Skazani na wielką dziurę, czyli po co nam ten węgiel

 • Skazani na wielką dziurę, czyli po co nam ten węgiel
Obiecywano złote góry, ale w Brodach, Gubinie, Cybince tematu kopalń mają już dość, mimo że nie wjechała tu ani jedna koparka. Za sprawą złóż węgla brunatnego nie mogą wybudować nowych domów, muszą wypraszać potencjalnych inwestorów w sytuacji, gdy gminy ledwie wiążą koniec z końcem. Podobnie jest w Torzymiu, mimo że tutaj budowy kopalni nawet nie obiecywano. O tym problemie w urzędzie marszałkowskim dyskutowali samorządowcy, apelujący o… uwolnienie lubuskich gmin

Temat spotkania nie był przypadkowy. Samorządy w Polsce stoją dziś przed jednym z najpoważniejszych wyzwań legislacyjnych ostatnich lat. Z jednej strony,nowe regulacje w ustawie o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym nakładają na gminy obowiązek kompleksowego planowania całego ich terytorium. Z drugiej strony nowelizacje Prawa geologicznego i górniczego wprowadzają pojęcie złoża strategicznego, które, ze względu na jego znaczenie dla gospodarki i bezpieczeństwa państwa — staje się obszarem szczególnej ochrony, z ograniczeniami w zagospodarowaniu.

Dlaczego temat ten tak zajmuje lubuskich samorządowców?

Wystarczy spojrzeć na mapę bogactw naturalnych. Mamy miedź, kruszywa, torf, ropę naftową, gaz i wreszcie węgiel brunatny. To właśnie on budzi najwięcej emocji. Złoża zajmują znaczną część województwa, a w przypadku kilku gmin niemal całą ich powierzchnię.

 • Skazani na wielką dziurę, czyli po co nam ten węgiel

Bogactwo pod stopami

Do połowy XX wieku w dawnych województwach gorzowskim i zielonogórskim czynnych było 170 kopalń odkrywkowych i podziemnych. Od wieków to paliwo kopalne eksploatują nasi zachodni sąsiedzi i ogromne odkrywki ciągną się na zachodnim brzegu granicznej Nysy. Stąd informacja, że leżymy na węglu brunatnym nikogo nie zaskoczyła. Zaskakiwały natomiast liczby. Najbardziej zasobnym złożem jest Gubin (1.561.313 mln ton), a najbardziej obiecującym kompleks Gubin-Zasieki-Brody (2.245.232 mln ton).

Jednak wystarczy spojrzeć na mapę, by przekonać się, że na węglu leży znaczna część regionu, a wskazane złoża Cybinka-Sądów, Żarki, Mosty, Rzepin i Torzym są rodzynkami w tym cieście. Jest oczywiście jeszcze Sieniawa, jedyny obszar nadal eksploatowany. W 1997 rozpoczęto wprawdzie likwidację kopalni, ale po przejściu w prywatne ręce nadal jest eksploatowana.

W ocenie fachowców lubuskie złoża posiadają dużą zasobność, dobrą jakość i parametry górniczo-geologiczne. Minusem jest ich rozczłonkowanie oraz duża wartość przyrodnicza terenu, na którym w praktyce powstałaby wielka dziura. Według projektu powstałby tutaj kompleks wydobywczo-energetyczny. Elektrownia o mocy 4400MW, która potrzebowałaby każdego roku 26 mln ton. W tej sytuacji węgla wystarczyłoby i to tylko z głównych  złóż, na 50 lat.

Zgodnie z szumnymi zapowiedziami już od lat powinny szaleć już u nas gigantyczne koparki, zaczynając od, nomen omen, Węglin. Mieszkańcy mieli być wysiedleni na północ gminy Gubin, a do samorządów winny płynąć miliony. Tyle enuncjacje prasowe, które wywołały falę protestów. W Brodach i Gubinie nikt nie chciał monstrualnej dziury w ziemi. Lukratywne plany trafiły do szuflady z uzasadnieniem zmiany wizji rozwoju energetyki w UE, ale cała sprawa wcale nie przeszła do historii jako dykteryjka.

Zysków nie ma, kłopoty owszem. We wrześniu 2023 r. weszły zmiany w Prawie geologicznym i górniczym, wprowadzające po raz pierwszy w polskim prawie definicję strategicznego złoża. To złoże, które ze względu na swoje znaczenie dla gospodarki lub bezpieczeństwa państwa otrzymują specjalny status. Minister odpowiedzialny za klimat i środowisko ma obowiązek wszcząć postępowania dla udokumentowanych złóż sprzed nowelizacji ustawy, aby ocenić, które z nich zasługują na ten status.

Wolna ręka, ale w trybach

– Przecież to absurd – słyszeliśmy już przed laty w Brodach. – Bieda aż piszczy, kto żyw ucieka, a jeszcze zamknęli nas na cztery spusty. I bez kopalni stajemy się jedną wielką dziurą. A przecież już przed laty, w referendum, powiedzieliśmy „nie” kopalni. I co?

Za sprawą złóż węgla tereny w kilkunastu lubuskich gminach trafiły w praktyce do zamrażarki. Nie tylko muszą podziękować inwestorom, którzy chcieliby tutaj zostawić swoje pieniądze, ale nawet odmówić mieszkańcom chcącym budować domy.

Inicjatorka spotkania Ewelina Niwald-Brzuśnian, burmistrzyni Torzymia, pyta, w jaki sposób mają zatrzymać odpływ młodych ludzi, skoro gmina nie może zapewnić ani pracy, ani możliwości budowy dachu nad głową. Na papierze perspektywy wyglądają znakomicie, dwa obszary inwestycyjne, doskonale skomunikowane, uzbrojone, ale leżące na złożu. Ba, na tym nieco mitycznym złożu znajduje się nawet magistrat.

 • Skazani na wielką dziurę, czyli po co nam ten węgiel

Burmistrz Lubska Janusz Dudojć pokazuje grubą teczkę z odmowami, które trafiły do magistratu z różnych instytucji, a reakcji na prośbę o zezwolenie na kolejne inwestycje. „Nie” słyszy od ministra środowiska, konserwatora zabytków, konserwatora przyrody… Jak nie obszar Natura 2000, to stanowiska archeologiczne lub właśnie węgiel. Samorządowcy mnożą przykłady absurdów, zwłaszcza że obecnie tak ściśle chronione są nie tylko złoża, które można uznać za strategiczne, czyli krótko mówiąc opłacalne, ale także takie, których eksploatacji, delikatnie mówiąc jest problematyczna.

Tak jest właśnie w przypadku Torzymia, ale też Cybinki, czy Rzepina. Bo czy nie jest absurdem zakaz budowy w środka istniejącego już osiedla. Jak podkreśla przez lata związany z projektem budowy lubuskiego kompleksu energetycznego Sławomir Pawlak, dziś dyrektor gabinetu wojewody lubuskiego, na miano strategicznego zasługuje na dobrą sprawę tylko złoże Gubin II, gdyż ono daje gwarancję opłacalności eksploatacji, a do tego znajduje się na terenie zalesionym o małej gęstości zaludnienia..

Lubuscy samorządowcy oczywiście rozumieją fakt, że złoża strategiczne należy chronić. Jednak po pierwsze powinno się staranniej wyselekcjonować zasoby zasługujące na to miano, po drugie gminy, w których te skarby się znajdują powinny otrzymywać odszkodowanie za to, że nie mogą w pełni korzystać ze swojej własności. Zastępca burmistrza Brodów mówi wprost, że obecny stan przeczy idei samorządności. Wspólnota nie ma żadnych szans realizowania swojej polityki.

Nie, bo… nie

W decyzji o uznaniu złoża za strategiczne minister może narzucić warunki, które gmina musi uwzględnić w dokumentach planistycznych. Obejmuje to na przykład zakaz zabudowy stałej lub innych działań, które mogłyby wykluczyć możliwość eksploatacji złoża, przy czym samorządy nie mogą odwołać się od tej decyzji do sądu, muszą ją uwzględnić w planowaniu. Do tego właściciele nieruchomości w obszarze strategicznych złóż nie mają prawa do odszkodowania za spadek wartości gruntów wynikający z ograniczeń.

Delikatnie mówiąc to rozwiązanie oznacza silną ingerencję administracji centralnej w autonomię lokalną, a samorządy tracą część wpływu na sposób, w jaki zagospodarowują tereny położone na ich obszarze, często bez możliwości negocjacji czy odwołania się.

Równolegle do zmian w Prawie geologicznym i górniczym, w 2023 r. uchwalono nowelizację ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, której celem było uporządkowanie i usprawnienie procesów planistycznych. Kluczowym elementem reformy jest wprowadzenie planu ogólnego gminy — akcie prawa miejscowego obejmującym całość terytorium gminy i zastępującym dotychczasowe studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego.

Czas goni. Gminy muszą uchwalić plan ogólny do 30 czerwca 2026 r. Dotychczasowy termin 31 grudnia 2025 r. został wydłużony w związku z obawami o paraliż inwestycyjny. Bez tego planu gmina nie może przygotowywać planów miejscowych ani wydawać decyzji o warunkach zabudowy, co w praktyce blokuje inwestycje i rozwój lokalny.

I tutaj pojawia się wątek surowców. Decyzje o lokalnym rozwoju infrastruktury muszą uwzględniać ewentualne ograniczenia wynikające z ochrony złóż (np. w studium lub planie ogólnym), gminy muszą monitorować decyzje ministerialne dotyczące wykazu złóż strategicznych, inwestorzy lokalni i właściciele nieruchomości tracą przewidywalność co do możliwości zagospodarowania gruntów, zwłaszcza jeśli potencjalne złoża zostaną uznane za strategiczne.

Co dalej? Lubuscy samorządowcy właśnie walczą o to, aby była jakaś przyszłość, a nie zamrażarka.

Przewijanie do góry
logo LCI Wydarzenia Lubuskie
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.