Czy możliwa jest diagnoza psychozy u dzieci na podstawie badania krwi? Naukowcy z Uniwersytetu Zielonogórskiego pracują nad przełomową metodą, która może zmienić sposób rozpoznawania chorób psychicznych u najmłodszych. Wyniki wstępnych badań zostały opublikowane w prestiżowym czasopiśmie Nature Scientific Reports.
Rozmowa z dr. Przemysławem Zakowiczem z Centrum Leczenia Dzieci i Młodzieży w Zaborze oraz wojewódzkim konsultantem w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży.
Pracuje pan wraz z zespołem nad nową metodą diagnozowania psychozy u dzieci. Na czym polega jej wyjątkowość?
Do tej pory psychiatria opierała się przede wszystkim na wywiadzie z pacjentem i jego rodziną oraz na obserwacji. To bardzo ważne elementy, ale mają charakter subiektywny – zależą od doświadczenia lekarza i interpretacji objawów. W innych dziedzinach medycyny mamy badania laboratoryjne czy obrazowe, które pomagają potwierdzić rozpoznanie. W psychiatrii przez lata takiego obiektywnego wsparcia brakowało. My próbujemy to zmienić, łącząc analizę krwi z wynikami testów poznawczych.
Co to oznacza w praktyce?
Badamy wybrane białka we krwi, które są związane z funkcjonowaniem i plastycznością mózgu, czyli zdolnością neuronów do tworzenia i modyfikowania połączeń. Do tego dochodzą proste testy komputerowe oceniające koncentrację, szybkość reakcji czy sposób podejmowania decyzji. Zebrane dane analizujemy przy użyciu algorytmów uczenia maszynowego. Komputer potrafi znaleźć wzorce w dużej liczbie informacji i wskazać te parametry, które z dużym prawdopodobieństwem świadczą o procesie psychotycznym.
Brzmi jak rewolucja w psychiatrii.
Można powiedzieć, że to pierwszy krok w nowym kierunku. Otwieramy drzwi do bardziej obiektywnej diagnostyki. To szczególnie ważne, bo leki psychiatryczne są skuteczne i bezpieczne, ale nie są obojętne dla organizmu. Mają działania niepożądane, dlatego powinniśmy mieć jak największą pewność, że są stosowane u właściwego pacjenta. Obiektywne wskaźniki mogą pomóc w lepszym dopasowaniu leczenia.
Badania dotyczą schizofrenii?
Skupiamy się na zaburzeniach ze spektrum psychoz, tradycyjnie określanych jako schizofrenia. Coraz częściej jednak odchodzi się od traktowania jej jako jednej, jednolitej choroby. Mówimy raczej o procesie psychotycznym w mózgu, który objawia się m.in. omamami, urojeniami czy dezorganizacją myślenia. Bardzo istotne są też zaburzenia funkcji poznawczych – trudności z koncentracją, pamięcią, planowaniem czy podejmowaniem decyzji. To one często w największym stopniu wpływają na codzienne funkcjonowanie młodego człowieka.
Na jakim etapie te badania znajdują się aktualnie?
Przeprowadziliśmy wstępne badanie w grupie 45 dzieci i nastolatków z wczesną psychozą oraz 34 osób zdrowych. To największa jak dotąd grupa dzieci z psychozą analizowana w ten sposób, ale wciąż za mała, by mówić o reprezentatywności populacyjnej. Dlatego projekt KEPLER zakłada rozszerzenie badań. Mamy przygotowany protokół, sprzęt, odczynniki i zgodę komisji bioetycznej. Badanie jest proste – to jednorazowe pobranie krwi i wykonanie testów komputerowych.
Planujecie, czy wręcz musicie, wyjść z badaniami poza Zieloną Górę?
Tak. Dotychczas opieraliśmy się głównie na pacjentach Centrum Leczenia Dzieci i Młodzieży w Zaborze. Teraz chcemy stworzyć konsorcjum i rozszerzyć współpracę w kraju oraz za granicą. Już dziś współpracujemy z ośrodkami m.in. w Oxfordzie, Heidelbergu i Hamburgu. W nauce zawsze stoi się na dorobku poprzedników, a międzynarodowa współpraca pozwala szybciej weryfikować i rozwijać nasze pomysły.
Dlaczego tak ważne jest wczesne rozpoznanie psychozy?
W psychiatrii mówimy o „czasie nieleczonej psychozy”. Im dłużej pacjent ma objawy i nie otrzymuje odpowiedniego leczenia, tym gorsze są rokowania. Nieleczony epizod psychotyczny wiąże się z postępującymi zmianami w mózgu. Dlatego skrócenie drogi do diagnozy jest kluczowe. Jeśli będziemy mogli szybciej i bardziej obiektywnie potwierdzić podejrzenie choroby, zwiększamy szansę na lepsze efekty leczenia.
Czy w przyszłości takie badanie mógłby zlecać lekarz rodzinny? Taki jest cel?
Taki jest nasz cel. Marzymy o sytuacji, w której przy podejrzeniu procesu psychotycznego lekarz podstawowej opieki zdrowotnej mógłby zlecić panel badań. To mogłoby skrócić czas do rozpoznania i zmniejszyć barierę związaną ze stygmatyzacją wizyty u psychiatry. Oczywiście jesteśmy jeszcze na etapie badań, ale kierunek jest jasno określony.
Czy podobne rozwiązania mogą dotyczyć innych zaburzeń, jak depresja czy spektrum autyzmu?
To możliwe, choć w przypadku depresji rola czynników biologicznych jest nieco inna – to w dużej mierze zaburzenie reakcji mózgu na stres. Środowisko naukowe pracuje jednak nad obiektywnymi metodami także w tym obszarze. Jeśli chodzi o spektrum autyzmu, poszukuje się prostych wskaźników, które ograniczyłyby subiektywność diagnozy. Jednym z pomysłów jest analiza ruchów gałek ocznych podczas obserwacji bodźców wizualnych. Im prostsze i bardziej mierzalne rozwiązanie, tym lepiej dla pacjentów i ich rodzin.
Zielona Góra staje się ważnym ośrodkiem badań nad psychiatrią dziecięcą. Czy planowane Centrum Neuropsychiatrii umocni tę pozycję?
Zdecydowanie tak. To, że tak zaawansowane badania prowadzone są w Zielonej Górze, pokazuje, że można tworzyć innowacyjne projekty także poza największymi ośrodkami akademickimi w kraju. Współpracujemy z renomowanymi uczelniami, takimi jak Uniwersytet w Heidelbergu czy Uniwersytet Oksfordzki, co potwierdza, że nasze działania są dostrzegane w międzynarodowym środowisku naukowym. Nowe Centrum Neuropsychiatrii ma być miejscem, w którym będziemy rozwijać i wdrażać nowoczesne metody diagnostyki i leczenia.
Na jakim etapie jest dzisiaj ta inwestycja?
Program inwestycyjny został już przyjęty przez rząd. Kolejnym krokiem jest uzyskanie pozwolenia na budowę. Chcemy stworzyć nowoczesny ośrodek, w którym będziemy rozwijać i wdrażać innowacyjne metody diagnostyki i leczenia. To ma być miejsce na miarę XXI wieku – takie, na jakie zasługują nasze dzieci i młodzież.




