Lindsey Vonn zdecydowała się wystartować na igrzyskach, choć tydzień wcześniej zerwała więzadła w kolanie. Swój udział w olimpijskim zjeździe zakończyła po kilkunastu sekundach fatalnie wyglądającym upadkiem.
Przy okazji zimowych igrzysk olimpijskich można rozkminiać, dlaczego mamy Mediolan, Milano i Milan, co niewątpliwie jest ciekawe i pouczające. Można też dowcipkować sobie na temat dyscyplin, o których ma się blade pojęcie, co bywa zabawne. Można też po prostu oglądać zmagania sportowców, co oczywiście jest ekscytujące.
Ja wybieram trzecią opcję i przy okazji porównuję, jak zmieniają się, jak poszły do przodu niektóre dyscypliny. Wojciecha Fortuny w słynnym sweterku pamiętać nie mam prawa, więc na temat skoków narciarskich rozwodzić się nie zamierzam. Zresztą, sporo przyjemności z oglądania konkursów odebrały mi zmiany w regulaminie dotyczące punktacji.
Z czasów mojego dzieciństwa pamiętam natomiast nazwiska znakomitych łyżwiarzy figurowych. Brian Boitano, Brian Orser i Wiktor Petrenko byli niczym ściana, przez którą nie mógł się przebić nasz Grzegorz Filipowski. Pamiętam rywalizację Brianów dwóch na igrzyskach w Calgary. To było coś nieprawdopodobnego i niezapomnianego. To był też czas, kiedy Kurt Browning jako pierwszy w historii wykonał poczwórny skok – chyba miesiąc po igrzyskach.
Od Calgary minęło niemal 40 lat. W łyżwiarstwie figurowym to lata świetlne. Dziś Ilia Malinin w swoim programie chce wykonywać wyłącznie poczwórne skoki. Do tego dokłada salto w tył à la Surya Bonaly, które w tamtych latach było zabronione i za taką woltę sędziowie odejmowali punkty. To były czasy…
W sporcie przesuwane są różne granice. Narciarka alpejska Lindsey Vonn, pani po czterdziestce, wznowiła karierę, by do trzech medali olimpijskich dołożyć jeszcze jeden, najlepiej złoty. Zdecydowała się wystartować na igrzyskach, choć tydzień wcześniej zerwała więzadła w kolanie. Swój udział w olimpijskim zjeździe zakończyła po kilkunastu sekundach fatalnie wyglądającym upadkiem.
Nie mnie oceniać, czy przesunęła granicę bohaterstwa, fantazji, odpowiedzialności czy po prostu głupoty.




