„Żyjemy w czasach dżumy nieobecności”. Rozmowa z Robertem Rutkowskim

Robert Rutkowski w Witnicy  Żyjemy w czasach dżumy nieobecności Rozmowa z Robertem Rutkowskim
19 lutego w Witnicy odbyło się spotkanie z Robertem Rutkowskim – certyfikowanym specjalistą psychoterapii uzależnień, terapeutą, szkoleniowcem i autorem. Okazją do rozmowy z LCI jest przypadający dzisiaj Światowy Dzień Walki z Depresją.

O relacjach, rodzinie, uzależnieniach i emocjonalnej uważności z gościem rozmawiała Katarzyna Kozińska.

Katarzyna Kozińska: To ciekawa historia, że odwiedza pan Witnicę, choć – jak słyszałam – często odmawia pan wielu zaproszeń.

Robert Rutkowski: To prawda. To dla mnie osobisty trening asertywności, bo całe życie miałem z nią problem. Dostaję mnóstwo zaproszeń i bardzo lubię spotkania z ludźmi, ale dziś najcenniejszą wartością jest dla mnie czas. Właścicielem mojego kalendarza jest Rafał, lat 9. Ja mam 60 lat i wiem, że nie benefity czy atrakcje są najważniejsze, tylko czas z rodziną.

Czujemy się w Lubuskiem wyróżnieni. Podczas takich spotkań ważny jest bezpośredni kontakt z drugim człowiekiem.

Kontakt z drugim człowiekiem nadaje sens mojemu życiu. Kiedyś, wiele lat temu, odzyskałem wiarę w siebie i w ludzi właśnie dzięki rozmowie. Dziś to jest dla mnie esencja pracy i życia.

Jak dzisiejszy świat wpływa na relacje w rodzinach?

Gdybym miał odpowiedzieć krótko: nie sprzyja. Żyjemy w czasach dżumy nieobecności. To nie tylko polski problem, to trend ogólnoświatowy. Na szczęście są miejsca, gdzie ludzie uczą się wyhamowywać i odpuszczać.

Czyli wszystko zaczyna się od nas?

Oczywiście. Nie mamy wpływu na wiatr, ale mamy wpływ na to, jak ustawimy żagle. Zawsze zaczynamy od siebie – nie od sąsiada, nie od prezydenta. Od siebie. Czasem trzy minuty uważności dziennie mogą realnie poprawić dobrostan rodziny.

W Światowym Dniu Walki z Depresją nie sposób nie zapytać o kryzysy w rodzinach i ich wpływ na dzieci.

Mówimy, że relacje się zepsuły. Ale czy one zawsze były dobre? Jeśli dziecko od początku nie doświadczało bliskości, nie ma do czego wracać. Człowiek nie pamięta dat, pamięta emocje. Jeżeli nie było w domu rozmowy o emocjach, mamy do czynienia z analfabetyzmem emocjonalnym.

Dzieci w szkołach słyszą dziś: „opisz swoje emocje”. Skąd mają wiedzieć, co czują?

Właśnie – kiedy miały się tego nauczyć? Jeśli w domu się o tym nie rozmawia, dziecko nie ma narzędzi. Dlatego tak ważna jest obecność rodzica. Mój mistrz, Jesper Juul, mówił: zanim pojedziesz na drogie warsztaty z komunikacji, usiądź na podłodze w pokoju swojego dziecka i zobacz, jak się bawi. To najlepszy trening uważności.

W Witnicy dużo mówi się też o profilaktyce uzależnień.

Nie lubię samego słowa „uzależnienia”. Skupiamy się na obsesji, a pomijamy „używanie”, jakby ono było w porządku. Dajemy sobie dyspensę na kontrolowane uszkadzanie mózgu. Alkohol traktujemy jak produkt pierwszej potrzeby, niemal jak lekarstwo, choć nie chcemy przyznać, że jesteśmy chorzy.

A depresja?

Depresja jest śmiertelną chorobą i wymaga diagnozy specjalisty. Dziś często mylimy ją z obniżonym nastrojem. To nie to samo. Ale jedno zdanie jest tu kluczowe: depresja nie jest dowodem na słabość. Jest dowodem na to, że ktoś zbyt długo próbował być silny.

Czyli wracamy do emocji, o których nie mówimy.

Uciekamy od nich. A one i tak nas dogonią. Dlatego warto zacząć od siebie, od obecności, od rozmowy. To najprostsze i jednocześnie najtrudniejsze zadanie.

Przewijanie do góry
logo LCI Wydarzenia Lubuskie
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.