Dostępność – zacznijmy od siebie

Dostępność  zacznijmy od siebie Katarzyna Kozińska porusza kwestię sytuacji osób głuchych i słabo słyszących

Gdy człowiek się rodzi, musimy dać mu jakiś język. Musi się od kogoś nauczyć rozumieć świat. A jak ma ten świat rozumieć, jeśli od urodzenia nie słyszy?

Jak mają do niego mówić rodzice, jak odczytywać jego potrzeby, kiedy nie migają?

Na etapie edukacji dzieci niesłyszące nie słyszą tego, co mówią i jak mówią – jak wymawiają głoski. Znając język migowy, język polski staje się dla nich językiem drugim, czyli w pewnym sensie obcym…

Niewiele osób zdaje sobie z tego sprawę, a co dopiero to rozumie. Głuchych często „nie ma” wśród nas, bo ich nie widać. Nie obnoszą się z miganiem do siebie po sklepach i ulicach. A jednak łakną bycia we wspólnocie: zrozumienia, prawa do bycia razem, dostępu do edukacji i systemu ochrony zdrowia. Chcą wiedzieć, co dzieje się wokół nich.

Języki migowe mają swoje odmiany i dialekty – w Polsce i na świecie. W naszym kraju od lat toczy się dyskusja, jaki kierunek obrać: system językowo-migowy czy polski język migowy.

Będąc laikiem, trudno się w tym wszystkim odnaleźć. Ja trochę bardziej czuję temat, bo lepiej słyszę głos osób słabosłyszących. U mnie niedosłuch stwierdzono około dwa lata temu. Noszę aparat słuchowy, żeby nie pogłębiać tej wady. Wiem, co to znaczy prosić, by ktoś powtórzył, żeby nie mówił do mnie odwrócony albo z daleka. To już część mojej codzienności.

Z tym większą ciekawością sięgnęłam po książkę „Głusza”, z której autorką miałam okazję porozmawiać podczas spotkania autorskiego w Wojewódzkiej i Miejskiej Bibliotece Publicznej w Gorzowie. Anna Goc napisała pełen ludzkich historii reportaż literacki, w którym opowiada o życiu osób głuchych, z którymi rozmawiała. Spotkanie było tłumaczone na język migowy.

Jak trudno jest osobom głuchym zrozumieć rodziców, nauczycieli czy rówieśników. Jak upokarzające bywa to, że nie mogą opowiedzieć nawet o gwałcie. Jak ciężko było podczas pandemii, gdy komunikaty przekazywano bez tłumacza języka migowego, a twarze zasłaniały maseczki. Tymczasem wiele osób głuchych i słabosłyszących nie zna języka polskiego…

Oni są wśród nas. Żyją, funkcjonują, tworzą swoje społeczności.

Biblioteka Herberta realizuje projekt dotyczący dostępności dla osób głuchych i słabosłyszących. Jednym z pierwszych kroków było m.in. tłumaczenie spotkania z autorką książki na język migowy. Najpierw zastanawialiśmy się, czy ktoś przyjdzie. Przyszli – także osoby głuche. I mówili jasno: będziemy przychodzić, jeśli będziemy mieli możliwość zrozumieć, czyli wtedy, gdy zapewniony będzie tłumacz języka migowego.

Podczas spotkania dowiedziałam się także, że od marca w Gorzowie ma ruszyć Centrum Komunikacji przy Zarządzie Głównym Polskiego Związku Głuchych.

Przewijanie do góry
logo LCI Wydarzenia Lubuskie
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.