„Seksualizacja dzieci” – między innymi takie argumenty przeciw edukacji zdrowotnej w szkołach wysuwają jej przeciwnicy. Zwolennicy nowego przedmiotu mówią o tym, że dzięki niemu młodzi unikną wielu chorób i skutecznie zadbają o własne zdrowie. Zajęcia weszły do planu lekcji od tego roku i na razie są nieobowiązkowe. Lekarze, samorządowcy i politycy apelują, aby nie wypisywać z nich dzieci.
Przedmiot obejmuje nie tylko obszar medycyny i biologii, lecz także zagadnienia związane z emocjami oraz relacjami. Ma uczyć podejmowania świadomych decyzji i przeciwdziałać fake newsom. Z tego względu wiele osób postanowiło zachęcić rodziców, aby nie wypisywali dzieci z tych dobrowolnych zajęć. W pierwszej linii znaleźli się np. zielonogórscy lekarze.
Ci już od pewnego czasu prowadzą na uniwersytecie zielonogórskim zajęcia przygotowujące przygotowujące pedagogów do nauki nowego przedmiotu. – Aktywność nauczycieli na zajęciach jest godna podziwu. Ci ludzie są żądni wiedzy. To dobrze, bo nasze społeczeństwo nie jest społeczeństwem, które wie wszystko o swoim zdrowiu, dlatego w Polsce często umieramy na nowotwory. Wśród naszych wykładów nie ma nic na temat seksuologii, na temat życia cielesnego – tłumaczy doktor Rafał Rzepka, kierownik ginekologii w zielonogórskim szpitalu.
Jako przykład lekarze podają raka szyjka macicy u kobiet, który w wielu krajach zachodu został praktycznie wyeliminowany. – Mamy w Polsce program profilaktyczny szczepień, ale wyszczepia się tylko 12% dziewczynek, a powinno 90%. Wtedy nie mielibyśmy raka i zgonów 40-letnich kobiet – grzmi Rzepka – To jest straszne, że nasze społeczeństwo próbuje w jakikolwiek sposób zaprzeczać, że edukacja zdrowotna jest potrzebna. Z punktu widzenia lekarza jest to nie do pomyślenia – dodaje.
Głos lekarzy wzmacniają politycy Platformy Obywatelskiej, którzy odpierają m.in. argumenty o seksualizacji dzieci. – Polecam stronę MEN. Tam znajdziemy materiały dla rodziców, dzieci, również episkopatu. Można poczytać, a dopiero później komentować, ponieważ zakres edukacji zdrowotnej jest bardzo obszerny – argumentuje posłanka Elżbieta Anna Polak.
Aby nie wypisywać dzieci z edukacji zdrowotnej zachęca również posłanka Katarzyna Osos. – Edukacja zdrowotna to przedmiot potrzebny i oczekiwany przez młodzież. Odpowiada na zapotrzebowanie dzisiejszego świata. Wiedza jeszcze nikomu nie zaszkodziła, a ten przedmiot będzie oparty na wiedzy – twierdzi parlamentarzystka PO.
Doniesienia medialne mówią o całych klasach, które rezygnują z zajęć, ale nie są to oficjalne dane. Te poznamy pewnie za parę tygodni, bo na podjęcie decyzji dotyczącej zajęć rodzice mają czas do 25 września. – Nie chcemy, aby dzieci czerpały wiedzę z internetu, bo jak pokazują badania tak się właśnie obecnie dzieje. Lepiej, żeby informacje przekazywała szkoła i nauczyciel – podsumowuje Osos.




