Zawsze wspieram młodszych zawodników, bo wiem, że droga na areny międzynarodowe nie jest łatwa – mówi Zielonogórzanin Filip Prokopyszyn, kolarz Tarnovii Tarnowo Podgórne.
Filip Prokopyszyn był gościem w telewizyjnym studiu Lubuskiego Centrum Informacyjnego. Na początek ocenił swój start na mistrzostwach Europy w kolarstwie torowym w Turcji, gdzie zajął 15. lokatę w konkurencji scratch.
– Ten występ można zaliczyć do dużych porażek, bo liczyłem na trochę więcej – przyznał. – Niestety, na początku stycznia wdała się infekcja, którą leczę do dzisiaj, i ten start nie wyszedł tak, jak chciałem. Ale mimo 15. miejsca udało się zdobyć punkty do rankingu światowego.
Filip, brązowy medalista torowych mistrzostw Europy z 2019 roku, choć reprezentuje barwy Tarnovii Tarnowo Podgórne, wciąż mieszka i często trenuje w Zielonej Górze. I śledzi losy lubuskiego kolarstwa.
– Jak jestem na miejscu i mogę, to zawsze wspieram młodszych zawodników, bo wiem, że droga na areny międzynarodowe nie jest łatwa – podkreśla. – Coś podpowiem, coś doradzę i myślę, że oni to.
Wychowanek Trasy Zielona Góra nie uważa, że lubuskie kolarstwo jest w odwrocie – wręcz przeciwnie.
– Mamy dużo imprez, chociażby dla młodzików na torze kartingowym – za moich czasów takich wyścigów nie było. Mamy fajny Puchar Polski, zawody przełajowe UCI, jest kadra województwa, więc uważam, że Lubuskie robi dobrą robotę. Mam nadzieję, że to zaprocentuje, a procentuje już, bo młodzi dobrze prezentują się na arenie międzynarodowej – wskazuje Filip.
Dlaczego w takim razie największe talenty, jak Dawid Lewandowski (POM Strzelce Krajeńskie) czy Rozalia Dutczak (Trasa Zielona Góra), w ostatnim czasie przeniosły się do innych grup?
– Warunki mamy bardzo dobre – czy do trenowania, czy do ścigania. Ale jak zawodnik kończy wiek juniora, to potem potrzebuje drużyny, minimum 6-osobowej, a najlepiej 10-12 osób, żeby ten skład mógł rotować. Brakuje tego, że w regionie nie mamy drużyn seniorskich – tłumaczy Filip. – Ale wiadomo – sport młodzieżowy też jest bardzo ważny, bo gdyby nie podstawy w Zielonej Górze czy Strzelcach Krajeńskich, to nie moglibyśmy rywalizować później na szczeblach międzynarodowych.




