Maszynista i kierownik

Zakola i meandry Andrzej Flügel  Maszynista i kierownik

Pan Bogdan przekonuje się cały czas, że u nas nie ma nudy.

Oto pan prezydent z szefem banku centralnego oświadczają, że jest wolna gotówka i wcale nie trzeba korzystać z pożyczki europejskiej na unowocześnienie armii. Ta gotówka dopiero będzie, jak sprzedamy po aktualnej cenie złoto, wcześniej kupione tanio przez zapobiegliwego i oczywiście apolitycznego prezesa banku. To pewnie ma uzasadnić ewentualną odmowę podpisania pożyczki SAFE. Całość jest sztuczna, dęta i naciągana. W walce politycznej, jak się okazuje, dobry jest każdy ruch, który ma uzasadniać czyjeś racje. Wygląda to kiepsko i od razu jawi się jako ustawka. Tylko co z tego? Cała prawica uczepiła się tego pomysłu i od razu zaczęła go zachwalać.

Nie minęły dwa dni i największa partia opozycyjna miała swój zjazd, na którym zaprezentowała kandydata na przyszłego premiera. Sam zjazd panu Bogdanowi kojarzył się nieodparcie z podobnymi z czasów komuny. Gorące przemówienia, atakowanie i wyśmiewanie rywali politycznych (poprzednicy zazwyczaj jechali z imperialistami i mówili, jak pięknie nam się żyje w PRL-u). Do tego skandowane, intonowane przez dyżurnego zapiewajłę okrzyki. Kiedyś, za czasów nieboszczki PZPR, było „Wiesław, Wiesław!”, potem „Edward, Edward!”. Teraz zebrani działacze PiS zaczęli „Jarosław, Jarosław!”, potem na cześć premiera in spe „Przemek, Przemek!”, wreszcie, nie wiedzieć czemu, ku chwale byłego ministra obrony narodowej „Mariusz, Mariusz!”.

A wystąpienie samego przyszłego premiera, byłego ministra edukacji Przemysława Czarnka? Co on tam wygadywał! Obrażał politycznych rywali, wychwalał rządy swojej partii. Mówił, że wtedy Polacy byli szczęśliwi, bo żyli w normalnym kraju, a dziś czekają z utęsknieniem, aż do władzy wróci PiS. Słowem nie wspomniał o różnych naciąganych akcjach, w tym słynnej „Willa plus”, której osobiście patronował, o nabijaniu sobie kabzy przez krewnych i znajomych wtedy rządzących, o nepotyzmie.

Zaznaczył, że on będzie maszynistą, ale kierownikiem pociągu pozostaje prezes Jarosław. Trzymając się stylistyki kolejowej, warto dodać, że maszynista i kierownik muszą się liczyć z tym, że ich pociąg może w ogóle nie wyruszyć w trasę – ku powszechnej szczęśliwości – bo kiedy dowodzili krajem, sami rozebrali tory!

Przewijanie do góry
logo LCI Wydarzenia Lubuskie
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.