Nowa nerka może dać nowe życie. Dlaczego wciąż boimy się o tym rozmawiać?

Prof Bogumiła Burda prezeska Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Nerka i członkini stowarzyszenia Elżbieta Kremens  Nowa nerka może dać nowe życie Dlaczego wciąż boimy się o tym rozmawiać
Choć liczba przeszczepów w Polsce rośnie, tysiące pacjentów nadal latami czekają na nową nerkę. W rocznicę pierwszego udanego przeszczepu nerki w kraju prof. Bogumiła Burda, prezeska Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Nerka, podkreśla, że największą barierą nie jest dziś medycyna, lecz brak społecznej gotowości do rozmowy o dawstwie narządów. Bez niej nawet najlepszy system nie zadziała.

Rocznica pierwszego udanego przeszczepu nerki w Polsce pokazuje, jak ogromny postęp dokonał się w transplantologii. Dlaczego mimo rozwoju medycyny wciąż tak wiele osób czeka latami na przeszczep?

Prof. Bogumiła Burda: Medycyna bardzo przyspieszyła, ale świadomość społeczna nie zawsze nadąża za tym tempem. W ubiegłym roku wykonano w Polsce ponad dwa tysiące przeszczepów, z czego największą grupę stanowiły przeszczepy nerek. Jednocześnie tysiące osób wciąż żyją dzięki dializom i czekają na swoją szansę. Problem nie leży w możliwościach lekarzy, ale w dostępności narządów. Wciąż zbyt rzadko dochodzi do dawstwa rodzinnego czy przeszczepów krzyżowych, mimo że nerka jest narządem, z którym można normalnie funkcjonować. Sama żyję z jedną nerką od blisko czterdziestu lat — pracuję, podróżuję, uprawiam sport. To pokazuje, że przeszczep nie jest końcem życia, ale często jego nowym początkiem.

Często deklarujemy, że „jesteśmy na tak” dla transplantacji, ale w decydującym momencie rodziny wycofują się z decyzji. Co najbardziej nas społecznie blokuje?

Brak rozmów w domach. W Polsce obowiązuje zasada zgody domniemanej, ale w praktyce lekarze zawsze rozmawiają z rodziną. A rodzina często nie wie, jaka była wola bliskiej osoby. Boimy się mówić o śmierci, odkładamy ten temat „na później”, jakby nigdy miał nas nie dotyczyć. Dochodzą do tego mity — że narządy „będą potrzebne po śmierci”, że ktoś coś „zabierze”. Tymczasem transplantologia to realne, namacalne ratowanie życia. Wystarczy wejść na oddział szpitalny i zobaczyć sprzęt z naklejkami WOŚP, zobaczyć pacjentów, którzy po przeszczepie wrócili do normalności. To nie są teorie — to codzienność tysięcy ludzi.

Jakiej jednej, kluczowej zmiany świadomościowej potrzebuje dziś transplantologia w Polsce?

Edukacji od najmłodszych lat. Edukacja zdrowotna powinna być obowiązkowa, a nie fakultatywna. Musimy uczyć dzieci i młodzież, jak działa organizm, czym jest choroba, czym jest pomoc drugiemu człowiekowi. Rozmowa o zdrowiu, o dawstwie, o odpowiedzialności za siebie i innych nie powinna być tematem tabu. Im wcześniej zaczniemy oswajać te tematy, tym mniej lęku będzie w dorosłym życiu. Transplantologia nie zaczyna się na sali operacyjnej — zaczyna się przy stole, w domu, w szkole, w zwykłej rozmowie. Jeśli nie będziemy się bali pytać i mówić, uratujemy więcej istnień.

Przewijanie do góry
logo LCI Wydarzenia Lubuskie
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.