Rozmowa z prezydentem Gorzowa Wlkp. o przyszłości Stali Gorzów, nowym Miejskim Centrum Kultury i kontrowersjach wokół opłat za śmieci. Jacek Wójcicki był gościem red. Katarzyny Kozińskiej z Lubuskiego Centrum Informacyjnego.
Śniadanie w ramach finału WOŚP na ostatnim piętrze Przemysłówki wylicytowano za 13,5 tysiąca złotych. Ludzie związani z gorzowskim sportem potrafią grać zespołowo?
Jacek Wójcicki: Taki był zamysł – zaprosić do tej licytacji grupę przyjaciół. Dwa kluby sportowe zjednoczyły siły i wygrały. Najważniejsza była idea i cel – wsparcie Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. A przy okazji dobra zabawa i emocjonująca rywalizacja. Przygotuję dla nich śniadanie i spotkanie, które będzie też okazją do rozmowy o gorzowskim sporcie, jego kierunkach rozwoju, ambicjach i celach.
Z dziewiątego piętra Przemysłówki widać stadion Stali Gorzów. Jak pan z tej perspektywy widzi przyszłość klubu?
Widzę ją jako stabilną. Klubem zarządzają dziś dwaj bardzo poważni przedsiębiorcy, którzy wzięli pełną odpowiedzialność i zainwestowali własne środki. To nie są deklaracje, ale realne pieniądze. Jestem przekonany, że osoby, które zbudowały tak duże biznesy, poradzą sobie również z prowadzeniem Stali. Miasto przekazało informacje o konieczności zwrotu części dotacji – to normalna procedura. Jeśli korzysta się z publicznych pieniędzy, trzeba je rozliczyć zgodnie z przepisami.
Kontrola wykazała jednak poważne nieprawidłowości. Dlaczego miasto nie zareagowało wcześniej?
Każda dotacja jest kontrolowana zgodnie z umową. Kontrola trwała długo, bo obejmowała lata od 2019 roku i miała bardzo szeroki zakres. Już wtedy pojawiały się problemy z rozliczeniami – faktury niezgodne z umowami, wydatki niezwiązane z celem dotacji. W efekcie miasto wystąpiło o zwrot około 1,5 mln zł – zarówno od spółki Stal Gorzów S.A., jak i od stowarzyszenia. To konieczne działania. W przeszłości podobna sytuacja miała miejsce – zobowiązania zostały rozłożone na raty i spłacone w całości.
Przejdźmy do kultury. W najbliższy weekend otwarcie nowej siedziby Miejskiego Centrum Kultury. Jaką rolę ma pełnić ten obiekt?
MCK w końcu będzie w centrum miasta – dosłownie i symbolicznie. To nowoczesna sala widowiskowa na ponad 300 miejsc, której w Gorzowie brakowało. Filharmonia ma inny, bardziej prestiżowy charakter. Tutaj chodzi o przestrzeń dostępną, żywą, integrującą. Do nowego obiektu przeniosły się już wszystkie jednostki MCK, orkiestra dęta, stowarzyszenia. Jestem przekonany, że doświadczony zespół świetnie to miejsce wypełni.
Czy to koniec personalnych zawirowań wokół MCK?
Tak. Mamy stabilny, doświadczony zespół. Dyrektorka jest związana z MCK od ponad 20 lat, a nowy zastępca wnosi ogromne doświadczenie medialne. Atmosfera jest dobra i wszystko się ustabilizowało.
Duże emocje budzi nowy system opłat za śmieci, szczególnie w przypadku pustych mieszkań.
Błędne rachunki będą weryfikowane, ale musimy działać w ramach ustawy. System działa w obie strony – zarówno przy zmniejszeniu, jak i zwiększeniu liczby mieszkańców. Jego celem jest uszczelnienie i wyłapanie nieuczciwych. Dane pokazują, że tam, gdzie wcześniej zaniżano liczbę mieszkańców, teraz różnice są wyraźne. Chodzi o sprawiedliwość – żeby uczciwi płacili uczciwie.
Oficjalnie Gorzów się wyludnia, ale rynek mieszkań i najmu temu przeczy.
Demografia w całej Europie jest trudna, ale Gorzów przyciąga migrantów – z regionu, z kraju, zza granicy. Wielu ludzi się nie melduje, choć obowiązek istnieje. Stąd problemy z dokładnymi danymi. Dlatego wprowadzamy Kartę Mieszkańca i zachęcamy do rozliczania podatków w Gorzowie. Zainteresowanie jest ogromne i pokazuje, że miasto jest znacznie większe, niż wynika to ze statystyk.
Jak dziś układają się relacje z gminami ościennymi po zmianach w komunikacji i wyjściu ze Związku Celowego Gmin MG-6?
Normalnie. Każda gmina odpowiada za swoich mieszkańców i swój budżet. My wprowadziliśmy darmową komunikację, inne gminy mają własne rozwiązania. Współpracujemy tam, gdzie to ma sens – choćby w ramach ZIT. Są obszary, gdzie współpraca się zmieniła, jak gospodarka odpadami, ale to efekt trudnych realiów finansowych.
Na koniec – fabryka rakiet do wyrzutni Homar w Gorzowie. Co to oznacza dla miasta?
Ogromny impuls rozwojowy. Wygraliśmy rywalizację z dużymi ośrodkami o inwestora z najwyższych technologii. Kontrakt opiewa na 14 mld zł i będzie determinował rozwój miasta przez dekady. To także kwestia bezpieczeństwa – takie obiekty są najlepiej chronione, a ochrona obejmuje całe miasto. To bardzo dobra decyzja i potwierdzenie, że Gorzów postawił na nowoczesny przemysł przyszłości.




