Owacje na stojąco, biało-czerwone barwy i wzruszenie – tak gmina Witnica przywitała swoje olimpijki. Dominika Piwkowska i Nikola Domowicz po znakomitym występie na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich Mediolan–Cortina d’Ampezzo wróciły do domu, gdzie czekały na nie gratulacje, podziękowania i „saneczki”.
Szóste miejsce w olimpijskim debiucie to wynik, który przeszedł najśmielsze oczekiwania. Saneczkarki z UKS Nowiny Wielkie w rywalizacji kobiecych dwójek wdarły się przebojem do światowej czołówki, a kluczowy okazał się drugi ślizg – niemal perfekcyjny. – W pierwszym ślizgu stres był ogromny i pojawiły się drobne błędy – przyznała Nikola Domowicz. – W drugim już wiedziałyśmy, jak jechać. Był spokój i wielka radość na mecie. Dominika Piwkowska dodała: – Ten stres był z nami długo, nawet po zawodach jeszcze go czułam. Ale wygrałyśmy z nim. A teraz czujemy przede wszystkim wielkie szczęście.
Ich sukces stał się inspiracją dla młodszych zawodniczek UKS Nowiny Wielkie: Anny Kliniuk, Martyny Mińczuk, Haliny Kupis i Zofii Giemzy. Dziewczynki trenują od kilku miesięcy lub roku, ale już dziś marzą o olimpijskim starcie. – To jest dla nas ogromna motywacja i bardzo byśmy chciały kiedyś pojechać na igrzyska – mówiły zgodnie podczas spotkania.
– To wielka duma dla naszej gminy i całej Polski – podkreślała burmistrz Witnicy Agnieszka Chudziak. – Dziewczyny pokazały charakter i serce do walki. Jak przypomniał pierwszy trener zawodniczek, Jacek Zagozda, wszystko zaczęło się… na weselu innej olimpijki z Nowin Wielkich. To tam trener kadry narodowej wspomniał o stworzeniu kobiecego duetu saneczkarskiego. – Padło na Nikolę i Dominikę. To miał być eksperyment. Potrzebne były dziewczyny, które się nie boją – wspominał.
Eksperyment zamienił się w olimpijski sukces. A historię, która zaczęła się od odważnej decyzji, dziś dziewczyny piszą już same.




