O nowych projektach, planach i światowych pokazach rozmawiamy z lubuską projektantką mody Natalią Ślizowską.
Natalia opowiedziała nam między innymi o planowanej wizycie Jeleśni koło żywca ze swoimi ważkami, pojedzie też ze swoją kolekcją folkową do Kazachstanu. Opowiada również o projekcie, który zrealizowała dla Filharmonii Gorzowskiej, strojach zaprojektowanych dla MDK w Witnicy oraz o planie pokazu frontowego wzorowanego Chopinem w czerwcu w Nowym Jorku.
W Twoim kalendarzu dzieje się naprawdę sporo. Jakie projekty realizujesz obecnie?
– Rzeczywiście, jest tego bardzo dużo. Z takich bardziej prozaicznych spraw – pracuję teraz nad kolorową, radosną kolekcją „Sweet Love Love”, stąd też mój dzisiejszy wygląd. Oprócz tego otwieramy w pracowni sekcję vintage. Postanowiliśmy oddać drugie życie rzeczom z duszą – mamy projekty nawet z lat 20., kapelusze, torebki, dodatki.
Ale są też duże, poważne wydarzenia. Już 7 lutego bierzemy udział w niezwykłym pokazie w Jeleśni koło Żywca. Zaprezentujemy tam kolekcję „Hipnosis” – z ogromnymi, spektakularnymi ćmami.
Ćmy zimą, na zewnątrz – to brzmi bardzo odważnie.
– Tak, pokaz odbędzie się na zewnątrz, w lutym, co samo w sobie jest ogromnym wyzwaniem. Muzycznie będzie to Björk, ale w zupełnie nowej odsłonie – miksowanej przez DJ-a, z dodatkiem skrzypiec, dud i śpiewu. Ćmy wybrałam nieprzypadkowo – są silnie osadzone w estetyce ludowej. Bardzo się cieszę, że te projekty wciąż żyją i są zapraszane w tak odległe miejsca.
Skąd w ogóle wzięło się zaproszenie do Jeleśni?
– To ciekawa historia. Kontakt pojawił się zupełnie niespodziewanie podczas naszego pobytu w Waszyngtonie. Przeglądano nasze portfolio, m.in. projekty związane ze Skłodowską, i tak po prostu przyszło zaproszenie. To pokazuje, że warto konsekwentnie pracować – ktoś, gdzieś na świecie, może to zauważyć.
A jak poradzą sobie modele w takich warunkach pogodowych?
– Pod konstrukcjami będą mieli tylko bieliznę termiczną. Konstrukcje mogą nawet zmoknąć – nie ma problemu. To część spektaklu. Organizatorzy to osoby związane m.in. z ambasadą w Budapeszcie, więc wydarzenie jest naprawdę na wysokim poziomie. Jedziemy dużym busem, bo kolekcja jest ogromna, ale takie wyjazdy dają mi ogromną satysfakcję.
Zdradziłaś też, że szykuje się coś zupełnie nowego…
– Tak, po raz pierwszy mówię o tym publicznie. Prawdopodobnie polecimy do bardzo odległego miasta w Kazachstanie – to około 10 godzin lotu. To Azja, miejsce, w którym jeszcze nas nie było. To Światowy Tydzień Mody, trwający cztery dni. Zaprezentuję tam 20 projektów.
Jaką kolekcję planujesz tam pokazać?
– Zdecydowałam się na kolekcję folkową. Ostatnio realizowałam projekt strojów scenicznych dla Miejskiego Domu Kultury w Witnicy i poczułam, że to kierunek, który warto rozwijać. Chcę jednak pokazać folk w sposób nowatorski – z naszymi motywami, bez kopiowania. To dla mnie bardzo ważne, żeby godnie i nowocześnie reprezentować region lubuski.
Folk rzeczywiście przewija się w wielu Twoich projektach.
– Tak, ale zawsze staram się interpretować go po swojemu. Zamiast klasycznych sukienek – spodnie, przeskalowane rękawy, wielowarstwowość, skórzane pasy. Chodzi o innowację i świeże spojrzenie. Zawsze pamiętam, skąd pochodzę – Lubuskie musi być reprezentowane na najwyższym poziomie.
Współpracowałaś także z Filharmonią Gorzowską. Przypomnijmy ten projekt.
– Chodzi o „Baroque – The Next Move”. Tworzyłam kostiumy taneczne do muzyki barokowej połączonej z nowoczesnym tańcem, m.in. hip-hopem. Było złoto, bordo, żakardy, ale też formy współczesne – szerokie spodnie, bluzy z ogromnymi kapturami. Do tego żaboty, koronkowe mankiety, bogato zdobione guziki. Efekt był bardzo widowiskowy.
Skąd pochodziły tkaniny?
– Część z upcyklingu. Dziękuję tu Hotelowi Gracja, który przekazał barokowy żakard ze swojego wystroju. Upcykling robię od zawsze – to nie moda, to moja filozofia.
A co ze światowymi pokazami? Pojawia się Nowy Jork…
– Tak, to ogromne wyróżnienie. W czerwcu, podczas Polish Fashion Days w konsulacie w Nowym Jorku, zaprezentuję kolekcję inspirowaną Chopinem. Uzyskałam zgodę Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina, a moja nowoczesna, futurystyczna koncepcja spotkała się z bardzo dużym zainteresowaniem. Co więcej – otwieram całe wydarzenie jako główny projektant.
To brzmi bardzo prestiżowo.
– Jest. Mówi się, że gościem wydarzenia może być Anna Wintour. Oprócz pokazów będą spotkania biznesowe, media, influencerzy. Ale mimo tego wszystkiego nie zapominam o Gorzowie – premiera kolekcji Chopinowskiej odbędzie się także tutaj, podczas pierwszego Pikniku Chopinowskiego, we współpracy z Filharmonią Gorzowską. Oczywiście bezpłatnie i charytatywnie.
Na koniec – czego życzyć?
– Wytrwałości i odwagi. Pracy jest ogrom, noce są nieprzespane, ale warto łapać byka za rogi. Marzę też o tym, by moje projekty trafiły do butików na świecie – z metką „made by Lubuskie”.




