tutaj koło wolontariatu, które prężnie działa i przybiera na sile, co w dzisiejszych czasach nie jest takie oczywiste. My, dorośli, nie chcemy być tym motywatorem, bo cudowne jest to, że oni sami się zmotywowali, a chcemy tylko pokazać, że jesteśmy, że wspieramy, że pomagamy oraz że widzimy to zaangażowanie i bardzo je cenimy.
Młotek z sercem
We wtorek w tle rozmowy słychać było nieustanne stukanie młotka. Nie, to nie były zajęcia praktyczne uczniów Budowlanki, ale licytacja. Pod ten przysłowiowy młotek poszły fanty, niektóre dość egzotyczne, jak konewka z autografem nauczyciela czy biała torebka wykonana prawdopodobnie na szydełku.
Młotkiem operował Bartosz Olejniczak.
– Dlaczego gramy w Orkiestrze? – odpowiada pytaniem na pytanie. – Kieruje nami chęć pomocy, która wynika z samej idei tego przedsięwzięcia i poczucia, że jesteśmy w stanie zrobić coś, by pomóc innym. To jest coś naprawdę ważnego i uważam, że w tych czasach warto pomagać, bo coraz mniej jest osób, które są w stanie zrobić coś na korzyść nie tylko swoją.
Erupcja energii
Uczniów nie mogą nachwalić się opiekunki szkolnego wolontariatu, na co dzień nauczycielki języka niemieckiego. Czy długo musiały namawiać uczniów do akcji WOŚP?
– Nie, w tym przypadku tak nie było – zapewniają Maja Olejnik-Rutkowska i Anna Matusewicz. – Dostajemy od nich taką dawkę energii i zaangażowania… A to nie jest nasza pierwsza akcja charytatywna. Pracowaliśmy przy Szlachetnej Paczce, teraz gramy z WOŚP i zaangażowanie młodzieży jest ogromne. Wielkie serca, wielka energia oraz kreatywność i pomysłowość. Jest to zupełnie inicjatywa oddolna – to oni napędzają także nas, dają nam tę siłę i tę energię, żeby działać i wchodzić w nowe projekty. My im nie przeszkadzamy, wspieramy ich i budujemy relacje. I o to nam chodzi.
„Sztabowcy” zielonogórskiego WOŚP byli pod wrażeniem erupcji energii uczniów i nauczycieli, a wspólne „Sięma”, wykrzyczane na szkolnym korytarzu, trzęsło Budowlanką w posadach.
Siema!




