Weekend w Warszawie za 50 tysięcy złotych, catering rozliczany jako opłaty licencyjne, transport rodzin zawodników zamiast sportowców faktury niezgodne z umowami. To tylko część nieprawidłowości wykrytych w Stali Gorzów. Po kontroli miejskich dotacji klub musi oddać miastu blisko 1,5 mln zł publicznych pieniędzy.
Konferencja prasowa, zwołana w poniedziałek przez prezydenta Gorzowa Jacka Wójcickiego, była bezpośrednim pokłosiem pisma, jakie do magistratu skierował były wiceprezes i dyrektor zarządzający klubu Patryk Broszko. To on – jako przedstawiciel miasta w strukturach Stali – miał sprawdzić, dlaczego kondycja finansowa spółki tak gwałtownie się pogorszyła. Po odwołaniu ze stanowiska i złożeniu rezygnacji z funkcji wiceprezesa Broszko przekazał prezydentowi swoje wnioski.
– Spotkaliśmy się dzisiaj niejako wywołani do odpowiedzi przez pana Patryka Broszko, który zawarł sporo informacji dotyczących funkcjonowania klubu Stal Gorzów – powiedział prezydent Jacek Wójcicki. – Chcemy przedstawić fakty wynikające z wiedzy, którą posiadamy, przede wszystkim z kontroli przeprowadzonych przez Wydział Audytu Wewnętrznego.
Grzechy główne Stali
Kontrola objęła lata 2019–2023 i dotyczyła prawidłowości wydatkowania miejskich dotacji. Jak wynika z ustaleń urzędników, problemów było wiele: brak kompletnej dokumentacji, faktury niezgodne z umowami, wydatki poniesione po zakończeniu realizacji zadań czy koszty zupełnie niezwiązane z celem dotacji.
– Nie zawsze dostarczono wszystkie faktury, które dotyczyły rozliczenia dotacji. Przedstawiano dokumenty, które nie mieściły się w kosztorysach lub były poniesione po zakończeniu zadania – wyliczał Dariusz Mleczak, dyrektor Wydziału Audytu Wewnętrznego. – Był też brak wydzielonej dokumentacji finansowo-księgowej i nieprawidłowe opisy faktur.
Wśród przykładów pojawiły się m.in. usługi cateringowe rozliczane jako opłaty licencyjne, ubezpieczenia całego podmiotu zamiast konkretnej imprezy czy transport rodzin zawodników zamiast samych sportowców.
Wydano decyzje o zwrocie. Terminy już minęły
W efekcie kontroli miasto wydało decyzje administracyjne nakazujące zwrot dotacji. Łączna kwota dla trzech podmiotów to 1 mln 480 tys. zł. – W latach 2019–2021 zawarto dziesięć umów dotacyjnych. Pięć decyzji o zwrocie zostało już wydanych, trzy kolejne są w przygotowaniu – poinformował Dawid Kuraszkiewicz, dyrektor Wydziału Sportu. – Wszystkie decyzje zostały przez klub odebrane.
Jak podkreślił Kuraszkiewicz, w pięciu przypadkach termin zwrotu pieniędzy już minął – od października 2025 do początku stycznia 2026 roku. Miasto do tej pory nie otrzymało należnych środków. Nie ma też możliwości potrącenia ich z kolejnych dotacji. – Dotacje są przekazywane na realizację zadania publicznego. Nie można z dotacji spłacać swoich zobowiązań – zaznaczył dyrektor Wydziału Sportu.
Nowy zarząd musi sprzątać po poprzednikach
Choć decyzje dotyczą lat poprzednich, to właśnie obecny zarząd musi zmierzyć się z ich konsekwencjami. – Źle wydatkowane dotacje, trzeba zwrócić. To są pieniądze publiczne – mówił Jacek Wójcicki. Włodarze Stali muszą sprostać rozliczeniu finansowym, spłacić zobowiązania wobec miasta, uporządkować dokumenty i odbudować wiarygodność klubu. To będzie długi proces, ale bez tego trudno będzie o stabilizację.




