Pan Bogdan ma już dosyć jałowej dyskusji o tym, czy program SAFE jest dla Polski nieodzowny i konieczny, czy też zły, niepotrzebny i dobijający kolejne pokolenia na lata. Po prostu merytoryczne argumenty nie działają na prawą stronę sceny politycznej.
Nie ma więc sensu powtarzanie w kółko o tym, ile zyska armia, firmy produkujące dla wojska i mieszkańcy miast, gdzie te firmy są. Z drugiej strony jest powtarzanie coraz większych głupot.
W tym układzie panu Bogdanowi bardziej pasuje zamknięcie argumentacji tekstem ministra spraw zagranicznych w Sejmie, który z trybuny zaczął swoją wypowiedź w kierunku byłego ministra obrony narodowej, słynnego posła kapłana religii smoleńskiej, w następujący sposób: „Antek, świrze!”. Skoro nie może być poważnie, to niech chociaż będzie wesoło…
Pana Bogdana nie dziwi hucpa PiS-u. Rozkręcanie histerii, tworzenie piętrowych głupstw, wykrzykiwanie idiotyzmów, w czym celuje ostatnio kandydat na przeszłego premiera. Do tego wszystkiego zdążył się już przyzwyczaić. Martwi go postawa pana prezydenta. Pierwsza osoba w państwie nawet nie usiłuje ukryć, że jej głównym zadaniem jest obalenie rządu, a nie bycie ponad sporami i próba godzenia wody z ogniem, nawet jeśli to jest skazane na niepowodzenie.
On dolewa jeszcze benzyny do paleniska! Jest też usiłowanie decydowania o wszystkim, nawet w sprawach, gdzie prezydent nie ma mocy sprawczej. Do tego dochodzi podniesiony, nie wiedzieć czemu, głos w czasie przemówień i oświadczeń, mina imperatora i człowieka, który wszystko wie, wszędzie był i wszystko widział. Całość podlana sosem obłudy, że prezydent dba o wszystkich Polaków, a troska o to, by nam się żyło lepiej i byśmy byli rządzeni sprawiedliwie, jest jego nadrzędnym celem. Do tego jest fałszywy uśmiech i wypracowana wcześniej gestykulacja. Być może ten bajer kupią żelaźni wyznawcy prawicy, tacy, którzy przyjmą każdą nieźle opakowaną dyżurnymi argumentami bzdurę. Ludzie nawet niepopierający obecnego rządu, ale mający głowę na karku, od razu wyczują fałsz i obłudę.
Pan Bogdan, słuchając ostatnio pana prezydenta, przypomniał sobie, jak ktoś powiedział, że jeszcze będziemy tęsknić za Andrzejem Dudą, który przecież był fatalnym prezydentem. Śmiał się wtedy z tego. Dziś nie jest mu do śmiechu…




