Długimi owacjami na stojąco zakończyła się premiera Lubuskiego Teatru pt. „Metamorfoza Narcyza” autorstwa i w reżyserii Michała Telegi. Pozornie kameralna opowieść o toksycznej relacji, przemocy psychicznej i uzależnieniu rozpisana na 3 głosy wykracza jednak daleko poza ramy sceny Teatru Lalek.
Narcyz potrzebuje twojej atencji jak tlenu i chleba; bez ego obumiera. Jest w stanie zrobić wszystko, by cała uwaga była skoncentrowana tylko na nim – z samookaleczeniem włącznie. Narcyz łaknie wyłączności i najlepiej czuje się wtedy, gdy wszystkie światła skupione są tylko na niego. Dlatego Adam (Paweł Kiedrowski) nieustannie przegląda się w lustrze, którym są media społecznościowe. Pozbawiony empatii, ale czarujący i wzbudzający współczucie, bezlitosny w swoim okrucieństwie… Niszczy swoją partnerkę, wrażliwą Ritę (Małgorzata Polak), obiecującą artystkę bez żadnych skrupułów. Dlatego ona przedstawia się widzom jako Rita Niemand (niem. „nikt”), bo związek z Adamem powoli i brutalnie odbiera jej wolność, poczucie godności, prawo do realizacji swoich marzeń, talent, pasję, osobowość… A wszystko zaczyna się bardzo niepozornie, gdy Rita z radością oznajmia Adamowi, że będzie miała wystawę w prestiżowej galerii. Narcyz cieszy się kilka sekund, na pokaz. Szybko znika ze sceny, bo nie może znieść, że ktoś ośmielił się być ważniejszy od niego. Od tej pory będzie umniejszał i unicestwiał Ritę krok po kroku…
Brzmi jak mroczna, gęsta psychodrama? Reżyser i autor tekstu Michał Telega nikogo nie oszczędza, ani widzów, ani swoich bohaterów. Rezygnuje z psychologicznych subtelności na rzecz kreślonych grubą kreską „czerwonych flag”, które są sygnał alarmowy: uciekaj, dziewczyno! Rita daje się jednak wciągnąć w grę Adama i uzależnia się od niego. Popularne dziś hasła takie jak love bombing czy gashlitghing znajdują odzwierciedlenie 1:1 w mocnych scenach poniżenia Rity czy wdzięczenia się Adama do publiczności. Tak jak Narcyz nie istnieje bez lustra, tak ten spektakl nie byłby pełny, gdyby nie wciągana w opowieść publiczność oraz postać Narratora (znakomity Paweł Hurnik, brawa!), który brawurowo zmienia swoje wcielenia, raz będąc Robertem, a raz Norą. Przedstawia historię Adama i Rity z dużą ironią, a humorystyczne scenki i układy choreograficzne, a także nieustanne puszczanie oka do widza, m.in. poprzez nawiązania do realizatorów spektaklu oraz rzeczywistości tu i teraz, sprawiają, że dramat staje się tragikomedią. Wybuchy śmiechu mieszają się z pełnymi zakłopotania momentami ciszy. Humor nie pomniejsza skali przemocy psychicznej pokazanej na scenie; wprost przeciwnie – kładzie lżejsze akcenty tam, gdzie wrażliwość widza zaczyna się buntować. Dostajemy przez to wersję psychodramy osadzoną mocno w popkulturze, mediach, naszpikowaną wulgaryzmami i odnośnikami do współczesnego świata, a przez to – do przetrawienia przez młodszą publiczność.
I tylko postawione wprost pytanie na koniec spektaklu, które pojawia się na ekranie, wydaje się być o jedną kropką nad i za dużo. Trochę więcej zaufania do widza!
TWÓRCY:
Reżyser i autor tekstu – Michał Telega
Scenografia i kostiumy – Maja Sawicka
Muzyka – Daniel Grupa
Inspicjent – Anastasiia Shcherbyna



