Koniec planowania. Koniec rysowania map, przerzucania papierów i tłumaczeń w stylu „jeszcze trzeba poczekać”. Tym razem zamiast deklaracji zobaczymy to, na co mieszkańcy czekali od dekad – ciężki sprzęt na placu budowy. Decyzja ZRID podpisana przez wojewodę Marka Cebulę, wykonawca jest, a 30 lat oczekiwań zamienia się w asfalt, beton i stal. To moment, który przez lata wydawał się jedynie punktem w politycznych obietnicach.
Tak, to pewnie najdroższa obwodnica w województwie, ale każdy, kto kiedykolwiek utknął w korku na moście w Krośnie Odrzańskim, wie, że tu nie chodzi o luksus. Nowa przeprawa przez Odrę, nowy most i wiadukty, kilkanaście obiektów inżynierskich, ronda. Wszystko po to, by z miasta zniknęło 15 tysięcy aut dziennie. Dla jednych to tylko liczba, dla mieszkańców – codzienny hałas, drgania ścian i życie w rytmie przejeżdżających tirów.
Pamiętacie, co się działo, gdy podnoszono zabytkowy most? Kilometrowe korki, sparaliżowane rogatki, miasto odcięte od świata. Alternatywna przeprawa? 40 kilometrów dalej. W takich warunkach obwodnica to nie inwestycja, to ratunek. Ratunek dla kierowców, pieszych i samego mostu, który swoje już przeszedł.
Zawsze powtarzałem, że uwierzę w tę drogę dopiero, gdy się nią przejadę. Ale dziś jestem pewien – chyba tylko kataklizm mógłby ją zatrzymać. Umowy podpisane, harmonogram znany, grudzień 2027 zapisany w kalendarzu. Czy zostanie dotrzymany? To dzisiaj wróżenie z fusów, ale na razie wszystko idzie zgodnie z planem. A kiedy wreszcie otworzą nową trasę, Krosno Odrzańskie odetchnie – ciszej, bezpieczniej, spokojniej.
Koniec planowania. Czas na budowę. I na to, by wreszcie uwierzyć, że ta historia naprawdę znajdzie swój szczęśliwy finał. Ja nadal nie wierzę, a mieszkam tutaj prawie 40 lat.




