Skarb z zamkniętego przez dekady sejfu. I tajemnica klucza

  Skarb z zamkniętego przez dekady sejfu I tajemnica klucza

To nie jest zwykłe archiwalne znalezisko. To kapsuła czasu. W sejfie w archiwum „Gazety Lubuskiej” odnaleziono filmową taśmę z 1958 roku, na której utrwalono Święto Prasy w Zielonej Górze, cykliczne wydarzenie dziś niemal zapomniane, a przecież przez lata ważne dla życia społecznego, propagandowego i kulturalnego regionu. I jak w każdej historii o skarbach jest też tajemnica…

Po dekadach milczenia obraz wraca. Nie jako martwy dokument, ale jako ruchomy ślad epoki: ludzi, ulic, gestów, dekoracji atmosfery Polski Ludowej, kiedy lokalna prasa była nie tylko źródłem informacji, ale też narzędziem budowania politycznej, ale i regionalnej rzeczywistości. W tym filmie nie ma polityki, gdzieś w pierwszym rzędzie na widowni pojawia się rozkołysany I sekretarz KW PZPR. Jak często powtarzają eksperci to film… ludyczny.

Jak scenariusz

Samo odnalezienie filmu brzmi jak gotowy scenariusz. W siedzibie „Gazety Lubuskiej stał sejf, który przez lata pozostawał zamknięty. Cóż, klucz, jak głosiła wersja oficjana, gdzieś się zapodział, a sejf wędrował z innymi starociami. Wezwano ślusarza. Znaleziono tam m.in. charakterystyczne pudełka, w których znajdowały się taśmy filmowe o szerokości 35 mm. Niestety w kinie Newa nie udało się filmu „odpalić”, stąd poproszono o pomoc Muzeum Kinematografii w Łodzi. I nagle dawny świat ożył. To był skarb.

– Tak traktujemy to znalezisko jak skarb – potwierdza redaktor naczelna „GL” Maja Majewska. – Stary sejf otworzyliśmy ponieważ dawne archiwum przekazywaliśmy zielonogórskiej bibliotece wojewódzkiej i chcieliśmy sprawdzić, co znajduje się wewnątrz. I wtedy uzmysłowiliśmy sobie, że na niej, prawdopodobnie na tych taśmach jest prawdopodobnie Zielona Góra i bardzo dużo ludzi, ale nie wiedzieliśmy dlaczego. Dopiero wyjazd do Łodzi pozwolił nam dokładnie zobaczyć, że jest to zapis festynu prasowego, który zrobiła ówczesna „Gazeta Zielonogórska” w 58 roku, czyli zaledwie 13 lat po wojnie w Gorzowie i w Zielonej Górze.

Prezentowany w czwartek film to nagranie zrobione z ekranu i ledwie fragment całości. Największa wartość takich znalezisk nie polega wyłącznie na tym, co pokazują, ale jak pokazują. Film z 1958 roku może być dla Zielonej Góry czymś więcej niż archiwalną ciekawostką. To wizualne świadectwo miasta sprzed wielkich przebudów, zmian urbanistycznych i społecznych. Na takich taśmach najcenniejsze bywają nie oficjalne punkty programu, lecz to, co dzieje się obok: twarze przechodniów, dzieci zaglądające w obiektyw, sposób ubierania się ludzi, szyldy, transparenty, samochody, witryny sklepowe. Wszystko to, czego nie odda nawet najlepsza kronika pisana.

  Skarb z zamkniętego przez dekady sejfu I tajemnica klucza
Zaprezentowano ledwie fragment filmu

Tych miejsc już nie ma

– Mnie najbardziej zaskoczyło miejsce, w którym to organizowano – mówi Tomasz Czyżniewski, znawca historii Zielonej Góry. – Nazwano je w filmie placem centralnym. Długo się zastanawiałem, gdzie to miejsce jest i znalazłem, że to jest jakiś stadion, boisko klubu sportowego Kolejarz między Doliną Zieloną i ul. Zagłoby. Nie wiedziałem, że takie coś istnieje i tam na tym placu to było jakieś pole, które parę dni wcześniej wyrównano. Zrobiono prowizoryczny amfiteatr, zmieściło się kilkanaście do kilkudziesięciu tysięcy ludzi i odbywała się tam zabawa. Natomiast ciekawostką jest tak, że to jest taki film przeglądowy, który pokazuje cały festyn i w różnych miejscach. Czyli mamy mecz tenisowy przy ulicy Chopina pokazana jest redakcja Fragment miasta. I zabawa dla dzieci zorganizowana na tyłach szpitala.

Mowa o Święcie Prasy, wydarzeniu, które przez kilka dekad miało nie tylko wymiar kulturalny, Było manifestacją politycznej i społecznej roli mediów w państwie komunistycznym, ale zarazem lokalnym festynem, wydarzeniem publicznym, okazją do pokazania „postępu”, aktywności władzy, społeczności i sukcesów regionu. W 1958 roku Zielona Góra żyła jeszcze rytmem Polski odbudowującej się po wojnie, ale już głęboko osadzonej w mechanizmach PRL. „Gazeta Zielonogórska”, poprzedniczka dzisiejszej „Gazety Lubuskiej”, była wówczas jednym z ważnych kanałów przekazu oficjalnej narracji o regionie i państwie. Zachowane numery z tamtego roku pokazują nie tylko codzienność redakcyjną, ale też sposób opowiadania o rzeczywistości i roli prasy w życiu społecznym.

Rarytas na ekranie

– Jest to materiał o tyle cenny, że z tamtego okresu zachowało się bardzo wiele przekazów w postaci fotografii i relacji pisanych, natomiast nie ma zbyt wielu filmów – dodaje historyk prof. Czesław Osękowski. – Pokazuje ludzi, ale też kilka szczególnych miejsc w Zielonej Górze. Stadion, miejsca spotkań, zabaw, także przebudowany pomnik, który w tamtym okresie funkcjonował. Wielu tych miejsc dzisiaj nie ma. Dodałbym jeszcze, że film jest nagrany w początkach obchodów Tysiąclecia Państwa Polskiego, bowiem program obchodów był już od 1958 roku, który miał właśnie na celu pokazywać zmienioną Polskę po wojnie i zwłaszcza po 1956 roku.

Dlatego też odnaleziony film ma również znaczenie symboliczne. Wraca nie tylko zapis konkretnej imprezy, ale cały klimat czasów, w których gazeta była instytucją publiczną, a jej święto – elementem oficjalnego kalendarza życia społecznego.

Zastępca dyrektora Biblioteki im. Norwida Przemysław Bartkowiak podkreśla, że dziś zbiór archiwaliów „Gazety Lubuskiej” cieszy się największym zainteresowaniem czytelników. Ze zbiorów zdigitalizowanych przez bibliotekę skorzystało do tej pory już półtora miliona użytkowników. WiMBP przyjęła od GL około stu kartonów zdjęć, które czekają na opracowanie. Znajdą one w zbiorach biblioteki, podobnie jak roczniki gazety z lat 1949 – 2021. Rocznik 1949 będzie uzupełnieniem zbiorów. Jeśli taśmę uda się poddać digitalizacji i upowszechnić, może ona stać się nie tylko sensacją archiwalną, ale ważnym materiałem dla historyków, regionalistów, dziennikarzy i mieszkańców. Dla jednych będzie dokumentem PRL-owskiej oprawy życia publicznego. Dla innych – po prostu wzruszającym spotkaniem z dawną Zieloną Górą.

Każde takie odkrycie rodzi też pytania. Kto zrealizował film? Dlaczego przez tyle lat pozostawał ukryty? Czy był przeznaczony do szerszej dystrybucji, czy tylko do archiwum? I co jeszcze czeka w podobnych magazynach i… sejfach. I jest jeszcze  jedna tajemnica dotycząca tego skarbu. Podobno zanim zaginął klucz od sejfu, wewnątrz miała znajdować się broń. Może to tłumaczy częściowo zagadkę…

Przewijanie do góry
logo LCI Wydarzenia Lubuskie
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.